Nowy numer 48/2020 Archiwum

Szczyty wiary

Kilka dni temu zakończył się największy w Polsce obóz adaptacyjny organizowany przez duszpasterstwa akademickie.

Góry to nie wszystko – to najlepsze podsumowanie dwutygodniowego pobytu żaków w Białym Dunajcu. Podhalańska wioska już po raz 31. (pierwszy obóz odbył się w Małym Cichym) ugościła młodzież związaną głównie z wrocławskimi i opolskimi uczelniami wyższymi. Wydarzenie jest ewenementem na skalę kraju. Organizują je bowiem studenci z duszpasterstw akademickich dla swoich, zwykle młodszych, kolegów i koleżanek. W tym roku w obozie wzięło udział 604 uczestników.

Łączy nas wiara

Gosia Jarmusz pochodzi z Hrubieszowa. Do Wrocławia trafiła, bo podczas jednej z wycieczek miasto zrobiło na niej ogromne wrażenie. Zdecydowała, że przynajmniej na pięć lat przeprowadza się prawie 600 km od domu – dla zdobycia wiedzy i przyjaciół. Rok temu rozpoczęła studia na kierunku gospodarka przestrzenna. Dlaczego zdecydowała się pojechać na obóz do Białego Dunajca?

– Wiedziałam już od kilku miesięcy, że pojadę. Nasłuchałam się w moim franciszkańskim DA „Antoni” tylu opowieści, że chciałam też to wszystko przeżyć – wyjaśnia. Sytuacja skomplikowała się przez egzamin poprawkowy. – Najpierw musiała się zebrać w sobie, wziąć się do nauki i nadrobić zaległości. – Niestety tydzień obozu mi przez to przepadł, ale i tak jestem bardzo zadowolona, że mogłam tu być – dodaje. Podkreśla, że choć wiedziała, czego się spodziewać, jednak wszystkie elementy, te ludzkie, ale również okoliczności przyrody, robią niesamowite wrażenie. – To trzeba przeżyć – zaznacza. Dominika Mirko pochodzi spod Opola. Jest studentką Uniwersytetu Przyrodniczego na kierunku biologia człowieka. – Trafiłam tu dzięki siostrze, która jako pierwsza związała się z DA „Maciejówka”. Moja sytuacja jest trochę śmieszna, bo przez rok szukałam duszpasterstwa i w końcu nie zaangażowałam się nigdzie – wyjaśnia. Na wyjazd do Białego Dunajca zdecydowała się dlatego, że słyszała o nim tylko dobre opinie. – Nie zawiodłam się. Większość ludzi znam zaledwie dwa tygodnie, a mam wrażenie, jakbyśmy byli starymi przyjaciółmi – mówi. Co daje bycie w duszpasterstwie akademickim? G. Jarmusz podkreśla, że najistotniejsze jest poczucie wsparcia wspólnotowego. – Łączy nas oczywiście Chrystus. Cenię sobie to bardzo, bo na co dzień, również na uczelni, stykam się z ludźmi, którzy otwarcie przyznają, że wiara katolicka i wartości chrześcijańskie nie mają dla nich żadnego znaczenia – opowiada. Podobnego zdania jest Dominika. Podkreśla, że wiara w Boga jest czynnikiem determinującym życie tego środowiska. – Nie czuję się dzięki temu oderwana od rzeczywistości. Dobrze mieć świadomość, że jest więcej osób, które myślą jak ja – dodaje.

Wspólne działanie

Ks. Mirosław „Malina” Maliński z Centralnego Ośrodka Duszpasterstw Akademickich Wrocławia podkreśla, że w ciągu wielu lat swej historii obóz w Białym Dunajcu cały czas ewoluuje. – Generalnie ostatnie 20 lat to czas rozkwitu tej inicjatywy – zwraca uwagę. Podkreśla, że nie miała ona nigdy charakteru religijnego. – Widzimy jednak coraz większe zapotrzebowanie na zagospodarowanie tej sfery. Zauważamy, jak wielką popularnością cieszą się konferencje, adoracje czy modlitwy. Prawie w każdej chacie jest jutrznia i kompleta – zaznacza. Celem obozu jest wprowadzanie młodych ludzi w życie duszpasterstw akademickich. Co to oznacza? „Malina” podkreśla, że obóz powinien odpowiadać aktualnym potrzebom. – Oczywiście zawsze jesteśmy odrobinę z tyłu, bo czasem trudno potrzeby odgadnąć. Jednak zmiany pokoleniowe, których doświadczamy, wymagają od nas, duszpasterzy, ciągłej i ścisłej współpracy – tłumaczy. Inną wartością jest planowanie wspólnego działania przez członków duszpasterstw. Od lat 80. XX w. działa Międzydzyośrodkowa Rada Duszpasterstw Akademickich (MORDA). – To też wymusza pewien kierunek działania. Wrocław jest miastem, w którym udział studentów w tworzeniu duszpasterstw akademickich jest przeogromny – zauważa. Ks. M. Maliński zwraca uwagę, że propozycja wspólnot akademickich jest bardzo różnorodna. Wiąże się to choćby z tym, że duszpasterstwa w większości przypadków działają przy parafiach zakonnych. Siłą rzeczy realizują więc w pewien sposób charyzmaty wspólnot, przy których funkcjonują. Duszpasterz zachęca poszukujących swojego miejsca do przejrzenia stron internetowych, bo dają one świetną orientację, jak wiele jest ciekawych propozycji. Dobrą okazją, by wejść do wspólnot akademickich, będą rozpoczynające się 4 października „Dni na dobry początek”. Więcej informacji na ten temat, program, ale także świadectwa z Białego Dunajca oraz rozmowę z ks. Mirosławem Malińskim znajdziesz na wroclaw.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama