Nowy numer 43/2020 Archiwum

Patron pokrzywdzonych

O oławianinie z charakterem, który łączy narody, z ks. Januszem Gorczycą, proboszczem parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła, rozmawia Agata Combik.

Agata Combik: Wchodzących do kościoła ludzi od razu wita ks. Lichtenberg…

Ks. Janusz Gorczyca: Portret ks. Bernarda, znajdujący się wewnątrz naszego kościoła, widać już spod pomnika św. Jana Pawła II stojącego przed wejściem do świątyni. Papież, Lichtenberg i wiszący obok krzyż – to wszystko splata się w całość. To Jan Paweł II beatyfikował go w 1996 roku na stadionie olimpijskim w Berlinie, swego czasu będącym symbolem triumfu Rzeszy. Nazywany jest w Oławie „patronem pokrzywdzonych”. Był wielkim społecznikiem, troszczył się o ludzi ubogich, o prześladowanych, krytykował eutanazję. Pochylał się też nad ubóstwem duchowym ludzi. Bardzo dbał o modlitwę. Sprowadzał do Berlina zakony, także kontemplacyjne. Był dobrym gospodarzem. To był kapłan bezkompromisowy; człowiek wyrazisty, z charakterem.

Czy oławianie pamiętają o nim?

Od dawna. Przypominają tę postać choćby tablice – zarówno w naszym kościele, jak i w świątyni NMP Matki Pocieszenia. Bardzo uroczyście obchodziliśmy w 2010 roku 135. rocznicę urodzin bł. Bernarda – organizując konferencję naukową, koncert z udziałem chóru uniwersyteckiego „Gaudium” oraz orkiestry uniwersytetu w Halle. Członkowie tej drugiej, w dużej części ewangelicy, byli nim zafascynowani – widzieli postać łączącą narody. W ubiegłym roku obchodziliśmy rocznicę śmierci bł. Bernarda. Jako mieszkańcy jego rodzinnego miasta jesteśmy mu winni pamięć. Kościół jest ponad podziałami narodowymi. A Lichtenberg czuł się cały czas z Oławą związany. Kiedy, będąc już w Berlinie, dowiedział się, że spłonęły organy w kościele parafialnym, wsparł finansowo odbudowę.

A berlińczycy znają tę postać?

Będąc tam w lutym, odwiedziłem więzienie w dzielnicy Tegel, gdzie przebywał bł. Bernard, rozmawiałem z obecnym kapelanem więziennym – podtrzymującym pamięć o niezwykłym więźniu sprzed lat. Przypomina o nim także umieszczona w więzieniu tablica. W Berlinie miałem okazję oglądać w archiwum pamiątki po Lichtenbergu, odwiedziłem miejsca jego posługi pasterskiej, a także klasztor sprowadzonych przez ks. Bernarda sióstr służebnic Ducha Świętego od Wieczystej Adoracji. Rozmawiałem z postulatorem procesu kanonizacyjnego Lichtenberga – dr. Gotthardem Kleinem. Niemcy liczą na nas, że kult błogosławionego oławianina będziemy rozwijać. Mam nadzieję na polsko-niemiecką współpracę w tym względzie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama