Można więc powiedzieć, że mamy historię idealną. Polski naukowiec wymyśla znakomity wynalazek, który chce rozwijać w ojczyźnie, państwo wspiera postęp w badaniach, a ludzie biznesu inwestują w projekt.
Takich historii jest jak na lekarstwo, ale stają się przykładem, że można, a nawet trzeba.
Tym wynalazkiem interesowały się uczelnie i inwestorzy z całego świata. Dlatego najważniejsze było, żeby dalsze prace, badania i wprowadzenie go w życie miało miejsce w Polsce. Bo w końcu wymyśliła go Polka.
Udało się, ale to wyjątkowy przypadek. Zazwyczaj młody polski potencjał naukowy rozwija się za granicą, bo tam są pieniądze. W ojczyźnie na finansowanie, które zapewnia postęp, nie ma co liczyć. I najwyższy czas to zmienić.
- Cały czas trwa dialog między naukowcami, a ludźmi biznesu, ponieważ mówimy zupełnie różnym językiem, myślimy w inny sposób. Trzeba tworzyć takie zespoły, żeby jedna i druga strona się ze sobą dogadywały, co nie jest łatwe - mówi dr Olga Malinkiewicz.
Karierę naukową rozpoczynała w Polsce, ale szybko zauważono ją za granicą, gdzie postanowiła rozwinąć skrzydła swojego talentu. Po jakimś czasie grupa polskich biznesmenów namówiła utalentowaną panią naukowiec do powrotu do kraju i rozwinięcia własnej firmy na bazie wielkiego wynalazku. Zgodziła się i szybko odniosła pierwsze sukcesy.
- 1,5 miesiąca temu nasz zespół w Barcelonie zaprezentował urządzenie ładowane ogniwem fotowoltaicznym na bazie perowskitów. Byliśmy pierwsi na świecie - mówi Piotr Krych z Saule Technologies, jeden z tych, którym udało się namówi dr. Malinkiewicz do założenia własnej firmy w Polsce.
Rozwój Saule Technologies to przykład świetnej inicjatywy prywatnej, której rdzeń tworzy wynalazek wybitnego młodego uczonego. Inicjatywa jest wspierana przez państwo, konkretnie przez Narodowe Centrum Badan i Rozwoju. Dzięki uzyskanemu stamtąd grantowi badania mogą się szybko rozwijać. To jednak nie wszystko.
Liczy się także duże wsparcie prywatnego inwestora z Japonii, który finansuje po części bardzo perspektywiczny projekt.
- Mówiąc prostym językiem, tworzymy ogniwa słoneczne nowej generacji. Do tej pory znacie państwo ogniwa krzemowe, niebieskie panele, które są instalowane na ziemi i na dachach. Nasze działają na tej samej zasadzie. Pochłaniają energię słoneczną i przetwarzają na elektryczną, natomiast nie mają takiego wyglądu jak te krzemowe, czyli nie są ciężkie i nie są drogie - tłumaczy dr Malinkiewicz.
Mówimy po prostu o folii, którą można nałożyć na wszystko. Nie tylko na dachy, ale także na elewacje, czy pokryć ją po prostu urządzenia elektroniczne jak smartfon i tablet w celu przedłużenia czasu działania. Dzięki nim możemy naładować baterię.
- Nauki stosowane nie powinny być uprawiane dla samych nauk, ale powinny przekładać się na sukcesy polskiej gospodarki i to rozumie p. dr Malinkiewicz. Z drugiej strony potrzebujemy nowej ustawy o innowacyjności wprowadzającej realne ulgi podatkowe dla przedsiębiorców, którzy chcą inwestować w obszar badań i rozwoju - uzupełnia Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin.
Jego zdaniem, jednym z najważniejszych zadań stojących przed polską gospodarką jest przejście od gospodarki imitacyjnej, naśladowczej, do przynoszącej dużo wyższe zarobki i zysk, gospodarki innowacyjnej.
- Chcemy ją budować na osiągnięciach naukowców takich jak dr Malinkiewicz i takich firm jak Sauce Technologies - stwierdził minister Gowin.
Pionierski projekt jest dwuetapowy. Za 18 miesięcy kończy się etap badań naukowych i małymi krokami rozpoczyna proces komercjalizacji.
- Wówczas stworzymy drukarkę, która będzie drukować duże ogniwa fotowoltaiczne. Nimi pokryjemy elewacje, a także małe urządzenia, jak komórki. Cały proces pochłonie 36 milionów złotych - wyjaśnia - Piotr Krych.








