Nowy numer 49/2020 Archiwum

„Pan Tadeusz” zamieszkał u nas na stałe

Kultura. Tego miejsca może pozazdrościć cała Polska. Mówią: „perełka”, „unikat”, „jedyne takie w kraju”. I mają rację. A wszystko dzięki… Adamowi Mickiewiczowi.


Wrocław nie zwalnia tempa. Potencjał mia-
sta rośnie i przybywa mu nie tylko lat, ale także wartych uwagi punktów na mapie. Od maja 2016 roku trasa dla turystów, gości, przejezdnych, ale także dla samych mieszkańców powinna przebiegać przez Ry-
nek 6. Adres ten wskazuje na kunsztowną barokową kamienicę Pod Złotym Słońcem. Tam właśnie zamieszkał już na stałe „Pan Tadeusz”, a raczej jego rękopis, czyli nasz narodowy skarb. Lokum szukano mu na poważnie od 1999 roku, kiedy został ostatecznie odkupiony przez gminę Wrocław od braci Jana i Pawła Tarnowskich za 200 tys. dolarów. Następnie przekazano go Zakładowi Narodowemu im. Ossolińskich. Tarnowscy sprzedali wówczas dzieło za jedynie jedną trzecią szacowanej wartości. Rękopis został kupiony przez rodzinę w roku 1871 od Władysława Mickiewicza, syna poety. A więc możemy bez żadnego nadużycia powiedzieć, że Wrocław stał się nareszcie prawdziwym domem „Pana Tadeusza”.


Ekspozycja zmienną jest


­­– Od dłuższego czasu mieliśmy poczucie, że ten konkretny dokument jest tak wielką legendą w polskim społeczeństwie, że należy wokół niego stworzyć coś więcej niż tylko sporadyczną ekspozycję ­– rozpoczyna opowieść o Muzeum „Pana Tadeusza” dr Marcin Hamkało, wicedyrektor Ossolineum. Gdy rękopis był pokazywany, wzbudzał wielkie zainteresowanie. Ludzie ustawiali się w kilkusetmetrowe kolejki. Samo muzeum nie będzie jednak funkcjonować tylko wokół rękopisu. Ekspozycja stała jest jednocześnie z natury zmienna. Będzie bowiem regularnie modyfikowana poprzez zmienianie głównych rekwizytów. – Chcemy pokazać bardzo dużo dokumentów, które mają krótki czas ekspozycyjny, stąd ta dynamika – tłumaczy dr Hamkało. Unikatowy autograf Adama Mickiewicza siłą rzeczy stanie się centrum placówki, ale jej twórcy zbudowali też złożoną i interesującą narrację wokół niego. Nie można więc postawić znaku równości między manuskryptem nie do przecenienia a muzeum. To byłoby poważne niedopowiedzenie. ­– Wszystkie elementy niejako wirują wokół rękopisu, który staje się dla nas najważniejszy, ponieważ przyciągnie ludzi. Chcemy skorzystać z tego zainteresowania. Zachęcamy poprzez legendarny dokument do poznania dużo szerszego kontekstu niż ten, który bezpośrednio wiąże się z „Panem Tadeuszem” – wyjaśnia pracownik Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.


Technika na usługach kultury


Rękopis stał się więc niejako punktem wyjścia. – Żeby zrozumieć fenomen tej książki, wypada poznać konteksty, które są oparte na dokumentach, muzealiach, malarstwie, rzeźbie czy numizmatach. Te istotne artefakty uzupełnia pokaźna liczba multimediów – opisuje dr Marcin Hamkało. To one rozbudowują narrację w bardzo wielu kierunkach i poziomach. W muzeum natkniemy się na gry, filmy oraz montaże. Otrzymamy możliwość poruszania się w przestrzeni wirtualnej poprzez gogle, które odetną nas od rzeczywistości. – Zainstalowaliśmy także ekrany parowe, za pomocą których porozmawiamy sobie z trójwymiarową postacią, która na bieżąco nas widzi i dyskutuje z nami. To nie będzie nagrywane – mówi wicedyrektor. Zaznacza przy tym, że multimedia nie są obok, nie są zamiast, ale są uzupełnieniem.
Ponadto spotkamy w muzeum zakątki, które dają szansę na odrobinę wyciszenia i tradycyjnego zwiedzania. To ukłon w stronę odbiorców, którzy oczekują właśnie tego.


Dla wszystkich


– Staramy się nie ograniczać dostępu do naszej treści, także niewidomym czy niepełnosprawnym ruchowo, ale też widzom młodszym, starszym lub zblazowanym widzom gimnazjalnym, którzy mają w swoich smartfonach wszystkie aplikacje świata. Nie chcemy oddawać go walkowerem, dlatego przygotowaliśmy kilka intrygujących zasadzek i pułapek – zapowiada M. Hamkało. Atrakcje, czyli nowatorski styl przedstawiania treści, mają przyciągnąć młodzież. Muzeum „Pana Tadeusza” powstało także z myślą o tych, których nie trzeba przekonywać, że jego zawartość jest ważna, czyli dla osób czytających literaturę piękną, zainteresowanych historią czy przywiązanych do polskiej tradycji i kultury. – Dla nich zaaranżowaliśmy stricte analogowe elementy, jak prawdziwy papier i dużo tekstu – opowiada pracownik Ossolineum. Dla widza z zagranicy ekspozycja w całości została przetłumaczona na angielski i niemiecki, a po części także na trzy inne języki obce. 
Pierwszy dzień pełnej funkcjonalności budynku przypada na 3 maja i wtedy to drzwi Muzeum „Pana Tadeusza” otworzą się na przybyłych najszerzej. Tego dnia wstęp dla wszystkich będzie bowiem bezpłatny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama