GN 47/2020 Archiwum

Pomóc uchodzącym, pomóc zostającym

Debata na temat uchodźców odbyła się w Obserwatorium Społecznym - powołanym przez wrocławskiego metropolitę ośrodku propagującym Katolicką Naukę Społeczną.

W spotkaniu uczestniczyli ks. Rafał Cyfka z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, posłanka Beata Kempa, przedstawiciele osób, które we Wrocławiu i okolicach wspierają uchodźców – Renata Runge i Tomasz Żmuda – oraz księża Grzegorz Sokołowski i Rafał Kowalski reprezentujący w debacie „Obserwatorium Społeczne”.

– Problem uchodźctwa i emigracji jest stary, jak świat. Można powiedzieć, że już Adam i Ewa, wygnani z raju, byli pierwszymi uchodźcami – zauważył ks. R. Cyfka, powołując się na pewnego ewangelicko-augsburskiego biskupa – Jednak obecna skala tego zjawiska jest ogromna.

Podkreślił, że warto – na ile to możliwe – wspierać ludzi znajdujących się w trudnej sytuacji w ich własnej ojczyźnie, na miejscu. Taki sposób postępowania, praktykowany przez Pomoc Kościołowi w Potrzebie, okazywał się często bardzo skuteczny; błąd natomiast popełniły Niemcy zapraszające mieszkańców Bliskiego Wschodu (także przez spoty reklamowe w internecie) do przybywania do swojego kraju. W efekcie mnóstwo ludzi sprzedało wszystko, co miało, i ruszyło w nieznane, podejmując ryzykowną podróż. Obecnie przeżywają często potężne rozczarowanie. Wyjaśnił dlaczego warto pomagać ludziom w ich własnych ojczyznach:

B. Kempa podkreśliła, że nie możemy odwracać się od jakichkolwiek ludzi, którym grozi śmierć, natomiast jest faktem, że to chrześcijanie najłatwiej odnajdą się w naszym kręgu kulturowym. Przy bardzo wielkiej liczbie ludzi nie jest też łatwo sprawdzić, kim są migranci – zwłaszcza, jeśli niszczą dokumenty. Uczestnicy spotkania zauważyli, że – nawet jeśli znikoma ilość przybywających chciałaby islamizacji Europy, czy też ma wrogie zamiary wobec naszej kultury – to jednak sytuacja, w której się znaleźli, sprawia że przybywa wśród nich ludzi sfrustrowanych. Zawiedzione nadzieje, przedtem rozbudzone choćby przez Niemcy, mogą uczynić ich podatnymi na manipulację i wybuchy agresji.

Renata Runge, zaangażowana w pomoc rodzinom z Doniecka i Krymu, oraz Tomasz Żmuda – wspierający Syryjczyków – zaprezentowali sytuację osób, które znajdują się pod ich opieką: przybyszów z Bliskiego Wschodu – chrześcijan uciekających przez śmiercią w Syriii, oraz Ukraińców, których wojna zmusiła do szukania pomocy w Polsce. Choć znaleźli życzliwych ludzi, potrzebują czasu, by nauczyć się języka i odnaleźć w społeczeństwie. Ukraińcy dodatkowo, choć ich sytuację poniekąd poprawiają mniejsze różnice kulturowe, napotykają jednak na potężne problemy z unikaniem statusu uchodźcy, dostępem do pomocy socjalnej. I jedni i drudzy potrzebują kogoś w rodzaju asystenta, który – przez dłuższy czas – na co dzień będzie im towarzyszył w rozwiązywaniu codziennych problemów, załatwianiu spraw, choćby u lekarza.

– Nie pozwólmy, by lęk wyzwolił w nas nienawiść lub obojętność – mówił ks. R. Cyfka. – W uchodźcy trzeba najpierw zobaczyć człowieka – podkreślał T. Żmuda.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama