Nowy numer 43/2020 Archiwum

Dzień Wielkiej Ciszy

W ciemnej pieczarze widać dwoje ludzi. Wokół nich kłębią się przedziwne stwory - jaszczurka, pająk, obślizgłe robale, zagadkowe gady pokryte łuskami. Do pieczary wpada z góry ognisty promień. Scena z nieznanej baśni? Nie, to opowiedziana na witrażu tajemnica Wielkiej Soboty.

Wielki Czwartek, Wielki Piątek niosą ze sobą bardzo konkretne treści. A co jest „treścią” Wielkiej Soboty? Przecież nie kolorowe koszyczki ze święconką. Może Liturgia Wigilii Paschalnej? Też nie. Ona należy już do Wielkiej Nocy, do Niedzieli Zmartwychwstania. Adoracja leżącego w grobie Chrystusa? Grób nie wyczerpuje tajemnicy tego dnia. Wielka Sobota to dzień pełen ciszy, ale w tej ciszy dzieje się bardzo wiele. I o tym właśnie opowiada witraż we wrocławskim kościele pw. św. Macieja przy ul. Szewskiej.

Zajrzeć do piekieł

– Polski Kościół w okresie Triduum Paschalnego żyje bardzo mocno symbolem grobu Pańskiego – mówi ks. Mirosław Maliński („Malina”), duszpasterz DA „Maciejówka”. – Ma to swoje uzasadnienie historyczne. Grób był dla naszych rodaków bardzo ważny w czasach, gdy Polski nie było; utożsamiali go wtedy często z grobem Ojczyzny. Skoncentrowanie się jednak na samym grobie niesie niebezpieczeństwo niezrozumienia tajemnicy Triduum Paschalnego. Dzieci, zapytane co Pan Jezus robił w Wielką Sobotę, odpowiedzą: leżał w grobie. A to nie do końca prawda... W niektórych krajach istnieje zwyczaj, że w ten dzień kościół jest zupełnie ogołacany z kwiatów, obrusów, z wszelkich dekoracji i otwarty na oścież. To ogołocenie ma skłonić do refleksji, do pytania: „Gdzie jest Chrystus?”

A gdzie On jest w Wielką Sobotę? Credo, zanim powie o zmartwychwstaniu, mówi, że „zstąpił do piekieł”, czyli do krainy zmarłych. Nie chodzi tu o piekło potępionych, ale o miejsce przebywania dusz sprawiedliwych, którzy poprzedzili Zbawiciela i w tym tajemniczym miejscu oczekiwali na wyzwolenie. – Na prawosławnych ikonach widzimy zwykle Chrystusa u wejścia do mrocznej czeluści, który „chwytem ratowniczym” wyciąga Adama – mówi ks.  Mirosław. – Wyzwala pierwszych rodziców, wyrywając ich ze stanu zawieszenia, odrętwienia. Chrystus ukazuje się tu jako absolutny fascynat życia. Dociera wszędzie, nawet w najmroczniejsze otchłanie wprowadza życie. Jego zstąpienie do „piekieł” jest całkowitym wypełnieniem ewangelicznego głoszenia zbawienia. Witrażowy tryptyk to owoc mojego marzenia, by wizualnie ukazać rzeczywistość Wielkiej Soboty.

Robaki, pająk i nadzieja

A jaka jest właściwie wymowa szklanego dzieła? ­– Widoczny w centrum snop światła, strumień ognia, to zstępujący do otchłani Chrystus – tłumaczy ks. Mirosław Maliński. – W tym strumieniu dostrzec można ręce i nogi, noszące ślady Męki – ślady tego, co przeżywamy na ziemi, pozostaną w nas także w przyszłym życiu. W smudze światła widać również wyobrażenie twarzy Chrystusa pochodzące z tzw. chusty z Manoppello, noszącej na sobie prawdziwe „odbicie” oblicza Jezusa. Fascynuje mnie, że na tej chuście Chrystus nie wygląda bynajmniej jak Elvis Presley. To raczej twarz zwyczajnego chłopa, co może być wyrazem głębokiego ewangelicznego przesłania – Syn Boży chciał być zwyczajnym, przeciętnym człowiekiem.

Dzień Wielkiej Ciszy   Jednorożec – symbol tęsknoty za Jedynym Marek Nykiel Do rąk zstępującego do otchłani Chrystusa tulą się Adam i Ewa. Wokół nich widzimy mnóstwo baśniowych stworów. „Malina” tłumaczy, że wywodzą się one ze średniowiecznych bestiariuszy (dzieł zawierających opisy realnych i baśniowych zwierząt, wraz z ich symbolicznym znaczeniem), ale nawiązują także do współczesnej kultury, w której dużą rolę odgrywa fantastyka, klimaty rodem z utworów Tolkiena. Każde ze stworzeń na witrażu niesie ze sobą określone treści. Jest tam feniks – symbol oczyszczenia z grzechów, gryf oznaczający zwycięstwo światła nad ciemnością, jednorożec mówiący o tęsknocie do Jedynego, jaszczurka symbolizująca tęsknotę za światłem. Stadko jaskółek budzi tych, którzy przetrwali. Wijąca się u dołu śliska syrena to symbol pokus doczesnych, a robaki – znak upadku i poniżenia. Widzimy także kota – symbol ciemności, psa, pająka. – Pajęczyna tego ostatniego oznacza rozmaite zniewolenia, uzależnienia. Ich lekkie nitki wydają się łatwe do zerwania, niegroźne, ale jeśli się ich nie zrywa, omotają człowieka tak, że traci wolność – mówi ks. Mirosław. – Widzimy tu także pieska. To mityczny Cerber z Hadesu, który miał pilnować, by nikt nie wyszedł z otchłani. Na witrażu łasi się do stóp Jezusa. Oznacza także każdego z nas. To my mamy być „Bożymi psami”, „domini canes”.

Moja ciemność przemieniona

Cała ta mroczna otchłań to obraz upadku człowieka, ale i wielkiego pragnienia wyzwolenia, pełnej nadziei tęsknoty za Zbawicielem. Nawet budzące niechęć insekty na witrażu garną się do Chrystusa. – Witraż mówi, że On przychodzi do nas takich, jacy jesteśmy – tłumaczy ks. Mirosław Maliński. – Chce penetrować najgłębsze pokłady naszego serca, nawet te, których sami się wstydzimy – gdzie zalega popiół i zgnilizna, gdzie cuchnie. Chce wejść w otchłań naszej samotności, opuszczenia. Nie niesie zniszczenia, ale ocalenie. Jego zstąpienie w mroczną krainę jest pełne pokoju, łagodności. Widząc przeróżne stwory, zdaje się mówić: „Pozwólcie rosnąć obojgu aż do żniwa...” Nie sieje wśród nich zniszczenia, niesie jedynie ocalenie. Pokazuje ślady Męki, ale nikogo nie obwinia. W obszary martwoty naszego serca wprowadza życie. To widać u osób, które się nawracają. Ci ludzie ożywają. Rozkwitają w nich rozmaite talenty, rodzą się inicjatywy.

Witraż przy ul. Szewskiej to dobry cel wielkosobotniej wyprawy. Warto tu przyjść w dzień Wielkiej Ciszy i pomilczeć. Oderwać wzrok od kolorowych koszyków i dać się porwać w mroczne czeluście. I tam spotkać Zbawiciela.

Dzień Wielkiej Ciszy   Jaszczurka – symbol tęsknoty za światłem Marek Nykiel Dzień Wielkiej Ciszy   Pies (Cerber) i feniks – symbol oczyszczenia z grzechów Marek Nykiel

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama