Nowy numer 24/2018 Archiwum

Kolejki do kolejki

150 mkw. szczęścia dla małych i dużych. 60 tys. godzin pracy, 12 modelarzy. A to jeszcze nie koniec. Zapowiadają deszcz, duże torowisko, efektowny most, pokazy nocne oraz trzykrotne powiększenie swojego dzieła.

Od 26 stycznia można zwiedzać największą makietę kolejową w kraju. Jej przygotowanie zajęło ekipie „Kolejkowa” dwa lata. – Wcześniej wykonywaliśmy różne projekty i z każdym kolejnym chcieliśmy stworzyć coś ambitniejszego, doskonalszego, efektowniejszego. Tak też poznałem współtwórców miniatury, o której dziś rozmawiamy – wspomina Jakub Paczyński, pomysłodawca inicjatywy. Grupa modelarzy postanowiła w pewnym momencie zorganizować wystawę swoich prac w Karpaczu. Przyjęła się wśród lokalnej społeczności znakomicie i cieszyła się ogromną popularnością. Trzeba było więc iść naprzód.

Grunt to pomysł

60 tys. godzin przygotowania robi wrażenie. W czym tkwi unikatowość wrocławskiej makiety kolejowej i co sprawia, że tak długo trzeba ją konstruować? – Nie chodzi do końca o rozmiar, a bardziej o jakość wykonania. Nie korzystaliśmy z gotowych elementów architektury ani krajobrazu takich jak drzewka czy skały. Wszystko staraliśmy się wykonać własnymi rękami – mówi J. Paczyński. Podkreśla, że modelarze dbali o każdy szczegół. W 95 proc. kolejowa kraina została stworzona ręcznie. Ale i ten czynnik nie okazał się najtrudniejszy.

– Zdecydowanie najbardziej liczy się pomysł, czyli niejako historia, którą zamierzamy przedstawić. Każdy detal, owszem, wymaga czasu, skupienia i poświęcenia, ale do ogółu nie wnosi wiele. Główną rolę gra koncepcja, którą trzeba dokładnie przedyskutować i wyłonić najważniejsze jej cechy. Potem pozostaje już tylko zakasać rękawy i zabierać się do pracy – opowiada Tomasz Gadomski, jeden z plastyków ekipy „Kolejkowo”. Dzisiaj w skali 1: 22,5 możemy zobaczyć m.in. wrocławski rynek, obserwatorium na Śnieżce, architekturę Karpacza oraz Dworzec Świebodzki. Oprócz tego dużo krajobrazu polskiej natury.

Kolejne wyzwania

Zdaniem właściciela makiety Jakuba Paczyńskiego największą trudność sprawia ekipie hamowanie własnych ambicji. – Chcemy jeszcze lepiej, jeszcze więcej. Nigdy nie uważamy, że nasza makieta jest doskonała, tylko stale dążymy do wyższego poziomu – mówi. I nie są to tylko puste słowa. Dzieło według planu rozrośnie się w ciągu 1,5 roku do rozmiarów 450 mkw. Modelarze przygotowują także fenomen na skalę światową, który już wszedł w fazę testów mechanicznych. Chodzi o instalację, która regularnie będzie wytwarzać padający nad leśną makietą deszcz, nie niszcząc przy tym wystawy. Czego możemy się jeszcze spodziewać? – Pokażemy ludziom ruch na torowisku. Zbudujemy duży obszar o mocnym zagęszczeniu torów z tzw. kołowrotem, na który wjeżdżają lokomotywy z parowozowni. Następnie planujemy potężny most, pod którym będą przetaczać się barki transportujące kontenery na pociągi – opowiada T. Gadomski. A to jeszcze nie koniec atrakcji i udoskonaleń tego niezwykłego miejsca. Na finiszu znajduje się projekt pokazywania miniatury w zjawisku nocy. Tysiące światełek ledowych sprawi, że zwiedzający obejrzą jeżdżące kolejki jakby po zmroku. – Dopasujemy światło pod kątem barwy. Wiadomo, że o świcie jest inaczej, a o zachodzie inaczej. Chcielibyśmy się pobawić kolorem – dodaje modelarz.

Atrakcja dla młodszych i starszych

Wszystkie zmiany na największej w kraju makiecie kolejowej zachodzą po godzinach otwarcia wystawy. Pracownicy spędzają więc na Dworcu Świebodzkim czasem całe dnie. Bez wyrzeczeń nie mogłoby powstać nic, nawet podobnego. – Odpowiednio wcześniej podpatrywaliśmy np. Niemców. Jeździliśmy na różne targi i wystawy – mówi J. Paczyński. Dodaje jednak, że uderzało ich plastikowe wykonanie miniatur. Swoją makietę postanowili zrobić z materiałów naturalnych. Wystawa zyskuje na uznaniu, a do świata miniaturowych pociągów ustawiają się kolejki. Stoją w nich nie tylko najmłodsi z rodzicami, ale, jak podają organizatorzy wystawy, również emeryci (30 proc. wszystkich zwiedzających). – Zauważamy wielu dorosłych mężczyzn, w których odżywa dziecięca fascynacja kolejkami. Z zachwytem obserwują nasz projekt. Być może czasem właśnie tatuś pragnie tej wizyty u nas bardziej niż dziecko – kończy z uśmiechem satysfakcji Jakub Paczyński.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma