Nowy numer 48/2020 Archiwum

Patriotyzm konkretny

Strzelcy. Kochają musztrę, poradzą sobie w środku lasu, poznają broń i zasady udzielania pierwszej pomocy, uczą się historii. I nie chodzi tylko o ciekawe spędzenie wolnego czasu. „Chcemy służyć Polsce” – mówi Dawid Wroniak.


Dziś jest starszym strzelcem w ZS Strzelec OSW JS 3056 Jelcz-Laskowice, pełniącym funkcję dowódcy drużyny. Paramilitarna organizacja krzewiąca patriotyzm i przekazująca młodym konkretne umiejętności zainteresowała go parę lat temu. Na zbiórkę trafił dzięki znajomemu. – Większość osób na początku zafascynowana jest możliwością założenia munduru. Wielu marzy o pracy w policji czy straży miejskiej, straży granicznej, w wojsku. „Strzelec” otwiera przed nami wiele dróg – mówi i dodaje, że sam zastanawia się nad służbą w żandarmerii wojskowej lub straży granicznej.


Owoc kadrówki


– Związek Strzelecki kontynuuje tradycje strzelców utworzonych przez Józefa Piłsudskiego w 1910 roku. Jednostka podlega Komendzie Głównej, ta współpracuje z Ministerstwem Obrony Narodowej – tłumaczy Agata Skierska, która stoi na czele jednostki w Jelczu-Laskowicach, a zarazem jest dyrektorem Publicznej Szkoły Podstawowej nr 2. Wspomina, że sama rozpoczęła swoją przygodę ze „Strzelcem” dzięki młodzieży. – Byłam wówczas nauczycielem historii i WOS-u, współpracowałam z piłsudczykami, sybirakami. Jechałam z uczniami na „kadrówkę” – Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej, który co roku odbywa się na trasie Kraków–Kielce. Moi podopieczni zetknęli się tam ze strzelcami i stwierdzili, że… też tak chcą.
Agata Skierska wstąpiła do „Strzelca” w 2006 roku. Oddział w Jelczu-Laskowicach powstał w 2008 r., na początku jako pododdział jednostki trzebnickiej. Później jelczanie usamodzielnili się. – Skupieni jesteśmy najpierw na zadaniach związanych z wychowaniem – patriotycznym, prospołecznym. Ściśle militarne sprawy dotyczą zwłaszcza starszych strzelców – wyjaśnia. – W tej chwili do naszej jednostki należy 31 osób, większość to chłopcy, są trzy dziewczynki strzelczynie.
Czwartą kobietą w tym gronie jest… pani Skierska. Kiedy zastanawiała się, czy powinna być dowódcą jednostki strzeleckiej, powiedziano jej, że nikt jej nie zastąpi. Dla młodzieży jest niekwestionowanym autorytetem. Swoją służbę pełni w stopniu inspektora, co w „Strzelcu” jest odpowiednikiem podpułkownika. Ma dwóch zastępców.
– Był czas, że 90 proc. moich uczniów zapisało się do jednostki; należała do strzelców także cała czwórka moich dzieci – mówi, dodając, że niektóre osoby łączą zaangażowanie w organizacji z aktywnością w Ochotniczej Straży Pożarnej.
W zajęciach może uczestniczyć młodzież począwszy od 13. roku życia. Dawid wyjaśnia, że od adeptów oczekuje się zaangażowania i dyscypliny. Po spełnieniu odpowiednich warunków strzelcy mogą złożyć przysięgę – składaną zwykle w święta narodowe, jak 11 Listopada czy 3 Maja.


Zielona, czarna, szara…


Wszystkie zbiórki rozpoczynają się od musztry. Okropność? – O dziwo, jest lubiana. Choć wymaga żmudnych ćwiczeń, ciągłego powtarzania. „W prawo zwrot, czwórki twórz…” – to trzeba wciąż trenować – mówi pani Skierska. – Potem przychodzi czas na zajęcia praktyczne i teoretyczne. Poznajemy regulaminy Związku Strzeleckiego, zgłębiamy dzieje Polski. Szczególną uwagę poświęcają strzelcy osobie marszałka J. Piłsudskiego, wydarzeniom XX wieku. Dostrzegamy ważne rocznice przypadające w danym roku.
Podczas zbiórek odbywają się też ćwiczenia sprawnościowe – tor przeszkód, biegi, marszobieg, wspinanie się po ścianie, zjeżdżanie po linie. Pasjonujące są zajęcia dotyczące tzw. zielonej, czarnej czy czerwonej taktyki. Zielona dotyczy działań poza terenem zurbanizowanym, na przykład w lesie, wiąże się choćby z nauką orientacji w terenie, kamuflażu. – Drużyna wyznacza sobie na przykład cel, do którego musi dojść. Istnieją odpowiednie procedury przechodzenia przez skrzyżowania, pola, las – wyjaśnia Dawid. – Maskujemy się, staramy się być niezauważalni. Kiedy dotrzemy do celu, każdy ma jakieś zadania – rozpalenie ogniska, patrolowanie okolicy, prowadzenie obserwacji. Podczas tych działań zdarzało nam się odkryć… niewypały, których wciąż jest sporo w naszej okolicy. Wzywamy wtedy jednostkę saperską z Brzegu.
Czarna taktyka związana jest z akcjami w budynkach, miejscach zurbanizowanych, szara dotyczy ochrony VIP, m.in. samoobrony. Jest jeszcze czerwona, czyli nauka pierwszej pomocy medycznej na polu walki, biała – dotycząca „roboty papierkowej”…
Zdarzają się ćwiczenia nocne. Młodzi strzelcy poznają zasady sygnalizacji niewerbalnej, sygnały alarmowe. Mają szkolenia z instruktorami różnych specjalności. Dzięki współpracy z wojskiem uczyć się mogą na przykład nurkowania czy spadochroniarstwa. – Chodzimy na strzelnicę, działamy z replikami broni, poznajemy jej budowę, uczymy się odpowiednich pozycji strzeleckich – mówi Dawid.


Na 100-lecie Niepodległej


– Żyjemy w czasie ważnych rocznic – minął wiek od słynnego marszu I Kompanii Kadrowej, bitew I wojny światowej, zbliża się 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r. – mówi Agata Skierska. – Przygotowaliśmy w związku z tym projekt – opracowany przez naszą szkołę i organizację strzelecką – pod nazwą „Do wolnej i niepodległej – setna rocznica walk Polaków o niepodległość Polski”. By go zrealizować, podpisane zostało porozumienie o współpracy między burmistrzem miasta i gminy Jelcz-Laskowice, PSP nr 2 im. Marii Skłodowskiej-Curie i Jednostką Strzelecką nr 3056 Związku Strzeleckiego „Strzelec” OSW w Jelczu-Laskowicach.
– Młodzież będzie wyjeżdżać na Ukrainę, aby opiekować się grobami polskich legionistów i odnawiać je – mówi burmistrz Bogdan Szczęśniak. – Swoje zaangażowanie zaprezentują w formie wystawy fotograficznej. Oprócz cmentarzy legionowych uczestnicy projektu będą pielęgnować miejsca pamięci narodowej położone w naszej gminie. A trzeba pamiętać, że w okresie II wojny światowej istniało kilka obozów pracy przymusowej w okolicach Jelcza-Laskowic, z największym „Fünf-
teichen” w Miłoszycach. W miejscu mogiły zbiorowej usytuowany jest tam pomnik więźniów, którzy byli wykorzystywani do budowy fabryki zbrojeniowej „Bertha Wer-
ke”, późniejszych Jelczańskich Zakładów Samochodowych. Wielu z nich na tej budowie oddało swoje życie. Przypomina o tym pomnik na ul. Inżynierskiej. Młodzież zaangażowana w projekcie będzie ponadto uczestniczyć w uroczystościach patriotycznych w naszym mieście. Będzie też pielęgnować pamięć o Józefie Piłsudskim – planowane są konkursy oraz wycieczki do miejsc związanych z Marszałkiem. Swoje zwieńczenie projekt będzie miał w 2018 roku.


Wśród nekropolii


Strzelcy z Jelcza-Laskowic mają pełne ręce roboty w czasie wakacji. Wyjeżdżają bowiem nie tylko na letnie obozy, gdzie ćwiczenia łączone są z odpoczynkiem. – Od 8 lat jeździmy z grupą zorganizowaną, we współpracy ze Związkiem Piłsudczyków z Wrocławia, na Ukrainę, Wołyń – mówi A. Skierska. – Tam porządkujemy cmentarze żołnierzy legionowych, np. w miejscowościach Kostiuchnówka, Maniewicze, Wołczeck, Jeziorna, Koszyszcze. W Lubieszowie porządkowaliśmy porośnięty lasem cmentarz, gdzie pochowane zostały prochy Polaków zabitych w 1943 r. podczas rzezi wołyńskiej. Ponad 100 osób zostało wtedy spędzonych do budynku i spalonych. We współpracy z tamtejszym kapłanem, władzami Lubieszowa i konsulatem polskim staramy się o godne upamiętnienie tych ludzi.
Podczas wyprawy w 2015 r. rozpoznawali sytuację w Sarnach, gdzie na miejscu cmentarza legionowego znajduje się teraz boisko szkolne. Trzeba by umieścić tam odpowiednią tablicę informacyjną. – Współpracowaliśmy z harcerzami ze Zgierza, którzy od wielu lat jeżdżą na Wołyń. Prekursorem wielu działań, jeśli chodzi o cmentarze legionowe, był prof. Władysław Barański, który w miejscach pochówków stawiał dębowe krzyże. Dzięki niemu znamy wiele lokalizacji cmentarzy – tłumaczy pani dyrektor.


Smak munduru


Strzelcy na co dzień są jednak obecni przede wszystkim w swojej małej ojczyźnie. Ich mundury, poczty sztandarowe można zobaczyć przy różnych okazjach w okolicznych kościołach, przy pomnikach, przy grobie Pańskim na Wielkanoc. – Staramy się przekazywać młodzieży wiedzę także o wydarzeniach historycznych dotyczących naszego regionu. Przypominają o nich choćby liczne bunkry, zamki – mówi Dawid.
– Byliśmy zaangażowani w wiele akcji związanych z powodzią, jaka dotknęła Jelcz. Po katastrofie smoleńskiej jechaliśmy grupą zorganizowaną do Warszawy, by pełnić służbę porządkową. Jeździmy co roku na Marsz Szlakiem Powstańców Styczniowych, na trasie Suchedniów–Bodzentyn. Współpracujemy ze Związkiem Piłsudczyków, Związkiem Sybiraków, z Dolnośląską Rodziną Katyńską, Związkiem Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych – opowiada pani dowódca. Zauważa, że dzisiejsza młodzież jest o wiele bardziej krucha fizycznie niż ta jeszcze sprzed kilku lat. Jednak już po roku zaangażowania w zajęcia „Strzelca” widać pozytywną zmianę.
Włączenie w strzeleckie szeregi rzutuje na całe życie młodych. – Często gimnazjaliści idą potem do szkół o profilu policyjnym, wojskowym (mamy liceum o takim profilu w Oławie), do technikum leśnego, jeden z naszych strzelców w Warszawie ukończył z wyróżnieniem WAT [Wojskową Akademię Techniczną] – wyjaśnia A. Skierska. Wygląda na to, że mieszkańcy Jelcza-Laskowic i okolicy powinni spać spokojniej niż inni. Mogą liczyć na fachową obronę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama