Nowy numer 49/2020 Archiwum

Od paradoksów do symbolu polskości

Na początku października „Księga Henrykowska” została wpisana na listę „Pamięć Świata” UNESCO. Zabytek znajduje się w zbiorach Muzeum Archidiecezjalnego we Wrocławiu.

Czym jest „Księga henrykowska”? Kroniką założenia i uposażenia klasztoru cystersów. Jej znaczenie dla polskiej, a teraz również światowej kultury, jest jednak znacznie większe niż innych tego typu dzieł. Sławę zyskała dzięki najstarszemu zdaniu zapisanemu w języku polskim: „Day ut ia pobrusa, a ti poziwai”, co dziś brzmiałoby: „Daj, ja będę mełł, a ty odpoczywaj”.

Średniowieczne doniesienia

– To jest kapitalny zabytek odzwierciedlający bardzo złożone dziedzictwo Dolnego Śląska i zderzenie dwóch światów: słowiańskiego i osadników napływających z Zachodu – mówi prof. Wojciech Mrozowicz z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Przypomina także, że przybysze przynieśli w XIII w. na ziemie polskie pismo, a dzięki temu również i my mogliśmy nasz język upiśmiennić. Nawiązuje do jednego z dokumentów z czasów Henryka Brodatego, w którym książę pisał o osadnikach, iż „mieli ulepszać naszą ziemię”. Cystersi przybyli do Henrykowa w 1227 r. Była to fundacja książęca Henryka Pobożnego, chociaż pieniądze na tę inwestycję wyłożyła osoba prywatna. – Zakonnicy postanowili udokumentować to, co posiadali. Robili to kilkadziesiąt lat po najeździe mongolskim, podczas którego zostało zniszczonych wiele dokumentów potwierdzających własności cysterskie w postaci miejscowości czy ziemi. Trzeba to było niejako na nowo zapisać – wyjaśnia. Dodatkowym bogactwem jest materiał o charakterze anegdotycznym, np. o powstaniu nazwy Brukalice, przy okazji której zostało zarejestrowane polskie zdanie. Prof. Mrozowicz zwraca też uwagę, że to najstarsze zdanie jest serią paradoksów. – Ono zostało zarejestrowane przez niemieckiego cystersa, w łacińskiej kronice, a wypowiedział je czeski chłop do swojej żony Polki – wyjaśnia. Innym ciekawym elementem są przytoczone słowa niejakiego Kwiecika, który opowiadał o tym, co działo się pod Legnicą w 1241 r. Właśnie w tym miejscu jest wspomniany Henryk Pobożny jako mąż prawy i świątobliwy, który zginął w walce z poganami za wiarę.

Kultura Śląska, kulturą świata

Proces wpisania „Księgi henrykowskiej” na listę UNESCO był długotrwały i skomplikowany. Eksponat, który mógł się znaleźć na liście światowego dziedzictwa kulturalnego został wytypowany przez zespół powołany przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. W założeniu zakończenie drogi formalnej miało uświetnić obchody Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016. – Wniosek został sformułowany w marcu tego roku, a decyzję podjęto podczas posiedzenia komitetu „Pamięci Świata” w Abu Dabi w dniach 4–6 października – mówi prof. W. Mrozowicz. Co sprawiło, że księga została uznana za wyjątkową w dziejach świata? – Ona odzwierciedla proces wymiany kulturowej, stawania się Śląska europejską krainą. Pokazuje też, w jaki sposób Śląsk podnosił się ze zniszczeń po najeździe tatarskim w 1241 r., a dzisiaj staje się swoistym symbolem porozumienia pomiędzy narodami w Europie Środkowej – wylicza. Abp Józef Kupny, przekonuje, że umieszczenie „Księgi henrykowskiej” na liście „Pamięć Świata” przyczyni się do popularyzacji kroniki. – To dobra okazja również do tego, by pokazać rolę Kościoła w tworzeniu społeczeństwa i kultur. Był czynnikiem łączącym – dodaje. Metropolita wyraził też radość, że tak wielkie i bezcenne dzieło mamy we wrocławskich zbiorach muzealnych. Przyznał jednak, że miejsce ekspozycji – Muzeum Archidiecezjalne – wymaga przebudowy. Przekonuje, że są już projekty i nadzieje na ich dofinansowanie z wielu instytucji, tak by eksponaty były pokazywane w sposób nowoczesny. – A jest co pokazywać, bo tu chrześcijaństwo istnieje już tysiąc lat. Mamy wiele zabytków, których staramy się strzec, by przetrwały dla następnych pokoleń – zaznacza. – Mnie osobiście wzrusza to, że Wrocław, który w swej historii był umieszczony w różnych kręgach kulturowych, jest właścicielem księgi, w której jest pierwsze polskie zdanie – zachwyca się prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Według niego umieszczenie pozycji na liście UNESCO ma znaczenie prestiżowe, ale jest też nobilitacją dla kultury śląskiej, która, jak się okazało, przez ten symboliczny gest ma znaczenie również dla świata. – Już w 2016 r. będziemy mieli wystawę „7 cudów Wrocławia – 7 cudów Dolnego Śląska”, której „Księga henrykowska” będzie istotnym elementem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama