GN 32/2020 Archiwum

Raz się pokłóciliśmy

O tym, co Wrocław zawdzięcza kardynałowi Gulbinowiczowi, o swoich prywatnych spotkaniach z metropolitą seniorem, a także o słynnych kroplach pomagających tym, którzy nie mają potomstwa, opowiada Rafał Dutkiewicz w rozmowie z ks. Rafałem Kowalskim.

Ks. Rafał Kowalski: Panie Prezydencie, zakończyły się obchody 90. rocznicy urodzin kard. Henryka Gulbinowicza. Uważa Pan, że Wrocław był winny taką uroczystość księdzu kardynałowi? 


Rafał Dutkiewicz: Wszyscy byliśmy to winni, a Wrocław w szczególności. Badając najnowszą historię, zauważymy, że kard. H. Gulbinowicz był autorem lub współautorem wydarzeń, które w życiu Wrocławia były i są bardzo ważne: Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, dwukrotna wizyta młodzieży związanej z Taizé czy obecność Jana Pawła II, a także wielkie obchody milenium biskupstwa wrocławskiego.

Poza tym nikt nie ma wątpliwości, że Wrocław dysponuje nową tożsamością, która kształtowała się od zakończenia wojny. Ten proces domknął się w dekadzie „Solidarności” i nikt nie może podważać tutaj istotnej roli kardynała. To, co w naszym mieście dokonało się w ciągu tych dziesięciu lat, w dużej mierze zawdzięczamy jego odwadze i bezinteresowności, a także postawie, która sprawiała, że nie mieszał się do polityki, tylko wspierał tych, którzy działali dla dobra wspólnego. Ostatnio Władysław Frasyniuk powiedział, że nam, młodym, łatwiej było być odważnymi w stanie wojennym, bo nie mieliśmy doświadczeń związanych z wojną. Odwaga kard. Gulbinowicza jest tym silniejsza, że on miał świadomość tego, czym jest np. wywózka na Syberię.


W tym samym wywiadzie padły słowa, że kardynał był jedynym człowiekiem w episkopacie, który wiedział, co to znaczy działać w podziemiu…


Tak, to prawda, i lista spraw, za które należy mu podziękować, jest długa.


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama