Nowy numer 44/2020 Archiwum

Opłatek zamiast... wina z palmy

Zachwyt opłatkiem, modlitewną tradycją i rodzinnym, wielogodzinnym świętowaniem przy stole, czyli Kongijczyk w Polsce na Boże Narodzenie.

Pepin Malonga przyjechał na Dolny Śląsk spędzić świąteczny czas ze swoją narzeczoną i jej rodziną. To jego pierwsze Boże Narodzenie w Polsce, podczas którego zachwyciła go moc tradycji i obyczajów, z którymi spotkał się w różnych momentach.

- Najbardziej zachwycił mnie moment dzielenia się opłatkiem przy wigilijnym stole. Jedyny chleb, z którym się spotkałem w tej formie, to Komunia św. Tutaj wychodzi on poza kościół, poza Eucharystię i dzielisz się nim w rodzinie, w domowych zaciszu - tłumaczy Kongijczyk, którego poruszył ten jednoczący gest.

Pepin nie spotkał się także z tak silną tradycją kolędowania. - Śpiewacie nie tylko w kościele, ale także lub głównie w domu, wspólnie. W Republice Konga mamy swoje świąteczne piosenki, ale kolędujemy w kościele - mówi.

Wyjaśnia, że święta w jego ojczyźnie wiążą się głównie z prezentami dla dzieci. Nie celebruje się tak intensywnie spotkania rodzinnego. Nie ma mowy o siedzeniu godzinami przy stole. Zgubiła się także tradycja Pasterki, Mszy św. o północy. Większy nacisk kładzie się na noworoczne obchody.

O Bożym Narodzeniu w Polsce nie da się mówić bez kulinarnego aspektu. Pepin Malonga pierwszy raz spotkał się z pierogami, które nawet sam robił. - Cieszę się, że mogłem się nauczyć robić pierogi, a potem je zjeść. Ta potrawa to dla mnie zupełna nowość. Trzeba mieć dużo cierpliwości, ale myślę, że w przyszłości w swoim domu będę je przyrządzał - stwierdził w uśmiechem.

Oprócz tego smakował mu bardzo barszcz z uszkami. Przyznaje, że Polacy dużo jedzą na święta. W Republice Konga spożywa się dużo mięsa z kurczaka i grzyby, a podczas wieczerzy wigilijnej pije się alkohol, głównie... wino z palmy. 

- Podoba mi się także motyw choinki. U nas iglaste drzewa nie rosną, więc mamy je na obrazkach, w telewizji. Dlatego nie ma takiej presji na posiadanie choinki. Kto co znajdzie w przyrodzie, robi z tego szopkę - mówi Pepin.

Wszystko, co odkrył w swoje pierwsze polskie święta, było fascynujące. Jako katolika natomiast poruszyło go życie modlitwy. Spędzał bowiem już święta w Europie, ale nie wiedział, że rodzina może tak pobożnie modlić się przy stole.

- Wspaniale, że pochylacie się wspólne nad słowem Bożym. Pełny kościół ludzi o północy na Pasterce, księża w mediach, koncerty kolęd, pobożne życzenia świąteczne prezydenta kraju, kalendarze i inne artykuły papiernicze z papieżem Franciszkiem sprzedawane na poczcie. Po tych prostych i wielu innych elementach widać, że Chrystus jest obecny w tym kraju, a wiara ma duże znaczenie - wymienia Pepin.

Miał nadzieję że pierwszy raz przeżyje „białe”, czyli pełne śniegu święta, że poczuję tę słynną zimową atmosferę. Tym razem jednak trafił na najcieplejsze od lat Boże Narodzenie w Polsce. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama