Nowy numer 43/2020 Archiwum

Jak z popiołu zrobić diament

Projekt edukacyjny. Dzisiaj filmy 3D w kinach gromadzą tłumy i wgniatają je w fotel. Adaptacja 5D też, ale – poza emocjami i wrażeniami – chce po sobie zostawić coś więcej. Dużo więcej.

Jaka część współczesnych nastolatków kojarzy dzisiaj powieść Jerzego Andrzejewskiego „Popiół i diament” lub późniejszą jej ekranizację o tym samym tytule autorstwa Andrzeja Wajdy? Trzeba przyznać, że daleko im do szczytów popularności, gdzie króluje „Harry Potter” czy „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Kto spośród uczniów zna i rozumie realia okresu II wojny światowej czy stalinizmu w PRL-u? Odpowiedzi padają poniżej.

Jedną z dróg, aby zwrócić uwagę młodego pokolenia na polskie dzieła kultury, jest przedstawienie ich w formie uwspółcześnionej, zachowując cały sens i wartości, które chcą nam przekazać. Skoro w XXI wieku ludzie stoją w kolejkach po bilety na seans 3D, pewna grupa zapaleńców postanowiła pójść krok, a może dwa do przodu. Zaproponowała młodzieży szkolnej coś więcej: „Popiół i diament” w 5D.

Miejsce z klimatem i historią

Dolnośląski Instytut Doradczy, Centrum Technologii Audiowizualnych i Fundacja na rzecz Rozwoju Audiodeskrypcji „Katarynka” postawili połączyć siły. Stworzyli projekt interdyscyplinarny. Film? Za mało. Niech akcja wyjdzie z ekranu kinowego. Profesjonalni aktorzy, oryginalne rekwizyty z planu Andrzeja Wajdy. Czyli teatr. Nadal mało. Niech ta historyczna przygoda zacznie się jeszcze przed wejściem do sali. – Chcieliśmy, aby uczestnicy projektu poczuli klimat pierwszych powojennych lat w Polsce. Okrutnego komunizmu. Atmosfery niepewności, niepokoju, ciągłej przymusowej kontroli. Patrzymy na ich emocje i analizujemy, jak reagują – mówi Aleksandra Sus z Dolnośląskiego Instytutu Doradczego. Ponad 20 grup szkolnych, od podstawówki do liceum, odwiedziło studio w Centrum Technologii Audiowizualnych. W kontekście prezentowania dzieła „Popiół i diament” to miejsce niezwykłe. Po pierwsze, tutaj nakręcono tę bestsellerową produkcję – w ówczesnej Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu. Po drugie, Zbigniew Cybulski, którego imię dzisiaj nosi studio, uważany za jednego z najwybitniejszych i najpopularniejszych aktorów powojennej Polski, zagrał w filmie główną rolę – Maćka Chełmickiego, żołnierza AK, po wojnie działającego w podziemiu antykomunistycznym.

Przepustki na wysokości głowy!

Jeszcze dobrze nie weszli do sali kinowej, a już przy wejściu doświadczają namiastki atmosfery tamtych lat – gdy komunizm chce maksymalnie umocnić swoją władzę, zastraszyć polską ludność. Nie mogą liczyć na miłe powitanie. Wychodzi żołnierz radziecki i od razu krzyczy. – Ustawić się w szeregu! No na co czekacie?! Wypisać przepustki! Ale już! Trzymać na wysokości głowy przy wejściu! – wplątuje co chwila rosyjskie słowa. Mówi z charakterystycznym akcentem. Nie patyczkuje się. Uczniowie są zaskoczeni, ale posłuszni. Jedni z przerażeniem wchodzą, inni się podśmiechują, ale aktorzy żołnierze zaraz wyłapują co śmielszych. Pod ścianę i rewizja. Niewygodne pytania. Problem? Do pokoju przesłuchań. Tam lampką po twarzy i zaczyna się „maglowanie” przez człowieka z UB. Potem powrót do szeregu. – Ustawić się. Chłopaki na prawo, dziewczyny na lewo! Słyszycie, co mówię? Dawać! Szybciej! – popędza mężczyzna w mundurze z karabinem. Czas zacząć seans.

Historia na żywo

Na wielkim ekranie wyświetlany jest „Popiół i diament”. Młodzież jednak nie spodziewa się, że akcja wkrótce przeniesie się na widownię. W trakcie filmu wchodzi patrol wojsk radzieckich, „przetrzepuje” rzędy widzów. Znowu krzyk, niewygodne pytania, groźne spojrzenia, rewizje. Świecą latarkami po oczach i wybierają na przesłuchanie. Wyprowadzają z sali. Seans trwa, ale akcja dzieje się dwutorowo. Co kilka minut bowiem aktorzy na żywo odgrywają scenkę teatralną: rozmowa w restauracji przy występie artystycznym, tu nagle jakiś pan na rowerze przejedzie przed ekranem, tam młodego Polaka z podziemia ściga radzieckie wojsko. Nie wiadomo, co stanie się za chwilę. Uczniowie poznają postać młodego żołnierza AK. Widzą jego konspiracyjną walkę z komunistami, którzy po wojnie przejmują władzę w Polsce. Odczuwają jego rozterki, doświadczają strachu, bo wszystko dzieje się wokół, naprawdę. Nie tylko na ekranie. – To niesamowite, jak młodzi ludzie przeżywają ten spektakl. Kiedy akowiec ukrywał się na widowni przed Sowietami, uczniowie przykrywali go kurtkami, żeby nikt go nie zauważył. Gdy wyciągano na przesłuchanie jednego z nauczycieli, rzucili się do obrony. Na sali dzieci z podstawówki krzyczały: „Precz z komuną!” – opowiada żywiołowo Aleksandra Sus, organizatorka. Podkreśla, że zależało jej na odrodzeniu patriotyzmu w sercach młodych Polaków. Żeby choć przez chwilę poczuli, jak nierówną walkę musieli toczyć ich rodacy o wolność ojczyzny.

Wzrok to nie wszystko

Adaptacja filmu „Popiół i diament” w 5D ma drugie (a może to już i trzecie) dno. W każdej grupie szkolnej, która uczestniczyła w spektaklu, kilkoro uczniów cały film na widowni odbierało za pomocą audiodeskrypcji. Mieli zasłonięte oczy, w uszach słuchawki, przez które Krystyna Czubówna szczegółowo opowiadała im film. – Byli całkowicie odcięci od otoczenia. Ze słuchawek mówił lektor, dodatkowo głos z głośników na sali. Ktoś ich dotykał, słyszeli krzyki żołnierzy, brali także udział w przesłuchaniach. Musieli mieć bardzo wyczulone zmysły. Mózg otrzymuje jednocześnie mnóstwo różnych komunikatów – opowiada reżyser Grzegorz Kaczmarek. Eksperyment miał aspekt przede wszystkim społeczny, integracyjny. Uwrażliwia młodzież na obecność niepełnosprawnych w otoczeniu, w tym przypadku niewidomych. Oni też mogą prawidłowo dekodować filmy, rozumieć je i być przez to obecni w kulturze, a nie na jej marginesie. Uczniowie później mają okazję podzielić się niezwykłymi doświadczeniami z rówieśnikami na lekcji wychowawczej.

Praca u podstaw zawsze w cenie

Projekt Dolnośląskiego Instytut Doradczego zaintrygował młodych odbiorców. Wyzwolił w nich emocje, ale przede wszystkim zainteresował trudną, przez lata zapomnianą, polską historią. Oczywiście całość wymagała wielkiego wysiłku i systematycznej pracy sztabu ludzi, ale efekty i owoce są niepoliczalne. – Interaktywne przedstawienie bardzo mocno wpłynęło na odbiór wspaniałego dzieła kultury, jakim jest „Popiół i diament”. Jako pedagodzy uważamy, że istnieje ogromne zapotrzebowanie na takie inicjatywy. Pokazują one w nietypowy sposób ważne losy ojczyzny. Nieszablonowość, element zaskoczenia i to, że uczniowie sami stają się bohaterami akcji, na pewno mocno wbije się w ich pamięć – stwierdza Sandra Zielińska, polonistka z Gimnazjum nr 24 we Wrocławiu. Nauczyciele zdają sobie sprawę, że spektakl może być początkiem, a kontynuacja czeka na ich podopiecznych na lekcjach, gdzie emocje i wrażenia można skutecznie zamienić w wiedzę i świadomość. Twórcy planują jeszcze pokazy specjalne w grudniu. Niewątpliwie ciągła edukacja młodzieży, szczególnie jeśli chodzi o najnowszą historię Polski, jest bardzo potrzebna. Współcześnie młodych odbiorców zalewa się zewsząd morzem informacji, z których wiele „zaśmieca” po prostu mózg. Projekt DID-u potwierdził i kolejny raz obnażył to, o czym mówi się już od dawna: o niskim poziomie nauczania na przykład polskiej historii. – Na improwizowanych, ale bardzo naturalnych przesłuchaniach nasi „agenci” pytali ich m.in. o datę wybuchu powstania warszawskiego. Pokazywali zdjęcie Andrzeja Wajdy, Zbigniewa Cybulskiego, Lenina, Stalina. Niestety, zdecydowana większość nie potrafiła ich rozpoznać ani określić choćby poprawnie roku, w którym Warszawa przez 63 dni przeciwstawiła się okupacji niemieckiej – wyjaśnia Grzegorz Kaczmarek. „Popiół i diament” w wersji 5D robi wrażenie, ale wgniatanie w fotel (choćby z powodu kontroli sowieckiego wojska na widowni) nie jest celem samym w sobie. Twórcy oryginalnej inicjatywy podkreślają, że walczą o świadomość własnego dziedzictwa narodowego oraz własnej historii wśród młodych Polaków. Ich emocje wskazują na to, że serca biją na nutę patriotyczną, a umysły chcą wiedzieć jak najwięcej o swojej ojczyźnie. Czasem to mozolna, ale warta swojej ceny praca u podstaw.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama