Nowy numer 24/2018 Archiwum

Posługują nie tylko w Afryce

Młodzież spełnia marzenia o dalekich podróżach i o dawaniu siebie innym. Misje to jednak nie tylko wyjazdy.

Formalnie wrocławski oddział SWM „Młodzi światu” został powołany w 2008 roku. Od tego momentu w spotkaniach wzięły udział już setki osób wrażliwych na problemy krajów globalnego południa. – Są wśród nas tacy, którzy regularnie pojawiają się każdego tygodnia, a niektórzy przychodzą sporadycznie – mówi Alicja Szwiec, jedna z wolontariuszek. Zachęca, by samemu się przekonać, czym są misje. Spotkania odbywają się w środy – początek o godz. 19 – w budynku Inspektoratu Salezjańskiego na pl. Grunwaldzkim 3.

To miejsce dla mnie

Dla Aleksandry Rosy pomysł wyjazdu misyjnego to owoc przemyśleń przy okazji śmierci Jana Pawła II. – Zafascynował mnie cały, i to, że jeździł po świecie i głosił Ewangelię. Byłam wtedy w gimnazjum, ale zdecydowałam, że muszę coś z tym pragnieniem zrobić – opowiada. W liceum wybrała profil klasy biologiczno-chemiczny, zakładając, że później rozpocznie studia medyczne i, już jako lekarz, będzie posługiwać gdzieś w świecie. Marzenia o medycynie, niestety, nie spełniły się, ale plany misyjne owszem.

– Pochodzę z Pajęczna, między Częstochową a Wieluniem. Do Wrocławia przyjechałam studiować biologię. Informacje o SWM znalazłam w internecie i postanowiłam do niego dołączyć – dodaje. Gdy wydawało się, że wyjedzie do Ameryki Południowej, w ostatniej chwili zgłosiły się siostry z Sudanu Południowego. – To było niesamowite. Przez rok uczyłam w szkole podstawowej tego, co umiem najlepiej, czyli biologii – mówi z zachwytem. Do Polski wróciła trzy miesiące temu. Rozpoczęła właśnie ostatni rok studiów i dzieli się swoimi afrykańskimi doświadczeniami z innymi. Alicja Szwiec pochodzi z Kotliny Kłodzkiej. W 2007 r. przyjechała na studia do Wrocławia i zaangażowała się w działalność SWM. Była to konsekwencja wcześniejszych przemyśleń. – Chęć wyjazdu na misje pojawiła się w momencie rozeznawania drogi życiowej, czyli w okresie szkoły średniej. Miałam nawet taką myśl, aby poświęcić im całe życie – mówi. Ostatecznie stanęło na zaangażowaniu w wolontariat. – Już na pierwszym spotkaniu SWM poczułam, że to miejsce dla mnie. Z tygodnia na tydzień o misjach dowiadywałam się więcej. Nabywałam też praktycznych umiejętności przydatnych podczas takich wyjazdów – tłumaczy. Trwało to kilka lat, aż w 2013 r. udało się zrealizować marzenie. Ala wzięła udział w 3-miesięcznym projekcie w Zambii. – Na placówce prowadzonej przez siostry józefitki z Konga byłam pierwszym białym człowiekiem. Pomagałam tam w szkole, ucząc angielskiego i matematyki.

Wszystko może się przydać

Na czym skupiają się ludzie uczestniczący w spotkaniach SWM? – Najważniejsze są formacja i wewnętrzny rozwój – tłumaczy A. Rosa. Przekonuje, że zawsze można usłyszeć coś ciekawego i przydatnego w pracy misjonarza. Są świadectwa tych, którzy na misjach pracują lub już z nich wrócili, ale również dyskusje i wykłady związane z problemami, z jakimi borykają się kraje tzw. globalnego Południa. Nie brakuje także omówień zagadnień historycznych i politycznych dotyczących krajów misyjnych czy warsztatów, które mają poszerzyć wiedzę w zakresie wychowania dzieci i młodzieży w duchowości salezjańskiej. Raz w miesiącu spotkania rozpoczyna Msza św., a pozostałym towarzyszy modlitwa liturgią godzin. Działalność SWM nie jest tylko stacjonarna. – Wychodzimy do ludzi na przykład z informacją o zasadach sprawiedliwego handlu, rozdajemy ulotki czy kwestujemy – wylicza. Można się realizować w bardzo wielu dziedzinach. Wolontariusze muszą również sami zadbać o formalną stronę swoich wyjazdów misyjnych. Papierkowa robota zajmuje dużo czasu, ale jest niezbędna, bo projekty są dofinansowane przez wiele instytucji, np. Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które wymagają bardzo dokładnych rozliczeń. Zarówno Ala, jak i Ola przekonały się na własnej skórze, że obecność w SWM pomogła im odkryć mnóstwo własnych talentów i pozwoliła na samorozwój. – Gdy wróciłam z Zambii, byłam na rozmowie kwalifikacyjnej o pracę w jednej z firm IT. Nie była ona typowo branżowa, ale dotyczyła mojego pobytu w Afryce. Ci, którzy ją prowadzili, próbowali wychwycić te umiejętności, jakie nabyłam w związku z pobytem na misji – zaznacza Ala.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma