Nowy numer 49/2020 Archiwum

Tylko dla facetów

Ruchy i wspólnoty. – Kościół desperacko poszukuje świętych mężczyzn – tak twierdzi Donald Turbitt, przewodniczący międzynarodowego ruchu Mężczyzn Świętego Józefa. Jak mówi, nie chodzi o ograniczenie liczby kobiet w kościołach, a jedynie o wypełnienie świątyń na nowo panami.


Wrocławska wspólnota Mężczyzn Świętego Józefa (MŚJ) działa od sierpnia 2010 r. W sumie jest ich ok. 50. W większości mają rodziny, pracują zawodowo, wychowują dzieci lub wnuki. Najmłodszy ma 32 lata, a najstarszy lat 64. Są bardzo różni, a po ludzku patrząc – zupełnie przypadkowi, niczym sąsiedzi w bloku. Co ich zatem łączy? Bez wątpienia jedną z kluczowych spraw w życiu każdego z nich jest poszukiwanie Boga.


Bierny katolik


Życie Andrzeja przez wiele lat było związane ze sportem. Zawodowo zajmował się koszykówką. Przez kilkanaście lat grał w barwach WKS „Śląsk”, był również reprezentantem Polski. Po zakończeniu kariery został przedsiębiorcą. Jest ojcem trojga dzieci.

W młodości był ministrantem, a w jego domu sprawy wiary traktowało się zawsze z należytym szacunkiem. A jednak – jak sam mówi – przez długie lata był biernym katolikiem. – Uczęszczałem na niedzielną Eucharystię, spowiadałem się 2, 3 razy do roku i na tym się wszystko kończyło – wyznaje. Od trzech lat należy do MŚJ. – Zaproszony przez jednego ze współbraci, przyszedłem na pierwsze spotkanie i tak już zostało – wyjaśnia krótko. Dzisiaj sam zaprasza innych mężczyzn do wspólnoty. Postrzega ją jako właściwe środowisko do tego, aby porozmawiać o Bogu, spotkać się z Nim w Eucharystii, a także podzielić się ze współbraćmi tym, co dzieje się w jego życiu. 


Niedzielny gość


Roman ma żonę i piątkę dorosłych dzieci. O sobie mówi, że przez całe lata był typowym katolikiem. – Co tydzień Eucharystia i w zasadzie to by było na tyle – mówi. Dziś zastanawia się, kto był wówczas „niedzielnym gościem”: on czy Pan Bóg? Podkreśla, że MŚJ to wspólnota normalnych ludzi. – Nie wydaje mi się, aby było w nas coś nadzwyczajnego. Pracujemy, jemy, śpimy, mamy rodziny – mówi Roman. Podkreśla, że od jakiegoś czasu ważny w jego życiu stał się temat Pana Boga. – Fajnie się z Nim żyje – podsumowuje.


« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama