Nowy numer 49/2020 Archiwum

Poszukiwacze skarbów w Kocich Górach

Jedni z pędzlem w dłoni, inni z aparatem fotograficznym. Krążyli po mieście św. Jadwigi z otwartymi szeroko oczyma. Odnalezione klejnoty trafiały na płótno, do szkicownika i… do serc artystów. Zakiełkują w niezliczonych dziełach.

Przyjechali na trzebnicki plener z różnych stron. – To czternaścioro niezwykłych artystów – mówi Janusz Łozowski, jeden z dwóch, obok ks. Bogdana Giemzy, kuratorów przedsięwzięcia. – Są wśród nich twórcy z Charkowa, Lwowa, młody artysta z Berlina, panie ze „ściany wschodniej”, z Warszawy, z Wybrzeża. Każdego z nich można by słuchać godzinami. Annę Nowińską z Sopotu warto zapytać o prace w bursztynie – z którego wyczarowuje dzieła sakralne, ozdoby, biżuterię. Morskie klimaty, w postaci różnych odcieni błękitu, można znaleźć także w jej tkaninach i na obrazach.

Janina Knap i Joanna Błońska z pasją dzielą się wspomnieniami z plenerów w Supraślu, gdzie artyści uwieczniają na płótnach kwitnące łąki, mgły o świcie, kropelki rosy lśniące w trawach. Pani Janina pokazuje swoje dzieła, a na nich barwne ptaki, muzykantów, maski weneckie. – W Trzebnicy urzekły mnie między innymi detale architektoniczne na starych kamienicach oraz… okna – mówi, zapowiadając, że te ostatnie zagoszczą zapewne w jej pracach. – Zawsze szukam najpierw inspiracji z aparatem fotograficznym w ręku, a następnie maluję. Luba Szewczuk-Kushpit jest zakochana w kwiatach, Stanisław Gnacek w szkle i metalu, Ewa Mroczek z Trzebnicy wyjaśnia, że najchętniej maluje między śniadaniem a drugim daniem.

Jedni na co dzień pracują z dziećmi, inni – jak prof. Mieczysław Maławski z Lwowskiej Akademii Sztuk Pięknych – ze studentami. Niektórzy musieli w życiu dokonywać trudnych wyborów – jak Oleksii Khomych z Charkowa, który dla malarstwa poświęcił sport (trenował na poważnie lekkoatletykę). Jego prace, pełne egzotycznych kształtów i barw, noszą ślady pobytu malarza w Meksyku. – Tam, gdzie jest kultura, nie ma wojny – mówi, nawiązując do sytuacji na Ukrainie. Już rodzą się plany dotyczące kolejnego zjazdu artystów. – Za rok chciałbym zaprosić między innymi gości z Maroka; mam również na oku pewnego Bułgara – zdradza Janusz Łozowski. Sam również wzbogacił plenerową twórczość swoimi charakterystycznymi, malowanymi na deskach, aniołami – które zapewniły mu przydomek „Jaś od aniołów”.

Plener zorganizowany został przez trzebnicki dom zakonny salwatorianów oraz parafię pw. św. Bartłomieja Apostoła i św. Jadwigi, starostwa powiatowe w Trzebnicy i Wrocławiu, Gminę Trzebnica i Hotel Trzebnica. Artystyczne owoce twórczych spotkań plastyków z Trzebnicą i jej okolicami można było podziwiać podczas wernisażu na festynie parafialnym „Bartłomiejki”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama