Nowy numer 42/2018 Archiwum

Antykomunistyczny lwi pazur w sutannie

Pamięć. Jako 73-latek uciekł ubekom sprzed nosa...przez okno. A potem jeszcze zagrał im na tym nosie, ganiąc ich za to w liście. Taki właśnie był ten ksiądz – wyklęty. Miał swój niepowtarzalny charakter.

Na polach 81A oraz 120 cmentarza Osobowickiego w latach 1948–1956 złożono ciała 354 osób, w tym 89 skazanych na karę śmierci i straconych. Wśród nich znajduje się jeden polski ksiądz. Odkrywając kolejne karty historii Tomasza Sapety człowiek może być naprawdę pod wrażeniem. Bo chodzi nie tylko o bohaterskiego kapłana wyklętego, ale duchownego z oryginalnym charakterem.

Do czterech razy sztuka

Na podstawie zachowanych archiwaliów można stwierdzić, że był on jedynym księdzem narodowości polskiej zmarłym w więzieniu na Dolnym Śląsku w okresie stalinizmu. Przez całe swoje kapłańskie życie uciekał przed straszliwym terrorem reżimu totalitarnego. Komuniści regularnie preparowali wobec niego nieprawdziwe oskarżenia i dowody. Do tego stopnia udawało im się uprzykrzać życie kapłanowi, że doprowadzili do odwołania go przez kurię biskupią z pracy duszpasterskiej! Stale przenosił się i ukrywał, szukając azylu, ale wciąż działał. Pomagał żołnierzom Armii Krajowej, zawzięcie przy każdej okazji bronił Kościoła i jego dóbr. Aż czterokrotnie aresztowany: przez NKWD, policję ukraińską współpracującą z Niemcami i dwa razy przez UB. A jeszcze kilkakrotnie zdołał niemal cudem tego uniknąć. W 1947 r. Sąd Okręgowy w Przemyślu wydał nawet postanowienie o tymczasowym zatrzymaniu ks. Sapety pod fałszywym zarzutem współpracy z UPA, która… pięć lat wcześniej sama regularnie prześladowała go na Kresach Wschodnich, aż musiał zmienić miejsce zamieszkania. Zanim trafił do kwatery poległych za ojczyznę na Osobowicach, doświadczył wielu niesprawiedliwości, ale zdążył też nieraz pokazać lwi, a raczej Boży pazur.

Kapłan i kronikarz z powołania

Tomasz Sapeta w wieku 32 lat przyjął święcenia kapłańskie, a trzy lata później (1911 rok) został proboszczem w parafii w Lipowcu k. Drohobycza (dzisiejsza Ukraina). Tam ujawnił się literacki talent kapłana, który zaczął prowadzić „Kronikę parafii lipowieckiej od roku założenia 1911”. W niej dość szczegółowo i obrazowo opisywał życie wspólnoty oraz jej wiernych, z sytuacją polityczno-gospodarczą w tle. Na kolejnej placówce w Stubnie k. Przemyśla także pisał kronikę, przez 18 lat. Dokumenty te z czasem stały się wartościowe nie tylko ze względu na talent ks. Tomasza. Systematyzowały one ważne informacje dot. lokalnej społeczności. Po II wojnie światowej Sapeta należał do osób podejrzanych dla komunistów. Mężczyzna zdał sobie sprawę, że Podkarpacie nie jest dla niego bezpiecznym terenem. Przeniósł się na Dolny Śląsk, gdzie przez 2 lata pracował jako kapelan sióstr urszulanek w Bardzie Śląskim. Tutaj rozwinął skrzydła w dziedzinie walki z reżimem, używając swojego ciętego pióra…

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy