Nowy numer 49/2020 Archiwum

Miłość i roztropność

Na razie na naszych dworcach nie koczują tłumy przybyszów z dalekich stron. 
Co nie znaczy, że nie trzeba przygotowywać się na ich obecność. Wrocławski Kościół 
podjął temat, zanim Europę na obecną skalę zalała fala przyjezdnych.

Strachocińska parafia NMP Bolesnej wspiera potrzebujące pomocy rodziny z Ukrainy, katolicka wspólnota Hallelu Jah pod swoją opieką ma obecnie dwie rodziny z Syrii. Caritas Archidiecezji Wrocławskiej już w marcu – w odpowiedzi na ankietę Caritas Polska – zadeklarowała możliwość przyjęcia, w razie potrzeby, 15 rodzin w swoim ośrodku w Sulistrowiczkach. Wobec ostatnich wydarzeń głos zabrał abp Józef Kupny.


Są wśród nas


Esan i Rafi – dwaj spośród mieszkających we Wrocławiu Syryjczyków przyjętych przez Hallelu Jah – mówili na antenie Radia Rodzina o swoim lęku o bliskich. – Część naszych krewnych pozostała w Syrii. Gdy docierają do nas wiadomości o walkach toczących się na naszym terenie, eksplozji jakiegoś samochodu itp., drżymy o ich życie. Zwłaszcza gdy na jakiś czas urywa się z nimi kontakt – opowiadali. Wspominają, że relacje między chrześcijanami a muzułmanami nigdy nie były w ich kraju zbyt dobre, ale niechęć czy nienawiść ze strony tych drugich, choć wyczuwalna, nie przeradzała się w akty przemocy. – Kiedy konflikt przekształcił się w działania zbrojne, ta nienawiść wypłynęła z serc na zewnątrz – twierdzą. I przywołują dramatyczne obrazy mordów dokonywanych przez islamistów, także na dzieciach. – Jako chrześcijanie szukamy rozwiązań pokojowych. Ten konflikt rozpoczął się poza nami, zostaliśmy w niego wciągnięci – podkreślali w audycji. – Nie boimy się walki, natomiast w tym konkretnym przypadku uważamy, że jest ona bezsensowna. Zwycięstwo żadnej ze stron nie prowadzi do rozwiązania problemu leżącego u podstaw konfliktu. Dlatego, nie chcąc być w niego wciągani, chrześcijanie decydują się często na opuszczenie kraju.


W pogotowiu Sulistrowiczki


Ze strony episkopatu współpracę Kościoła z państwem w kwestii uchodźców koordynuje Caritas Polska. – To ona, przewidując pewne sytuacje, przysłała do nas ankiety z pytaniem o możliwość przyjęcia uchodźców z Ukrainy, Bliskiego Wschodu czy innych krajów, już na początku marca. Wtedy też na nie odpowiedzieliśmy – tłumaczy Paweł Trawka, rzecznik wrocławskiej Caritas. – Informacje te zostały przekazane również Rządowi RP. Odpowiedzialność za przyjmowanie uchodźców spoczywa głównie na władzach państwowych, natomiast my – jeśli zostaniemy o to poproszeni – jesteśmy gotowi do współpracy. Uznajemy, że to nasz chrześcijański obowiązek.
Wytypowany do ewentualnego przyjęcia przybyszów ośrodek Caritas to Centrum Szkolenia Wolontariatu w Sulistrowiczkach obok Sobótki. – Szacujemy, że mogłoby się tu zatrzymać 15 rodzin – tłumaczy P. Trawka. – Warunki, jakie oferuje, są bardzo dobre. Ośrodek posiada sale konferencyjne, które mogłyby być wykorzystywane np. do nauki języka polskiego czy innych zajęć służących integracji społecznej. Znajduje się w parku krajobrazowym, zapewnia dyskrecję; posiada ogrodzony, bezpieczny teren.


Dlaczego pomagać


Metropolita wrocławski, przewodniczący Rady ds. Społecznych KEP, w kontekście uchodźców przypomina bullę papieża Franciszka, ogłaszającą Rok Miłosierdzia. Papież mówi w niej o uczynkach miłosierdzia względem ciała i duszy. – Wśród tych pierwszych znajdziemy wezwania, które wprost wyznaczają nasz stosunek wobec uchodźców: głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, przybyszów w dom przyjąć – mówi abp Kupny i przywołuje mowę Jezusa na temat Sądu Ostatecznego. – Chrystus nauczał, że jeśli sprawiedliwość Jego uczniów nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszy, nie odziedziczą oni królestwa Bożego… Okazuje się, że można zgrzeszyć brakiem tej „większej sprawiedliwości”, a właśnie o nią chodzi w stosunku do tych, którzy ze względu na zagrożenie życia opuszczają swoje domy i poszukują schronienia w naszych krajach. Chodzi o coś więcej niż sprawiedliwość. Chodzi o to, by zatrzymać się nad konkretnym przypadkiem nędzy, oraz o wrażliwość na biedę drugiego człowieka.
Arcybiskup podkreśla, że trudno oczekiwać od Kościoła, by wskazał techniczne rozwiązania dotyczące kwestii uchodźców. Przypomina rady papieża Franciszka, by na globalizację zjawiska migracji odpowiadać globalizacją miłości i współdziałania oraz by państwa wzmocniły wysiłki, aby stopniowo eliminować przyczyny tych ogromnych migracji. – Na pewno państwo i społeczeństwo nie może wziąć na siebie ciężarów, które są nie do uniesienia lub które spowodują destabilizację sytuacji ekonomicznej lub zachwianie bezpieczeństwa jego obywateli. Tutaj jednak oczekujemy działań polityków i stosownych organów państwowych – podkreśla. – Chodzi przecież nie tylko o to, by przyjmować uchodźców, ale by stworzyć tym, których przyjmiemy, godziwe warunki funkcjonowania.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama