Nowy numer 44/2020 Archiwum

W Matczynych dłoniach

Każdy, kto przekroczy progi liceum katolickiego przy ul. Szkockiej we Wrocławiu, od razu spostrzeże, że jest w szkole katolickiej. Przywita go wizerunek Maryi widniejący na umieszczonym w gablocie przy wejściu sztandarze.

W gabinecie dyrektora – a właściwie dyrekcji, bo jest on miejscem pracy państwa Elżbiety i Ireneusza Jóźwiaków, założycieli szkoły – na honorowym miejscu wisi krzyż. Choć wygląda niepozornie, to jednak ma szczególną wartość. – Wykonał go nasz uczeń, a poświęcił kard. Henryk Gulbinowicz – wyjaśnia prof. Ireneusz Jóźwiak, dyrektor liceum. Z kolei wizerunek Matki Bożej ze szkolnego sztandaru jest tym samym, który znamy z objawień św. Katarzyny Labouré. Maryja jest na nim ukazana jako stojąca na ziemskim globie i depcząca węża, symbol szatana. Z Jej dłoni wychodzą promienie, które oznaczają łaski rozdzielane proszącym.

Patronka szkoły nie została wybrana przypadkowo. – Ks. prof. Teofil Herrmann, założyciel Apostolatu Maryjnego, który wielokrotnie bywał gościem w naszym domu, powiedział kiedyś do nas: „Zorganizujcie szkołę Matki Bożej Pośredniczki Łask, aby pośredniczyła w łaskach Boga dla młodego pokolenia” – wspomina Elżbieta Jóźwiak. Pomysł uzyskał aprobatę ówczesnego metropolity wrocławskiego kard. Henryka Gulbinowicza i we wrześniu 1996 r. Katolickie Liceum im. NMP Pośredniczki Łask rozpoczęło działalność jako pierwsza szkoła katolicka w Polsce, założona przez osoby świeckie. Początkowo placówka miała swoją siedzibę przy XV Liceum Ogólnokształcącym, w parafii pw. Opatrzności Bożej we Wrocławiu. Po trzech latach pojawiła się możliwość przeniesienia do sąsiedniej parafii pw. NMP Nieustającej Pomocy, do budynku należącego do Zespołu Szkół nr 3 przy ul. Szkockiej.

Mają czas

Zarówno w liceum, jak i w gimnazjum, które powstało tutaj w 2001 r., zorganizowano tylko jedną klasę na każdym poziomie edukacyjnym. – Kameralna atmosfera sprawia, że nauczyciele nas znają i mają z nami dobry kontakt. Gdy mamy problemy z nauką, zawsze chętnie przychodzą nam z pomocą – mówi Jan Hyla, uczeń drugiej klasy gimnazjum. Dobre relacje panują także pomiędzy uczniami, którzy tworzą jedną, gimnazjalno-licealną społeczność. – Gdy przychodzi nowy uczeń, staramy się, aby poczuł się dobrze wśród nas – mówi Janek. Jako doświadczony ministrant chłopak angażuje się w przygotowanie liturgiczne comiesięcznych szkolnych Mszy św. – Staramy się włączyć do służby jak największą liczbę osób – wyjaśnia Ksawery Sobczak, dodając, że w jego klasie nigdy nie brakuje chętnych do pomocy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama