Nowy numer 43/2020 Archiwum

Przebudzeni

Zawodowe sukcesy mogą się rozpocząć od pobytu… w schronisku dla bezdomnych.

Udowodniły to kolejne edycje projektu „Wsparcie od A do Z – aktywizacja zawodowa osób bezdomnych z Wrocławskiego Koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta”, realizowanego dzięki unijnym środkom. Zatrudnienie znajduje ponad 30 proc. tych, którzy uczestniczyli w całości projektu. – Wiele osób powróciło do swoich dawnych zawodów, niektórzy zarabiają naprawdę dobrze – mówi Oleg Kowalski prowadzący kursy komputerowe w schronisku dla bezdomnych przy ul. Bogedaina we Wrocławiu. Zajęcia prowadzone są w tutejszej pracowni komputerowej, w której niedawno zamontowano nowe okna.

– Kluczem do sukcesu jest włączenie w aktywizację wielu specjalistów i bardzo indywidualne podejście do każdego uczestnika projektu – tłumaczy współprowadzący go Krzysztof Pawłuszko. – Uczestniczyć w nim mogą podopieczni naszych placówek, schronisk czy noclegowni. Do podjęcia zatrudnienia przygotowywani są stopniowo. Najpierw biorą udział w spotkaniach aktywizacyjnych, sportowych, artystycznych, podczas których przyzwyczajają się do pewnego rytmu życia, zajęć trwających od poniedziałku do piątku, obowiązkowości, punktualności. Potem przychodzi czas m.in. na kursy komputerowe, naukę pisania CV, zajęcia dotyczące kompetencji społecznych. – Każdy ma przydzielonego tzw. akompaniatora, jakby własnego anioła stróża – wyjaśnia Krzysztof – Korzysta z pomocy psychologa, ze wsparcia prawnego i indywidualnego doradztwa zawodowego. Kolejny etap to kurs dostosowany do predyspozycji konkretnej osoby – np. kurs opiekuna osoby starszej, obsługi koparkoładowarki, opiekuna zwierząt hodowlanych, rękodzieła. Zajęcia kończą się stażem, który – jeśli pracodawca przekona się do stażysty – może być zwieńczony zatrudnieniem. – Cieszymy się, że tylu osobom się powiodło. Mamy i takich, którzy, mimo że z powodu zadłużenia komornik zabiera im większą część wynagrodzenia, rozpoczęli legalną pracę – dodaje K. Pawłuszko. „Zdobyłem nowy zawód, zdobyłem uznanie i szacunek mojej rodziny, że się nie poddałem w trudnych chwilach, zacząłem spłacać dług alimentacyjny i wierzę, że go spłacę do końca. Mam zapewnioną stałą i dobrze płatną pracę” – napisał pan Wojciech, uczestnik projektu, który odbył kurs kucharza małej gastronomii. Nigdy nie jest za późno.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama