Nowy numer 48/2020 Archiwum

Husaria na kołach

Mieszko zdążał na swój chrzest zapewne w otoczeniu konnych towarzyszy. 1050 lat później na chrzcielny jubileusz wyruszył orszak, również na rumakach – tym razem stalowych. Nie brakło wśród nich jeźdźców z Wrocławia i okolic.

Stowarzyszenie Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński organizuje co roku zlot motocyklowy na Jasnej Górze, my mówimy zawsze: „na Jasnej Górze Zwycięstwa”. W 2016 r. odbywa się 17 kwietnia, a poprzedza go udział w uroczystościach związanych z 1050. rocznicą chrztu Polski – wyjaśnia płk Mieczysław Struś, mieszkaniec podwrocławskiej miejscowości i naukowiec z Politechniki Wrocławskiej, który już dwukrotnie pełnił funkcję Komandora Trasy Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego.


Patriotyczna maszyneria


– Zwykle w jasnogórskim spotkaniu uczestniczy od 25 do 35 tys. motocyklistów. Są to członkowie różnych klubów, organizacji, a także osoby niezrzeszone, które identyfikują się z dewizą „Bóg, Honor, Ojczyzna” i chcą rozpocząć sezon motocyklowy właśnie tu, u naszej Hetmanki, Matki Bożej Częstochowskiej – wyjaśnia.
XIII Zlot Motocyklowy im. Księdza Ułana Zdzisława Jastrzębiec-Peszkowskiego z racji jubileuszu poprzedzony został wyjazdem na Pola Lednickie, do Gniezna i Poznania. Zanim pod wałami Jasnej Góry zaryczały stalowe rumaki, barwna kawalkada zawitała też do Kalisza.
Płk M. Struś tłumaczy, że zlot jasnogórski inauguruje sezon motocyklowy, wpisany jest także w przygotowania do kolejnego Rajdu Katyńskiego wyruszającego w sierpniu na Kresy. – Na Jasną Górę uczestnicy przywożą dary serca – zabawki, które potem przekazujemy do domów dziecka czy szkół specjalnych, odwiedzanych przez nas podczas rajdu – mówi.
Co roku w wyprawie na Wschód uczestniczy ok. 10 osób z Wrocławia i okolic; na Jasną Górę dolnośląskich motocyklistów przybywa oczywiście dużo więcej. – To ludzie łączący pasję motocyklową z przywiązaniem do patriotycznych i religijnych wartości – mówi komandor. Dodaje, że motocykl i poczucie wolności („wiatru we włosach”) splatają się mocno z tradycją husarską, ułańską… i zaprasza do wysłuchania słów hymnu motocyklistów „Polska jazda wielkiej wiary” Macieja Wróblewskiego: „Gdzie przeszła husaria, gnała kawaleria, gdzie w ułańskich szarżach cwałowały konie, tędy dzisiaj pędzi nasza maszyneria, suną motocykle w stalowym szwadronie…”.


Silnika ryk i wiatru łyk


Tekst hymnu wyraża świetnie klimat Rajdu Katyńskiego. Jego członkowie jadą na Wschód, by oddać hołd Polakom, którzy padli ofiarą zbrodniczych działań – komunistycznych, niemieckich, ukraińskich (UPA) i innych, sybirakom od stuleci wywożonym daleko od ojczyzny. Motocykliści docierają do miejsc kaźni, ale i np. urodzin wielkich Polaków, a także miejsc chwały oręża polskiego.
– Ostatnio rozbiliśmy namioty między innymi pod Kłuszynem – opowiada M. Struś. – Jest to miejsce największej wiktorii w dziejach oręża polskiego. 4 lipca 1610 r. polska husaria pod dowództwem hetmana Stanisława Żółkiewskiego rozbiła siedmiokrotnie większe siły moskiewsko-szwedzkie, które szły na Polskę. Odzyskaliśmy wówczas Smoleńsk, zdobyliśmy Moskwę. Polacy ściągnęli do Warszawy jeńców (w tym cara, jego żonę oraz brata) i 29 października 1611 r. na warszawskim Zamku Królewskim odbył się hołd ruski, w którym car Rosji przysięgał, że nigdy z ziemi rosyjskiej nie wyjdzie nawała wojenna przeciw Polsce.
Po drodze nasi motocykliści spotykają się z mieszkającymi na Wschodzie Polakami i ich potomkami, ale nie tylko. Rozmawiają ze wszystkimi. – Wykorzystujemy okazję, by propagować prawdę historyczną. Przykładowo, wieziemy ze sobą materiały dotyczące zbrodni katyńskiej przetłumaczone na język rosyjski – mówi płk Struś, wspominając także rozmowy na temat niemieckiej i radzieckiej napaści na Polskę w 1939 r. – W 2015 r. roku dotarliśmy w samo serce Sybiru, do Tobolska. Obok polskich książek, materiałów patriotycznych zawieźliśmy żyjącym tam naszym rodakom trzy pomniki: św. Jana Pawła II (2,5-metrowy), św. Rafała Kalinowskiego (jako zesłaniec przebywał w Tobolsku) i św. Faustyny, ufundowaliśmy także pomniki na Litwie.
Motocykliści wiozą wieńce, które składają m.in. na mogiłach polskich powstańców, w miejscach kaźni. Porządkują miejsca pamięci, zwłaszcza polskie cmentarze. Trasa co roku jest nieco modyfikowana. – Chciałbym, żeby tym razem pojechała z nami młodzież z powiatu oławskiego – laureaci konkursu wiedzy o Katyniu. Mogą nam towarzyszyć busem do Katynia, może do Smoleńska. Po drodze zobaczą Lwów, odwiedzą m.in. cmentarz Orląt Lwowskich – mówi płk Struś.
Komandor wyraża żal, że opinie o motocyklistach i Rajdzie Katyńskim nie zawsze odzwierciedlają całą prawdę. Tak czy inaczej, sezon rozpoczęty „nad chrzcielnicą” i u stóp Matki Bożej zapowiada się wyjątkowo dynamicznie. Słowa motocyklowego hymnu zapewniają: „Silnika ryk i wiatru łyk, nic więcej nam nie trzeba, bo nie ma jak mieć pełny bak i kęs polskiego chleba…”. 


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama