Był rok 1945 i „czerwone fale” nadpłynęły na Śląsk. Większość sióstr i ich podopiecznych musiała od razu szukać ratunku w ucieczce. Część zakonnic pozostała na miejscu, nie chcąc pozbawiać opieki ludzi, którym służyły. – Czerwonoarmiści otrzymali zezwolenie, by po przekroczeniu dawnej granicy polsko-niemieckiej robić, co tylko zechcą. Nie mieli żadnych zahamowań – mówi ks. prof. Józef Pater z Komisji Historycznej pracującej podczas diecezjalnego etapu procesu beatyfikacyjnego męczennic. – Elżbietanki, które posiadały tu najwięcej placówek, doświadczyły prawdziwej gehenny. Wiadomo o ponad 100 takich przypadkach. Siostry ginęły, broniąc czystości swojej lub innych osób. Doświadczały napaści, gwałtów, były zabijane, wywożone. Niektóre zmarły na skutek odniesionych obrażeń, kilka zaginęło.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








