Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Uwaga: pozytywny wirus

Nowa ewangelizacja. Spowiadamy się z różnych grzechów. Czy komuś jednak sumienie wyrzucało, że nie głosił innym słowa Bożego? Tymczasem ten nakaz Jezusa jest tak samo ważny, jak wezwanie, by nie kraść, nie cudzołożyć i nie zabijać.

Nie brakuje tych, którzy są gotowi zaryzykować stwierdzenie, że kto każdego dnia nie bierze na poważnie słów, by iść i głosić Ewangelię, nie jest chrześcijaninem. Tłumaczą, że wskazanie Pana Jezusa, zwane powszechnie nakazem misyjnym, obowiązuje jego uczniów dokładnie tak samo jak to, by kochać Boga i bliźniego. Kilkoro wrocławian, nie chcąc spowiadać się z lekceważenia tego wskazania – jak mówią – postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce i założyło fundację, której głównym zadaniem jest nieść Dobrą Nowinę w dość niekonwencjonalny sposób. Ważne, że dzięki temu sami są wolni od grzechu zaniedbania. Ważniejsze, że dają innym możliwość włączenia się w docieranie z przesłaniem ewangelicznym do tych, którzy stoją obok Kościoła.

Jezus w rezerwacie?

Działamy na zasadzie flesza, który błyska, przykuwa uwagę, niepokoi sumienie i nie pozwala przejść obok siebie obojętnie – Piotr Pietrus, prezes działającej od niedawna we Wrocławiu Fundacji „Vide et Crede” tłumaczy sens podejmowanych przez niego i jego przyjaciół inicjatyw. W ten sposób ludzie wierzący w Jezusa zyskują kolejny nośnik, dzięki któremu mogą docierać ze słowem Bożym niemal do wszystkich mieszkańców dolnośląskich miast. – Jako Kościół mamy katolickie: prasę, radia, a nawet telewizję. Teraz dostajemy katolickie billboardy – podkreśla. To właśnie ewangelizacja wizualna stała się głównym celem fundacji. – Dwa razy przygotowaliśmy kampanię, korzystającą z wielkoformatowych tablic rozmieszczonych nie tylko w stolicy Dolnego Śląska i widzimy, że taka działalność ma sens – mówi Piotrek. Dodaje przy tym, że elementem wspomagającym kampanię była zawsze akcja internetowa, polegająca na zamieszczaniu w sieci krótkich filmików ewangelizacyjnych.

– To trochę taki pozytywny wirus, który ma sam się rozchodzić po świecie i którym chcemy zarażać innych – mówi, dodając szybko: – Chociaż może lepiej brzmiałoby: pozytywna fala, ponieważ słowo „wirus” niesie negatywne skojarzenia. My chcemy nastrajać ludzi do życia zgodnego z prawdą i słowem Bożym. Pierwsze billboardy z twarzą Chrystusa, reklamujące kongres ewangelizacyjny we Wrocławiu, spotkały się z dwiema skrajnymi reakcjami Dolnoślązaków. Jedni pukali się w głowę i mówili: „Jak to – Jezus obok proszku do prania? To nie przystoi”. Inni pomysł chwalili jako trafny w wychodzeniu z przesłaniem ewangelicznym na ulice, czyli do miejsc, gdzie toczy się życie ludzi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma