Nowy numer 33/2018 Archiwum

Pasja z trąbą

Średzka orkiestra. „Jest w orkiestrach dętych jakaś siła” – śpiewała przed laty Halina Kunicka. Te słowa wciąż są aktualne, a dowodem na to może być wyjątkowy w skali województwa i kraju zespół w Środzie Śląskiej.

Średzka Orkiestra Dęta powstała we wrześniu 2012 r. z inicjatywy ówczesnego burmistrza Środy Śląskiej Bogusława Krasuckiego. Do nauki muzyki i gry na instrumentach zachęcał mieszkańców miejscowy organista Michał Gacek. Propozycja spotkała się ze sporym zainteresowaniem. Nie wszystkim jednak starczyło zapału do regularnego ćwiczenia. Orkiestrę od podstaw tworzył muzyk Kazimierz Puchalski – kapelmistrz i nauczyciel gry na instrumentach dętych blaszanych oraz współpracujący z orkiestrą Tomasz Huk – nauczyciel gry na instrumentach dętych drewnianych. – Średzka Orkiestra Dęta to jedna z wizytówek Środy Śląskiej –mówi z dumą obecny burmistrz Adam Ruciński.

Trudne początki

Orkiestrę tworzą mieszkańcy Środy Śląskiej i okolic. Dla wielu była ona pierwszym kontaktem z wykonywaniem muzyki. U progu działalności problemem była na przykład nieznajomość nut. Początki edukacji polegały więc na nauczeniu podstaw: wartości nutowych, gam, znaków chromatycznych i rytmiki. – Burmistrz zapytał nas, kiedy orkiestra zagra – wspomina Kazimierz Puchalski. – Odpowiedzieliśmy, że za rok. Pewnie był przerażony, ale nic nie powiedział. Wzięliśmy się ostro do pracy i po 3,5 miesiąca zagraliśmy cztery kolędy na spotkaniu świątecznym w Domu Kultury. Był mocno zaskoczony, a my mieliśmy wielką satysfakcję. Wtedy byliśmy już pewni, że w orkiestrę warto inwestować. Skład orkiestry nie jest zamknięty, wciąż przybywają kolejni chętni, w tym młodzież. Aktualnie jest ponad 20 stałych członków. Ze względu na zapotrzebowanie bywa, że są wspierani przez kolegów z Wrocławia. Muzycy amatorzy pracują w dwóch grupach: instrumentów dętych drewnianych i blaszanych. Każdy nowy utwór brany na warsztat to najpierw próby indywidualne z nauczycielem i rozczytywanie nut. Potem ćwiczenie w sekcjach – osobno ćwiczą wszystkie klarnety, osobno saksofony itd. Ostatnim, najtrudniejszym, ale i najbardziej satysfakcjonującym etapem jest połączenie całego brzmienia: próby wspólne. Oczywiście efekt byłby niemożliwy do osiągnięcia bez indywidualnych ćwiczeń w domu. Zwieńczeniem pracy są występy. Ze względu na szerokie pole działania także repertuar orkiestry musi uwzględniać rozmaite okoliczności. Nie brakuje w nim marszów, utworów patriotycznych, pieśni kościelnych, ale i muzyki rozrywkowej.

Fenomen

Dlaczego o Średzkiej Orkiestrze Dętej można powiedzieć, że jest wojewódzkim, a nawet krajowym fenomenem? Powodów jest kilka. Pierwszy to geneza zespołu i zaangażowanie władz miasta, które finansują zakup instrumentów oraz lekcje gry. Członkowie orkiestry w zamian dają swój czas, wysiłek i... świeżo odkryty talent. Drugi powód to właśnie sami instrumentaliści. Są to głównie osoby dorosłe, prowadzące życie rodzinne i zawodowe, urzędnicy, nauczyciele, pracownicy zmianowi, a nawet ksiądz. Mimo wielu obowiązków potrafią jeszcze, często kosztem innych przyjemności, mozolić się nad nutami. Nie jest trudno wymienić znakomite orkiestry dęte – zarówno młodzieżowe, jak i dojrzałe. Natomiast niezwykle rzadko zdarza się sytuacja, kiedy zespół buduje się całkowicie od podstaw, gdy jego członkowie są już dorośli. Kazimierz Puchalski zauważa, że niesie to ze sobą spore trudności, ale i radość. – Większość orkiestr tzw. amatorskich tworzą ludzie, którzy już gdzieś grali. W takich okolicznościach znacznie trudniej byłoby mi wypracować jedną bardzo ważną rzecz: ładną rozwijającą się ścieżkę brzmienia, w której dźwięk nie ma amatorskiej wibracji. Członkowie naszej orkiestry nie grają z manierami. Może trudniej się nauczyć, ale być może niemożliwe jest się oduczyć – wyjaśnia. Jak każdy kapelmistrz i nauczyciel, także pan Kazimierz ma swoje plany i marzenia. Jednym z nich jest rozwijanie akcentów solistycznych w repertuarze orkiestry. Do tej pory udało się zrealizować kilka takich projektów: śpiewały dzieci muzyków z zespołu, sami muzycy i nauczyciele, a także, w ostatnim Koncercie Noworocznym, włodarze i radni gminy. – Orkiestry dzisiaj z nazwy zostają dęte, ale to już nie te same zespoły, które kojarzymy sprzed lat. Idziemy teraz mocno w kierunku muzyki rozrywkowej – zauważa Kazimierz Puchalski. – Musimy grać to, czego społeczeństwo oczekuje, co się ludziom podoba. Disco polo? Nie do końca, ale inne melodie rozrywkowe jak najbardziej. Mam taki plan, żeby zaśpiewali z nami soliści polscy. Dotychczasowe doświadczenie pokazało, że można wiele zrobić, jeśli ludzie chcą. Swoje plany i marzenia ma także burmistrz Adam Ruciński: – Jako gmina Środa Śląska wspieramy i będziemy wspierać funkcjonowanie i dalszy rozwój zespołu. Chcielibyśmy, aby w przyszłym roku nasza orkiestra zaprezentowała się na pierwszym średzkim przeglądzie orkiestr dętych. To będzie spore wydarzenie w naszym mieście – zakłada. Wspomniana już Halina Kunicka kończy swoją piosenkę smutnym stwierdzeniem: „Jest w orkiestrach dętych jakaś siła, lecz ich dzisiaj brak!”. Przykład Środy Śląskiej pokazuje, że ta siła wciąż jest, tylko trzeba prawdziwych zapaleńców, by ją rozniecić.•

przyjedź posłuchać

O bieżących koncertach Średzka Orkiestra Dęta informuje na swoim profilu na Facebooku, a także na stronach Domu Kultury i miasta Środa Śląska. Najbliższy występ będzie miał miejsce w Środzie Śląskiej podczas dorocznego Święta Wina 12 i 13 września.

Harmoniczna odskocznia

Katarzyna Konsik, saksofon tenorowy – Gram w Średzkiej Orkiestrze Dętej od 2013 r. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z żadnym instrumentem, śpiewałam jedynie w scholi, co oswoiło mnie nieco z muzyką. Granie daje mi wiele radości i jest odskocznią od codziennych problemów. Swoje ćwiczenia dopasowuję do godzin pracy w laboratorium oraz do opieki nad dwójką moich dzieci. Bywa, że towarzyszą mi one na próbach orkiestry, przysłuchują się. Kto wie, być może kiedyś i one zarażą się muzyką i będą chciały na czymś grać? Póki co są wdzięcznymi słuchaczami, ale potrafią też czasem skrytykować mamę za nieczyste dźwięki. Kamila Rosenbeiger, klarnet – Jestem jednym z najmłodszych członków orkiestry, gram na klarnecie od sierpnia 2014 r. W styczniu zagrałam swój pierwszy koncert z całym zespołem. Aktualnie chodzę do trzeciej klasy gimnazjum, ale nie mam problemów z pogodzeniem muzycznych obowiązków z nauką, bo sprawia mi to przyjemność i trochę mnie odstresowuje. Na przykład kiedy muszę uczyć się do sprawdzianu, to najpierw gram, rozluźniam się i później już łatwiej wiedza wchodzi do głowy. W szkole na początku słyszałam trochę niemiłych komentarzy ze strony rówieśników, ale teraz już się przyzwyczaili. Widzą, że sprawia mi to ogromną przyjemność. Jan Król, trąbka – Jestem w orkiestrze od samego początku. Daje mi ona bardzo dużo, uczy także odpowiedzialności, mobilizuje, żebym nie nawalił. W pewnym sensie czuję się odpowiedzialny za brzmienie całej orkiestry. Ciężko jest mi pogodzić pasję z obowiązkami zawodowymi, ponieważ pracuję na trzy zmiany. Najgorzej jest po nockach, bo wtedy trudno mi się skoncentrować. Ale i tak warto. Wspiera mnie w tym także moja rodzina. Na początku, gdy się uczyłem, grałem same dźwięki, bez żadnej melodii, i moi domownicy zmusili mnie do zakupu tłumika. Teraz jest już jest w porządku i jak gram na koncertach, to mają dużą satysfakcję, cieszą się i mnie chwalą.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma