GN 49/2018 Archiwum

Zamiast do kina, na stadion

Wiedziała, na co się pisze, a bez wątpliwości powiedziała sakramentalne „tak”. Życie u boku zapalonego kibica piłkarskiego wymaga wyrozumiałości, która rodzi się dzięki miłości.

Wchodząc do domu państwa Folmerów w Miliczu, łatwo się zorientować, kto tu mieszka. Ponad 30 rozwieszonych szalików, smycze, koszulki. Wszystko w barwach zielono-biało-czerwonych. Żona oprawia w ramki zdjęcia rodzinne, mąż… piłkarskiej drużyny Śląska Wrocław z 2012 roku, która sięgnęła po Mistrzostwo Polski. – Czasem w żartach mówi prowokacyjnie, że kocha bardziej Śląsk niż mnie. Przekomarza się, ale mnie to nie przeszkadza, dopóki spełnia się jako dobry mąż – tłumaczy Anna. Przed ślubem zdarzyło się, że postawiła mu ultimatum. Albo jego kibicowska pasja, albo ona. Nie podziałało. Dlatego dzisiaj Folmerowie tworzą ze swoją dwuletnią córeczką Niną rodzinę, której głową jest zagorzały kibic piłkarski.

Prawdziwa pasja nie mija

– Gdy się poznaliśmy, był już wielkim fanem Śląska, więc wiedziałam, na co się piszę. I nawet mi się to podobało – stwierdza żona. Marcin po niedługim czasie postawił sprawę jasno: „To jest moja pasja i nic się nie zmieni”. – Pogodziłam się z tym, bo go po prostu kocham – wyznaje bez wahania Ania. Oczywiście nie wszystko wygląda sielankowo. Życie kibica determinują mecze rozgrywane przez ukochaną drużynę. Trzeba się do tego nie tylko przyzwyczaić, ale i dostosować. – Wolałabym, żeby był z nami w domu i oznajmiałam mu to wiele razy. Przechodziliśmy trudne rozmowy w narzeczeństwie i na początku małżeństwa – wspomina miliczanka. Zdarzały się kłótnie, które miały tylko jedną puentę: Marcin nie odpuszczał i jego podejście do piłki nie zmieniało się. Dlatego bycie żoną kibica pełną gębą wymaga poświęcenia oraz wyrozumiałości.

Nie wojuje, ale negocjuje

Tacy jak on przez niektóre media określani są mianem kiboli. Wrzucani do jednego worka z chuliganami i bandytami. Dlatego społeczeństwo boi się kibiców. Przykleja im różne łatki. – Nie zwracałam na to uwagi. Poznawałam Marcina Folmera jako osobę, z którą chcę spędzić resztę życia, nie jako kibica Śląska Wrocław – kwituje żona. Wcześniej kompletnie nie interesowała się piłką nożną. Nie wiedziała nawet, że taki klub jak Śląsk istnieje. – Irytuje mnie, gdy oglądam telewizję i przedstawia mi się jednostronnie negatywny obraz piłkarskiego fana – chuligana, bandyty, człowieka poza prawem. A ja mam w domu normalnego mężczyznę, z którym założyłam normalną rodzinę – mówi Ania. Przyznaje, że Marcin nigdy „pantoflem” w związku nie był. To ona częściej ulega w sporach między nimi. – Choć już nie chce mi się wojować o te wyjazdy kibiców. Teraz trochę wyluzowałam i czasem coś negocjuję, ale nie „piłuję” tak bardzo – dodaje. Nie trzeba więc być fanatykiem Śląska, żeby żyć z fanatykiem Śląska.

Katolik i Kibic przez duże „K”

Kibicowski styl życia bynajmniej nie przeszkadza w praktykowaniu wiary. – Mąż nigdy nie ukrywał, że jest katolikiem. Gdy już byliśmy razem, zbliżył mnie do Kościoła przez duże K. Jestem katoliczką, ale wcześniej nie uczestniczyłam we Mszy św. co niedzielę. W naszym małżeństwie wiara jest obecna – opowiada Ania. Małżonka lubi opowiadania pomeczowe swojego kibica, choć nie zawsze jest on wylewny w rozmowie na tematy piłkarskie. – Przed ślubem zabierał mnie na mecze, teraz czasem też. Może jako stara babcia dalej będę z nim jeździła na Śląsk. W narzeczeństwie te wypady były formą naszych randek. Zamiast do kina, szliśmy na stadion – śmieje się miliczanka. Ciągle liczy na to, że Marcin coraz więcej czasu będzie poświęcał rodzinie. Docenia, że czasami już potrafi odpuścić wyjazd na mecz, by spędzić czas z najbliższymi. – Wiadomo, denerwuje mnie, że go często nie ma. Choć z biegiem czasu trochę przystopował. Nie jeździ już za WKS-em wszędzie – opowiada, widząc światełko w tunelu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy