Ona i jej bliscy, wyciągnięci nad ranem z domu, trafili do bydlęcych wagonów. Czekała ich kilkutygodniowa jazda, obok umierających kolejno chorych dzieci, o głodzie i chłodzie, a dalej 180-kilometrowa podróż saniami po zamarzniętej rzece Dwinie. Zimą pracowali w lesie 10 godzin dziennie przy temperaturze 50–55 stopni poniżej zera, latem przy sianokosach. Wspomnienia Weroniki Kuchcickiej zawarto w publikacji opracowanej przez Zarząd Koła Terenowego Związku Sybiraków w Oławie. Odczytał je prezes koła Aleksander Maciejewicz podczas wrześniowej uroczystości na oławskim cmentarzu przy ul. Zwierzynieckiej.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








