Nowy numer 48/2020 Archiwum

Kino walczące o pamięć

Odbywający się po raz siódmy przegląd filmowy „Echa Katynia” pokazał szerszy kontekst okrucieństwa stalinizmu, nie ograniczając się tylko do katyńskiego lasu.


Od 2010 r. Instytut Pamięci Narodowej organizuje w kwietniu specyficzny przegląd filmowy. Wydarzenie upamiętnia ofiary zbrodni katyńskiej. Tym razem 14 kwietnia w repertuarze Kina Nowe Horyzonty znalazły się dzieła reżyserów polskich i zagranicznych, będące refleksją nie tylko nad tragedią w Katyniu, ale także nad innymi zbrodniami systemu komunistycznego. Na początku widzowie obejrzeli 9 krótkich obrazków nazwanych „Epitafiami Katyńskimi”, które przybliżały postaci zamordowanych przez NKWD Polaków.

Wśród nich pojawił się ks. Jan Ziółkowski, starszy kapelan Wojska Polskiego. Był ostatnim kapelanem obozowym w Kozielsku aż do jego likwidacji na wiosnę 1940 roku. Po kryjomu odprawiał Msze św. w piwnicy zabudowań, udzielał Komunii św., przekazywał także żołnierzom książki do nabożeństwa, szybko stał się spowiednikiem setek jeńców.
– Zbrodnia katyńska to nie tylko tzw. doły śmierci z ciałami ok. 5 tys. naszych rodaków. Las katyński stał się symbolem tego, czego Sowieci dopuścili się w roku 1940 na polskich jeńcach. Wciąż nie wiemy wszystkiego, choć wiemy coraz więcej – tłumaczył dr Bartosz Kuświk. Naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN we Wrocławiu mówił, że warto pamiętać oraz cały czas trzeba przypominać fakt, że po okrutnych mordach dokonano później tzw. zbrodni na pamięci, którą rozciągnięto na tych wszystkich walczących przeciwko komunizmowi. Do lat 90. ubiegłego wieku spuszczono na ten temat zasłonę milczenia. – Dlatego zamordowanym oficerom oraz żołnierzom wyklętym poświęcamy ten dzisiejszy pokaz – oświadczył. Widzowie obejrzeli nowy dokumentalny film „Zapora” o mjr. Hieronimie Dekutowskim oraz gruzińską „Pokutę”, nakręconą w 1984 roku.
Moim zdaniem
Dokument „Zapora” (2016) w reż. Konrada Tarczewskiego o mjr. Hieronimie Dekutowskim wgniata w fotel i udowadnia tym samym, że nie trzeba dorabiać wątków sensacyjnych czy koloryzować życiorysów żołnierzy wyklętych, żeby zaciekawić i zaintrygować. Wydawać by się mogło, że produkcje fabularne wygrywają konkurencję z ich „dokumentalnymi kolegami”. Utarło się, że te ostatnie są trudne do przełknięcia szczególnie dla młodzieży. Wierzę, że z „Zaporą” będzie zupełnie inaczej, bo na to zasługuje. Jest filmem dla wszystkich, nie tylko dla zafascynowanych losami antykomunistycznego podziemia. I mam nadzieję, graniczącą z pewnością, że takich ludzi po obejrzeniu tej projekcji dopiero przybędzie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama