Nowy numer 48/2020 Archiwum

Pascha w metalu

W misternych dziełach, które oglądać można w gmachu przy pl. Powstańców Warszawy, kłębią się historie i emocje ludzi początku XX w. W srebrze, mosiądzu czy brązie widać także blask Wielkiej Nocy.

To tylko jeden ze sposobów spojrzenia na wystawę. Bo znajdziesz tu i kratę z drzwi wejściowych do banku w Prudniku, a na niej jegomościa z monetami, i postacie Neptuna oraz Jowisza, na co dzień zdobiące bramę budynku elektrowni wodnej we Wrocławiu. Możesz przyjrzeć się sylwetkom mieszczan na kracie z Piwnicy Świdnickiej oraz… samolotowi i żaglowcowi wkomponowanym w kratę okienną. Wiele dzieł mogłoby jednak posłużyć za materiał przygotowany wprost do rozmyślań nad tajemnicą Wielkiego Tygodnia. Monstrancje, krucyfiksy, kielichy mszalne, świeczniki paschalne czy wielka chrzcielnica ze zmartwychwstałym Chrystusem pochodząca z kościoła św. Józefa Rzemieślnika we Wrocławiu robią potężne wrażenie. Trafiły tu z wielu świątyń i klasztorów Dolnego Śląska i Opolszczyzny.

– Wkroczyliśmy na „nieznaną ziemię” – mówi Piotr Oszczanowski, dyrektor muzeum Narodowego we Wrocławiu, wspominając długi okres poszukiwań, które poprzedziły otwarcie wystawy „Stwórcze ręce – sztuka metalu doby modernizmu we Wrocławiu”. Najbardziej rozpoznawalnym jej eksponatem stał się tajemniczy Ogrodnik autorstwa Jaroslava Vonki – czeskiego artysty metaloplastyka, który pracował we Wrocławiu przez 42 lata. Stoi w roboczym stroju, trzymając w dłoni drzewko, które podlewa… strumieniem krwi płynącej z własnego boku. Czy w Ogrodniku można widzieć Jezusa z przebitym sercem? – Takie skojarzenia, powiązane również z symbolem Drzewa Życia, nasuwają się, ale... mężczyzna stoi na kuli, która zdaje się odsyłać nas do zmiennych kolei fortuny. Myślę, że ta postać jest raczej symbolem witalności, życia, aktywności – mówi P. Oszczanowski. Dodaje, że figurka stała przy tarczy okazałego zegara. Z drugiej jego strony znajdowała się postać kobiety gaszącej pochodnię – symbol nocy, śmierci. Zapewne wspólnie przypominali o przemijaniu. – J. Vonka, choć nie był wykształcony, stworzył swoisty metajęzyk, pełen symboli, które dziś próbujemy odczytywać – wyjaśnia P. Oszczanowski. – To, co znaleźliśmy w czasie poszukiwań, przerosło nasze oczekiwania. To świat nieznany nawet fachowcom – podkreśla Jacek Witecki, kurator wystawy. Tłumaczy, że tytułowe „stwórcze ręce” to określenie zaczerpnięte z katalogu ofertowego Ericha Adolfa. Dzieła tego złotnika są – obok prac J. Vonki – najliczniej reprezentowane na wystawie. Wyrobom E. Adolfa towarzyszą prace Alberta Greinera. Obaj złotnicy, których pracownie sąsiadowały ze sobą przy pl. bp. Nankiera, mocno konkurowali. Wśród dzieł szczególnie przy- ciągających oko są m.in. cyborium z parafii św. Maurycego, z emaliowaną sceną ukrzyżowania, czy krucyfiks J. Vonki z kościoła na wrocławskim Brochowie. Cierpiący Chrystus ukazany jest na nim jako pełen potęgi Król. Wspomniane cyborium pamięta ks. Paula Peikerta, słynnego kronikarza oblężonego Wrocławia. Warto dodać, że wystawie to- warzyszy mnóstwo spotkań edukacyjnych, a nawet specjalny blog. Przeczytasz tam m.in. o pracach pewnego wrocławskiego złotnika, które być może uczestniczyły w morskiej bitwie i spoczywają do dziś na dnie Morza Trackiego. Więcej zdjęć na wrocław.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama