Nowy numer 49/2020 Archiwum

Przyszedł, przychodzi, przyjdzie

O wielkiej tęsknocie, Bożych obietnicach i kresie, do którego wszystko zmierza, mówili ks. Peter Hocken i ks. Mariusz Rosik we Wrocławiu podczas konferencji "Chwalebny Adwent Chrystusa".

– Chcemy mieć od razu wszystko natychmiast, instant coffee… Także wobec Ducha Świętego – pragnęlibyśmy natychmiastowo być potężnie wypełnieni Jego działaniem… Tymczasem On w Biblii jest łączony z nadzieją, z obietnicami – mówił na początku spotkania ks. Peter Hocken, teolog i historyk Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej oraz  ruchu zielonoświątkowego.

Wyjaśniał, że plan Ojca jest realizowany etapami, a Boże obietnice i Boża obecność w historii zbawienia narastają stopniowo.

– Głównym tematem Adwentu jest wypatrywanie tego, co ma przyjść. Dzieło Ducha jest zawsze ukierunkowane na przyszłość – podkreślał. – On objawia to, co już dokonało się w Jezusie, ale zawsze w perspektywie przygotowania na to, co ma nadejść. Gdy przyjmujemy Ducha, otrzymujemy moc do dokonywania dzieł Bożych… Duch woła w Kościele „Marana tha”, „Przyjdź, Panie Jezu!”

Ks. Mariusz Rosik ukazał, jak w tradycji judaistycznej kształtowała się powoli idea „rzeczy ostatecznych”. Wyjaśnił, że Żydzi początkowo swoją religię przeżywali jedynie w kontekście rzeczywistości doczesnej. W Księdze Koheleta, a więc ok. VII-VI w. pr. Chr., po raz pierwszy pojawiają się słowa o „Szeolu”, tajemniczym miejscu, gdzie ludzie trafiają po śmierci.

W Księdze Mądrości (III w. pr. Chr) zarysowana jest różnica w pośmiertnym losie sprawiedliwych i niesprawiedliwych, a w Drugiej Księdze Machabejskiej (II w. pr. Chr.) – myśl o zmartwychwstaniu. Za czasów Jezusa niektórzy Żydzi nie wierzyli w ogóle w zmartwychwstanie, część wierzyła, że zmartwychwstaną wszyscy, a jeszcze inni – że jedynie sprawiedliwi.

Przyszedł, przychodzi, przyjdzie   Ks. Mariusz Rosik mówił o rzeczach ostatecznych Agata Combik /Foto Gość Ks. M. Rosik mówił o „eschatologii napięcia” – pomiędzy „już” i „jeszcze nie” (szatan już został zwyciężony przez Chrystusa, ale jeszcze, do Paruzji, może czynić zło); ukazał różne koncepcje dotyczące spraw ostatecznych – śmierci, sądu Bożego, nieba i piekła, m.in. apokatastazę – pogląd, według którego wszyscy bez wyjątku zostaną zbawieni.

– W formie radykalnej, tzn. przekonania, że na pewno wszyscy zostaną zbawieni, jest herezją; natomiast umiarkowana apokatastaza („być może wszyscy ludzie będą zbawieni”) nie stanowi herezji – wyjaśniał.

Wspomniał również o hipotezie ostatecznego wyboru (ostateczną decyzję za Chrystusem lub przeciw Niemu mielibyśmy podjąć w chwili spotkania z Nim po śmierci) i wyboru podstawowego (zasadniczego ukierunkowania na dobro, mimo pojedynczych niekonsekwencji, lub na zło) oraz zbawienia zastępczego. Zgodnie z tą ostatnią teorią nawet człowiek na skroś zły zostałby zbawiony ze względu na osobę, która go kocha – a która nie mogłaby być w niebie szczęśliwa bez niego.

Konferencja została zorganizowana przez „Fundację 24/7” oraz parafię katedralną.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama