Nowy numer 3/2021 Archiwum

Rozkwitnij, módl się, tańcz

Dla prawdziwych dam. Adorują Najświętszy Sakrament i poznają tajniki makijażu, rozprawiają o teologii i kulinariach, finansach, zasadach savoir-vivre’u i Edycie Stein. Wirują na parkiecie i głoszą Ewangelię. Kobiety „wyzwolone” – przez Zbawiciela – „Dzielne Niewiasty” zaczynają we Wrocławiu kolejny cykl spotkań.

Na spotkania DN przychodzi też skrzypaczka. Marzy nam się stworzenie w przyszłości diakonii muzycznej – mówi Ewa i dodaje: – Nie stanowimy wspólnoty w ścisłym znaczeniu tego słowa. Można przyjść na jedno, wybrane spotkanie, raz na jakiś czas. Obowiązuje jednak zasada, że albo jest się obecnym na całości albo jedynie na części „dla ducha” (choćby na samej Eucharystii), natomiast nie przyjmujemy zgłoszeń tylko na przedpołudniowe warsztaty. Udział w naszych spotkaniach nie jest ograniczony do szkolenia, zdobywania wiedzy. Chodzi o oddanie chwały Bogu, uwielbianie Go całą sobą. Panie podkreślają jeszcze jeden rys sobotnich spotkań: międzypokoleniowość. Odnajdują się na nich i świetnie ze sobą dogadują zarówno 16–20-latki, jak i kobiety 60-letnie; osoby niezamężne, a także żony i matki.

Śladami Najdzielniejszej

Co to znaczy być „dzielną”? Czy DN to propozycja dla „kobiet z żelaza”, co to łzy nie uronią, nie czują nigdy lęku czy słabości? Światło na to, jak uczestniczki kobiecych spotkań przeżywają zaproszenie do „dzielności” – zawarte już w Księdze Przysłów – rzuca choćby wpis Alicji na blogu DN, gdzie autorka z okazji Wniebowzięcia NMP pisała o tej „Najdzielniejszej”, dodając: „Życzę wszystkim dzielnym niewiastom, byśmy stawały się coraz bardziej do Niej podobne. Coraz piękniejsze, ufające, odważne. Byśmy bez lęku, tak jak Ona, mówiły: »niech mi się stanie według słowa Twego, Panie...«. I wielbiły Boga całym swoim życiem, sercem, duszą...”. – Rozumiem, że jestem „dzielną”, jeśli wsłuchuję się w słowo Boga i pozwalam się Mu prowadzić, realizuję każdego dnia to, czego On ode mnie oczekuje – wyjaśnia Ewa. – Chodzi o odważne pójście za tym, co On nam przygotował – mówi Małgorzata. – Dzielność jest nam potrzebna też w stosunku do innych ludzi, by umieć poprowadzić ich ku Bogu, do życia, które On nam obiecał. Chodzi o takie zdrowe poczucie własnej wartości – płynące ze świadomości, że jestem córką Boga. – Mamy swoje słabości, trudności – dodaje Ewa – ale wiemy, gdzie szukać siły. Bóg daje człowiekowi dzielność. Trzeba jej sporo, by być w naszych czasach człowiekiem wyrazistym, dającym świadectwo prawdzie.

Panie podkreślają, jak ważna jest dla nich możliwość spotkania się w wyłącznie damskim gronie. – Możemy wtedy swobodniej się czuć, rozmawiając o wielu sprawach, także osobistych. Łatwiej jest otworzyć się wobec drugiej kobiety. Zwłaszcza że czasem czujemy potrzebę wypowiedzenia też trudnych emocji, bólu, niełatwych pytań – mówi Małgorzata. – Mamy nieco inny niż mężczyźni sposób odczuwania, odmienne potrzeby. Inne tematy są dla nas ważne. To nie znaczy, że panie stronią całkiem od męskiego towarzystwa, co zresztą widać na wspomnianym blogu „Dzielnych”, gdzie dostrzec można linki do stron kilku męskich wspólnot, jak Lew Judy czy Przymierze Wojowników. – Oprócz spotkań DN uczestniczymy w życiu wspólnoty, do której należą też panowie. Niektórzy z nich włączeni są w ruch Mężczyźni św. Józefa. Widać potrzebę bycia trochę razem, trochę osobno – dodaje Ewa.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama