Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Nie wiedzieli, że jesteśmy ziarnem

Cóż za chichot historii, ale jakże pozytywny! To był przecież pogrzeb. A jak wielu ucieszył, podnosił na duchu i napawał dumą.

Taka jest właśnie historia Żołnierzy Wyklętych. Można się przepychać na epitety: jedyna w swoim rodzaju, niezwykła, osobliwa, zadziwiająca… Ja bym to określił trochę dłużej, ale dobitniej: Jak bardzo zostali niegdyś wyklęci, tak mocno wracają dzisiaj do świadomości Polaków.

Przypomina mi się znane powiedzenie, dotyczące właśnie antykomunistycznych partyzantów, coraz częściej spotykane w internecie: „Chcieli nas zakopać. Nie wiedzieli, że jesteśmy ziarnem”. I jednym z takich ziaren, które tej wiosny pięknie rozkwitło i już na zawsze zakorzeniło się w polskiej ziemi, był ppłk Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszka”.

Fakt, że proces rozkwitania legendarnego dowódcy Armii Krajowej trwał dość długo, bo aż 65 lat, ale w końcu przyszła piękna, patriotyczna wiosna 2016 roku.

Czy wówczas major Wojska Polskiego spodziewał się, że - oprócz swojego 2. szwadronu w 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich i potem słynnej 5. Wileńskiej Brygady AK - poprowadzi kilkadziesiąt lat później pod swoim dowództwem kilkunastotysięczny tłum Polaków, morze sztandarów, grupy rekonstrukcyjne, duchownych, harcerzy, kompanie wojskowe na czele z prezydentem RP, ministrem obrony narodowej i wieloma zasłużonymi kombatantami?

Uroczystości pogrzebowe „Łupaszki” pokazały, że Polska potrafi być jednością, mimo tych ciągłych politycznych podziałów. Może właśnie na tym polega fenomen historii żołnierzy niezłomnych II konspiracji? W kondukcie żałobnym szedł przekrój społeczeństwa. Rodziny z małymi dziećmi, nastolatki, studenci, osoby w podeszłym wieku. Pełnosprawni i niepełnosprawni. Bogaci i biedni. Do Warszawy, pożegnać podpułkownika, przyjechali znad Bałtyku i spod Tatr, z Lubelszczyzny i całego Śląska.

Kibice odpalili te "straszne" race, gdy trumna przejeżdżała obok nich, i gdy przechodził prezydent z całą świtą. Nikt nie uciekał ze strachu. Nikt nie został za to zatrzymany. Nie było żadnych prowokacji, burd (ulubione słowo liberalno-lewicowych mediów), konfliktowych sytuacji, pretensji. Można? Można.

Wszyscy szli, modląc się w skupieniu i radości. Bo śmierć podpułkownika, jego zamordowanie w mokotowskim więzieniu przez UB, jest tragedią, ale na pewno nie poszła na marne. Przeciwnie - wydała obfity plon. I myślę, że on, oraz jego kompani broni, przed laty wyklęci, nie powiedzieli ostatniego słowa.

Dowództwo „Łupaszki” nie minęło. A nawet powiem więcej, miał pod swoją komendą w dzień pogrzebu praktycznie całą Polskę. A bezczelne wyjątki (jeden z nich poniżej), których nie warto komentować, tylko potwierdzają regułę.

Nie wiedzieli, że jesteśmy ziarnem  

Co najważniejsze, to już nie jest moda, jakiś trend, czy fala patriotyzmu. Bo trendy i fale przemijają. Oczywiście, jeszcze wielu bezimiennych bohaterów do odszukania i wiele mamy do zrobienia w tym zakresie wokół siebie. Nie tylko historycy, dziennikarze, czy politycy. Każdy z nas może zasiać ziarno w swoim otoczeniu, które zbrodnicza komunistyczna władza PRL chciała jak najgłębiej zakopać.

I może, nawet dosłownie, zakopała bohaterów. W nieznanych nikomu mogiłach, twarzą do ziemi. Jednak siła prawdy, niczym siła natury, przebiła ciemną ziemię i żołnierze-kwiaty ujrzeli światło dziennie. Wróciły godność i honor. A nam radość. Na niej nie możemy zakończyć. Teraz mamy szansę podlewać te ważne dla narodu rośliny i pielęgnować je dla przyszłych pokoleń.

Czytaj także:

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • jagu
    27.04.2016 08:46
    Red. Tomasz Lis opiera się na aktualnych ustaleniach naukowców IPN (A.D. 2015), które pewne akcje "Łupaszki" określają mianem zbrodni wojennej.
    Jak w innym komentarzu cytuję dr. Pawła Rokickiego, autora książki "Glinciszki i Dubinki. Zbrodnie wojenne na Wileńszczyźnie w połowie 1944 roku i ich konsekwencje we współczesnych relacjach polsko-litewskich "(cytat za http://pamiec.pl/pa/tylko-u-nas/15322,ZBRODNIA-DUBINSKA-A-MAJOR-LUPASZKOquot.html):
    "W konsekwencji stwierdzam, że ofiarami akcji 5. Brygady AK padły przede wszystkim kobiety i dzieci (ok. 75% wszystkich zabitych). Negatywnie weryfikuję zaś wcześniejszą obiegową wersję o tym, że cywile byli jedynie dodatkowymi, czy też nawet przypadkowymi ofiarami walki. Udowadniam, że zostali oni zastrzeleni na skutek celowego działania podkomendnych rtm. „Łupaszki”. W czasie zaś akcji w Dubinkach nie doszło do żadnej walki, w szczególności z litewską policją, której tam po prostu nie było. Ustalenia te nie pozostawiają wątpliwości, że akcja odwetowa 5. Brygady AK była zbrodnią wojenną na ludności cywilnej."
    W dalszej części cytowanego tekstu Autor dowodzi, że nie są znane przesłanki potwierdzające hipotezę (de facto życzeniową), jakoby zbrodnia została dokonana wbrew rozkazom (ówczesnego) rtm. Szendzielarza.
    Osobiście smuci mnie powszechne wybielanie postaci płk. Szendzielarza. To typowy przykład odwróconej hierarchii: Ojczyzna, Honor, (na końcu) Bóg. Długo by pisać, ale wolę odesłać do felietonu red. Kucharczaka http://gosc.pl/doc/2808834.Niebo-dla-Polakow
    doceń 0
  • JAWA25
    27.04.2016 22:09
    nazwa "wyklęci" brzmi dziwacznie
    lepiej niezłomni
    doceń 1
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL