Nowy numer 49/2020 Archiwum

Hani z Nazaretu

W ostatnich latach z Ziemi Świętej uciekło wielu chrześcijan. Są jednak i tacy, którzy za swój obowiązek uważają trwanie na posterunku wokół miejsc, gdzie rozgrywały się sceny zbawienia.

Hani Hayek przyjechał do Polski na zaproszenie Stowarzyszenia Korzenie Oliwne, które stworzyli pielgrzymujący do Ziemi Świętej, pragnący odpowiedzieć na apel tamtejszych chrześcijan, by nie pozostawiać ich osamotnionych, bez wsparcia w kraju, gdzie nieustannie muszą udowadniać zasadność swojego zakorzenienia i przynależności do ziemi Jezusa. Mężczyzna angażuje się w oprowadzanie grup pielgrzymów po ważnych dla chrześcijan miejscach i za każdym razem prosi ich o wsparcie.

Hani pochodzi z Nazaretu i tam mieszka. Jest dumny z tego, że jest wyznawcą Chrystusa i może się nazwać tak jak On Galilejczykiem. Jego zmartwieniem jest emigracja z Ziemi Świętej chrześcijan. – Ona wciąż postępuje i dlatego chcę, by mój głos był słyszalny również tutaj: musimy zatrzymać ten proces, bo nie jesteśmy na tamtych ziemiach obcy – przekonywał. Jako przykład podał fakt, iż w ciągu kilkunastu lat udział chrześcijan w liczbie mieszkańców Nazaretu spadł z 90 do 28 proc. Zastanawiał się też, dlaczego, w przeciwieństwie do muzułmanów, on i jemu podobni nie czują wsparcia i zjednoczenia z całym światem chrześcijańskim. Mówił o tym, że Europa powinna się obudzić ze swego duchowego letargu i wrócić do korzeni, bo obserwując to, co się dzieje w kwestiach wiary i moralności na Starym Kontynencie, wyznawcy Chrystusa z Bliskiego Wschodu są zagubieni i nie czują potrzebnego im wsparcia. Mężczyzna postanowił, że nie będzie uciekał z nieprzyjaznego pod względem religijnym miejsca. Głosi Dobrą Nowinę i daje świadectwo wśród muzułmanów i Żydów, którzy często niewiele wiedzą o chrześcijanach i mają ich wykrzywiony obraz. Dlatego zamieszkał w takim miejscu, gdzie jest otoczony tylko wyznawcami islamu i otwarcie manifestuje swoją wiarę. – Postanowiłem tak wybudować mój dom, że znak krzyża jest wręcz wmurowany w elewację, jest najwyższym punktem w tej dzielnicy. Jest bardzo widoczny. Tak to u nas jest. Szanują cię dopiero wtedy, gdy pokażesz, że jesteś silny – opowiada i zaznacza, że nie chodzi o przemoc, ale o wierność swoim przekonaniom Spotkanie odbyło się w kościele pw. NMP Różańcowej w Kiełczowie. Poprzedziła je Msza św. w intencji chrześcijan żyjących w Ziemi Świętej oraz wyznawców Chrystusa prześladowanych na świecie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama