Nowy numer 43/2020 Archiwum

Owoc miłości, a nie pragnienia człowieka

Kilkadziesiąt osób wzięło udział w konferencji pt. "Pomóżmy ludziom bez in vitro - leczenie niepłodności - NaProTechnologia".

Konferencję, która odbyła się w auli Papieskiego Wydziału Teologicznego otworzył europoseł Marek Jurek z Prawicy Rzeczpospolitej. Wyraził ogromną radość ze spotkania we Wrocławiu i wskazywał, że warto cierpliwie zabiegać o dofinansowanie naprotechnologii.

- Nasi koledzy, najpierw na Podkarpaciu, a potem na Mazowszu, pokazali, że jeśli się chce, jeśli ma się przekonanie, iż robi się rzeczy dobre, przy wsparciu opinii publicznej, można zmobilizować instytucje do wspierania takich działań jak naturalne metody leczenia niepłodności - mówił.

Przekonywał, że w rzeczywistości wcale nie musi to być walka z ludźmi, ale z naszą niewiarą, słabościami czy pokusą oportunizmu. - Poświęcenie dla sprawy to nie jest tylko umiejętność pokrzyczenia na kogoś, ale cierpliwe chodzenie, rozmawianie z ludźmi, upieranie się przy swoich postulatach i na końcu wygrywanie - tłumaczył.

Marek Jurek zaznaczył, że ta konferencja niczego nie zmienia. Ona daje przekonanie o wartości naprotechnologii oraz argumenty dlaczego warto ją popierać.

Pierwszym prelegentem była kandydatka do Sejmu Agnieszka Soin, organizatorka wydarzenia. Przekonywała, że jednym z jej priorytetów w przyszłej ewentualnej pracy w parlamencie jest zapewnienie finansowania naprotechnologii z budżetu państwa. - Jestem przekonana, że jest to możliwe - mówiła.

Przypomniała walkę o odpowiednią uchwałę w sejmiku województwa mazowieckiego i sukces Prawicy Rzeczpospolitej. Dzięki wytrwałości i cierpliwemu przekonywaniu koalicji rządzącej w województwie (PO+PSL) od stycznia 2016 r. mieszkańcy Mazowsza będą mogli korzystać z porad specjalistycznych i naturalnego leczenia niepłodności za darmo. A. Soin podkreśliła, iż ma nadzieję, że kolejnym regionem, który bardziej zainteresuje się naprotechnologią będzie Dolny Śląsk.

Kolejnym prelegentem był przedstawiciel drugiego z organizatorów, Tomasz Kołodziej, prawnik, lider Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „Źródło”. Wygłosił wykład pt. "Jestem dumnym ojcem trójki dzieci. Narotechnologia jako ogromny dar dla małżeństw".

Prezes fundacji "Evangelium Vitae" s. Ewa Jędrzejak opowiadała natomiast o działalności prowadzonej przez siebie organizacji. Zwróciła uwagę, że obiekty, którymi dysponują siostry boromeuszki i fundacja po zwróceniu ich przez państwo prawowitym właścicielom są zdewastowane i przywrócenie ich pierwotnej funkcji - szpitala położniczego i szkoły pielęgniarskiej - wymaga wielomilionowych nakładów.

Siostra Ewa wymieniła kilkanaście aktywności fundacji, które realizują zamysł ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Pośród nich jest prowadzenie specjalistycznego gabinetu ginekologicznego, który służy lekarzom naprotechnologom i pacjentkom borykającym się z niepłodnością. Zaznaczyła, że na efekty leczenia nie trzeba było długo czekać i już dziś wiele par, które skorzystały z pomocy, cieszy się potomstwem.

Problematykę naturalnych metod leczenia niepłodności w świetle nauki moralnej Kościoła katolickiego przedstawił ks. Robert Szwabowicz. - Dziecko jest owocem miłości, a nie pragnieniem człowieka. Nie ma czegoś takiego jak pragnienie rodziców dziecka. Ono ma być owocem miłości - mówił w swoim wystąpieniu. Cytował również konkretne dokumenty, tłumacząc personalistyczne podejście Kościoła zarówno do rodziców, jak i do dziecka.

Ostatnim prelegentem był Adam Banach, specjalista ginekolog-położnik, naprotechnolog. Analizował podawane statystyki skuteczności wprowadzonego w 2013 r. programu in vitro. Zwrócił uwagę na sprzeczne dane dotyczące ilości urodzeń opublikowanych na stronie Ministerstwa Zdrowia.

Doktor Banach uważa, że in vitro jest ślepą uliczką. - To jest procedura, która jest skuteczna w ok. 3 proc., chociaż ci od in vitro mówią, że to jest nawet lepsze jak prokreacja naturalna i ma ponad 50 proc. skuteczności - zauważył. Podał też konkretny przykład kliniki w Poznaniu. - W 2013 r. wykonano 660 procedur. Oni ponoć tych ciąży biochemicznych uzyskali 150, czyli cztery in vitro trzeba było zrobić, by był jakiś sygnał, że zaistniała ciąża. W rzeczywistości było ich 115 - wyliczał.

Ginekolog przekonywał, iż tak naprawdę nie mamy dostępu do żadnych danych. Nie robi się bowiem statystyk i podsumowań. - To, co jest na stronach Ministerstwa Zdrowia, to tyle ile państwu przedstawiłem, więcej się państwo nie dowiedzą - dodał. Zwrócił też uwagę, że procedura in vitro powoduje ok. 10 proc .więcej wad genetycznych.

W swoim wystąpieniu skupił się też na przybliżeniu medycznych przesłanek dla stosowania naprotechnologii. Przekonywał, że dzięki stosowaniu tej metody pacjenci mogą się czuć traktowani podmiotowo, a nie przedmiotowo. Wyliczał również schorzenia, które udaje się, dzięki naturalnym metodom, diagnozować i całkowicie leczyć, co usprawnia do możliwości poczęcia dziecka bez wspomagania biotechnologicznego.

Posłuchaj obszernego fragmentu wykładu doktora Adama Banacha:

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama