Nowy numer 28/2018 Archiwum

Traumy nie leczy niepamięć

– Pamiętamy o tym wszystkim w sposób, w jaki pamiętają chrześcijanie, bez nienawiści – mówił abp Józef Kupny podczas Mszy św. w intencji ofiar mordów sprzed lat, zachęcając do bycia strażnikami prawdy tamtych dni.

Obchody 70. rocznicy ludobójstwa na Kresach Południowo-Wschodnich zaczęły się pod pomnikiem ku czci ofiar UON i UPA z lat 1939–1947, przy pl. X. Dunikowskiego. Następnie ich uczestnicy zostali zaproszeni do kościoła pw. NMP na Piasku na Eucharystię pod przewodnictwem metropolity oraz do auli PWT na okolicznościową konferencję. – Przeżyłam to na własnej skórze. Pamiętam te morderstwa.

To było 26 marca 1943 r. w Lipnikach, w gminie Berezno. Miałam 9 lat. Jak widać, przetrwałam – opowiada pani Bogusława. – Uciekaliśmy przed banderowcami z tarnopolskiego – wspomina pan Janusz obecnie mieszkający w Poznaniu. – Złapaliśmy ostatni pociąg, którym mogliśmy uciec. To był taki nakryty wagon, jechały nim cztery rodziny. Udało się tam dostać za litr wódki i… domek, piękny, świeżo wybudowany. Rodzice byli nauczycielami. Nie mówili mi wszystkiego o tym, co się dzieje – byłem mały, mogłem coś komuś naopowiadać i źle by się to skończyło… Pan Janusz, cały we łzach, nie może dalej mówić. O makabrycznych realiach tamtych zbrodni trudno nawet myśleć. – Ci ludzie do dziś są w traumie – mówił w homilii o świadkach tamtych wydarzeń ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. – Nie dlatego, żeby chcieli odwetu. Hasłem Kresowian jest: „Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”. Do dziś tej pamięci często brak. Wspomniał m.in. postać kandydata na ołtarze o. Ludwika Wrodarczyka OMI, oblata, proboszcza parafii w Okopach na Wołyniu, który został uprowadzony i w okrutny sposób zamordowany – prawdopodobnie przecięty piłą. Uczestnicy Mszy św. modlili się między innymi o jego beatyfikację. – To nie Ukraińcy mordowali, ale „wrzód”, który powstał na ukraińskim narodzie pod wpływem zbrodniczych ideologii – tłumaczył ks. T. Isakowicz-Zaleski, przywołując również przykłady bohaterskich Ukraińców ratujących Polaków przed zgubą. Przypomina o nich m.in. kaplica w sanktuarium w Kałkowie-Godowie, ufundowana przez mężczyzn ocalonych przed laty przez ukraińskiego sąsiada. – Trzeba powiedzieć jasno: to było ludobójstwo… Żaden naród nie ma prawa do tego, by tworzyć własną tożsamość w nienawiści do innych narodów… Wtedy zamiast bohaterów narodowych mamy morderców – mówił wcześniej pod pomnikiem wicemarszałek Jerzy Michalak, a wicewojewoda Ewa Mańkowska podkreśliła specyfikę dolnośląskiego środowiska, gdzie obok siebie zamieszkały po wojnie zarówno rodziny dotknięte zbrodniami nacjonalistów UON i UPA, jak i Ukraińcy objęci akcją „Wisła”. To miejsce, gdzie można się uczyć porozumienia między narodami o tak trudnej historii. O wielkim znaczeniu wrocławskiego pomnika – przed 15 laty poświęconego przez kard. Henryka Gulbinowicza – mówił Szczepan Siekierka, prezes Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, organizatora obchodów. Pomnik ów w istocie stanowi mauzoleum – w jego kryptach znajduje się ziemia z ponad 2 tys. miejscowości; z mogił Polaków pomordowanych na Kresach Południowo-Wschodnich, jak również z grobów Ukraińców, którzy pomagali Polakom i często sami padali ofiarą mordów.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma