GN 47/2020 Archiwum

Wirus samotności pod lupą

Maksymalna bliskość, „przyklejenie” do drugiej osoby, czy zachowywanie chłodnego dystansu, obcości? Ani tak, ani tak – przekonywał „Malina”.

W swojej prelekcji, która otwarła tegoroczne Laboratorium Miłości, ks. Mirosław Maliński podkreślał, że aby żyć w jakiejkolwiek wspólnocie – także narzeczeńskiej, rodzinnej czy zakonnej – trzeba umieć być i razem, i osobno.

– Samotność i wspólnota przypominają dwa kółka wózka. Jeśli są proporcjonalne, wózek jedzie do przodu, jeśli nie – kręci się w kółko. Jeśli w życiu czasem kręcimy się w kółko, to może dlatego, że brak nam albo samotności, albo wspólnoty – mówił, przywołując słowa ks. Krzysztofa Grzywocza. Twierdził, że dojrzałe przeżywanie samotności jest darem dla wspólnot, do których należymy. Samotność pozwala zobaczyć coś w całości, z dystansu. Pomaga odkryć swą tożsamość, umożliwia dialog. Pomaga przyjąć, przetrawić sygnały, jakie daje nam wspólnota; jest też drogą do drugiego człowieka, pozwala za nim zatęsknić. Jest zdrowa, jeśli jest dla kogoś. – Trudno budować dojrzały związek z drugą osobą, jeśli nie umiemy być sami ze sobą, trudno kochać innych, jeśli nie kochamy siebie, nie lubimy siebie – przekonywał. Tegoroczne Laboratorium Miłości poświęcone było „wirusowi samotności”. Nad nią pochylali się kolejni prelegenci – ks. Krzysztof Grzywocz, o. Witold Kawecki, dr Aleksandra Aszkiełowicz, Monika Kubrycz i Marcin Cichoń, a także o. Mariusz Simonicz. Organizatorami spotkania były: DA „Redemptor”, Politechnika Wrocławska, Uczelniana Organizacja Studencka DONUM oraz Stowarzyszenie „Centrum Młodzieży Akademickiej RAZEM”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama