Pokorna zgoda na życie może dziwić, gdy dowiadujemy się, co spotkało Grzegorza Polakiewicza. Chory na cukrzycę zapadł także na neurogenną osteoartropatię Charcota. To przewlekła i postępująca choroba, która niszczy układ kostno-stawowy stopy. W dodatku rzadko spotykana – 1 przypadek na blisko 700 cukrzyków – i dotykająca głównie osoby starsze – zwykle rozwija się u ludzi w wieku 50-60 lat, a on miał wtedy zaledwie 26.
Tak czy inaczej
W wyniku źle zdiagnozowanej choroby nie podjęto leczenia. Po sześciu miesiącach stopa wyglądała bardzo źle. Schorzenie było w tak zaawansowanym stadium, że lekarze podjęli decyzję o amputacji nogi. Od tamtej pory minęły dwa lata. – Nie mam żalu za to półroczne opóźnienie, mimo że wcześniej amputacja nie byłaby konieczna – mówi Grzegorz Polakiewicz. – Wierzę, że tak miało być.
Grzegorz Polakiewicz na co dzień jest wędrownym ewangelizatorem i działaczem katolickim związanym z Centrum Myśli Jana Pawła II. Studiował w seminarium duchownym, ale z powodu choroby musiał przerwać naukę. Publikuje felietony poświęcone sprawom wiary i duchowości. Odjęcie nogi i dalsze życie bez niej nie odebrały mu chęci do życia. Kryzys go ominął między innymi dzięki wsparciu ludzi. Zawsze starał się do nich wychodzić, rozmawiać. Często jeździł w trasy koncertowe zespołu Luxtorpeda. Jest bardzo wdzięczny bratu Januszowi, z którym jest blisko związany. To wszystko dawało siłę.
– Wartość człowieka mierzy się jego sercem, dlatego nie przejmuję się brakiem nogi i wszystko przyjmuję jako dar – mówi Grzegorz Polakiewicz. – Trzeba się cieszyć każdą chwilą. Będzie dobrze tak czy inaczej.








