Nowy numer 49/2020 Archiwum

Kto dziś pamięta o rzeziach?


Z tą zbrodnią świat ewidentnie 
ma problem, bo nie chce się 
do niej przyznać. A należy o niej mówić i ją potępiać.


Do takiego wniosku doszli prelegenci podczas debaty „Niedokończona żałoba. Ludobójstwo Ormian” na Uniwersytecie Wrocławskim. Fundacja „Sapere Aude” przeprowadziła ważną w kontekście współczesnych problemów dyskusję na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii. Wzięli w niej udział: ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, dr Adam Domanasiewicz, prof. Ara Sayegh i dr Michał Stępień.

Podstawą było przypomnienie o okrutnej rzezi Ormian, pierwszego ludobójstwa XX wieku, podczas którego w latach 1915–1916 zginęło ok. 1,5 mln ludzi. Rozproszono zaś pozostały milion, tworząc światową diasporę uchodźców. Każdy specjalista spojrzał z innej strony na tragedię, która do dzisiaj budzi kontrowersję ze względu na brak uznania jej za ludobójstwo przez wiele państw. – Nie jestem bezpośrednim świadkiem tej nieludzkiej rzezi, ale nawet po 101 latach cierpię z powodu jej bolesnych skutków i przykrych śladów. Dzisiaj władze Turcji nazywają ludobójstwo „deportacją”, kierując się poprawnością polityczną – mówił wykładowca Politechniki Wrocławskiej prof. Ara Sayegh, potomek pomordowanych. Następnie tłumaczył, dlaczego zbrodnia na Ormianach z pewnością nie była żadną deportacją, lecz po prostu eksterminacją niewinnych ludzi. – W 1939 roku Adolf Hitler, wydając rozkaz ataku na Polskę, powiedział na odprawie do dowódców 
Wehrmachtu: „Zabijajcie bez litości kobiety, starców i dzieci; liczy się szybkość i okrucieństwo. Kto dziś pamięta o rzezi Ormian?” – cytował prof. Sayegh. O tym, dlaczego sprawa ludobójstwa jest trudna, mówił kolejny prelegent, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. – Rzadko się zdarza w historii, żeby sprawcy się do tego przyznali. De facto Niemcy zrobili to tylko dlatego, że byli okupowani przez aliantów. Analogiczna sprawa jest z Ukrainą. Część tego narodu dała się zwieść zbrodniczej ideologii banderowskiej. UPA wymordowało wtedy Polaków za ich polskość – stwierdził i od razu dodał, że do dzisiaj Ukraina ucieka od odpowiedzialności. I o czym mówi? O „bolesnych wydarzeniach” czy „wojnie polsko-ukraińskiej”.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama