Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wszystko na swoim miejscu

O szacunku i współpracy ze Stwórcą, Maryi, czytaniu księgi kosmosu i wielbieniu Boga w wielkim chórze stworzeń usłyszeli uczestnicy konferencji naukowej "Ekologia wyzwaniem dla teologii".

– Benedykt XVI na pytanie, co przyniósł Jezus na świat, odpowiedział krótko: Boga. Podobnie można odpowiedzieć na pytanie, co teologia może wnieść do ekologii. Boga. Tym samym wnosi świadomość sensu, przyczynowości, celowości – mówił ks. prof. Włodzimierz Wołyniec, rektor PWT, otwierając konferencję w Sali Senatu PWT.

Słowo wprowadzenia skierował do zebranych także Jerzy Ignaszak, wiceprezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu.

– Myślenie w kategoriach utylitarnych wyprzedziło głos sumienia. Zamiast pełnić rolę współpracownika Boga, człowiek zajmuje Jego miejsce, prowokując w końcu bunt natury – zauważył ks. prof. Tadeusz Reroń w wykładzie na temat „Kryzysu ekologicznego jako problemu moralnego”. Mówiąc m.in. o nadmiernej eksploatacji i bezmyślnym niszczeniu środowiska naturalnego, wskazał na fakt, że problemu nie da się rozwiązać jedynie przez regulacje prawne, mnożenie nowych filtrów czy koszy na śmieci.

– Główne źródło zła w dziedzinie ekologii tkwi w sercu człowieka. Ratunek może przyjść z nawrócenia – podkreślał, wyjaśniając, że chodzi o szacunek dla porządku panującego we wszechświecie. Bez tego nawet ekologia może być zniekształcona. Czasem dochodzi w niej do personalizacji czy wręcz sakralizacji przyrody przy jednoczesnym braku respektowania praw człowieka (np. dopuszczając aborcję). Podsumował: – Zatrute serce i myślenie generują zatruwanie środowiska. Bez Boga nic nie jest dobre, ekologia też nie.

Istnieje ktoś, kto nigdy grzechu, także „grzechu ekologicznego”, nie popełnił. – Taką osobą jest Maryja, niepokalanie poczęta – mówił ks. dr hab. Jarosław M. Lipniak, organizator konferencji, który podjął temat „Eko-teologicznych tytułów NMP w teologii koptyjskiej”. Jako pierwszy z tytułów związanych z ekologią, jakie Kościół koptyjski nadaje Maryi, wymienił „krzew gorejący” – krzew, który płonął, ale się nie spalał. Wspomniał przy tym nauczanie „papieża koptyjskiego”, Szenudy III (poprzednika obecnego – Tawadrosa II). Uważa on, że krzew gorejący, który był znakiem obecności Boga, dziś jest symbolem Maryi.

– Przez swoją matkę, od której przyjął ludzkie ciało, objawia się wcielony Bóg. Ona zapłonęła za łaską Boga Boskim ogniem, ogniem przyniesionym przez Jego miłość. Gorejący krzak, który się nie spala, jest dla Szenudy III symbolem dziewictwa Maryi – wyjaśniał. Wskazał na kolejne maryjne tytuły: „krzew winny” (Jezus jest winoroślą, Maryja krzewem winnym, który nie uległ skażeniu ani nie został ścięty przez żniwiarzy), „obłok” – prowadzący do „błogosławionego deszczu”, czyli Chrystusa; „góra” – miejsce, gdzie niebo styka się z ziemią, „gołębica” – podobna do tej, która przyniosła wiadomość o odrodzeniu się życia po potopie, „naczynie z manną”, „drugie niebo”, „laska Aarona” – z której rozkwitł „kwiat” Chrystusa.

Ostatni wykład w pierwszej części spotkania wygłosił ks. prof. Bogdan Ferdek, mówiąc o „Ekoteologii w kulcie świętych”. Podkreślił, że realizowali oni to, o czym wspomina papież Franciszek w encyklice Laudato Si’ – żyli w relacji do Boga, drugiego człowieka, ale i do stworzeń, wiedzieli, że każde z nich na swój sposób wielbi Boga, a cały kosmos jest otwartą księgą, która głosi piękno i dobroć Stwórcy. – Papież mówi także o Maryi, nazywając Ją Matką i Królową stworzeń, ukazuje obleczoną w księżyc, słońce, gwiazdy – dodał.

I wskazał na przebogatą pobożność ludową, która Maryję przyobleka w kwiaty, zioła, młode pędy zbóż; włącza również świętych w zwyczaje związane z przyrodą. Ks. B. Ferdek przywołał m.in. obrzędy związane z Nocą Świętojańską, z ogniem, wodą. – Ktoś powie: to pogańskie obrzędy. Tak, ale my możemy je zreinterpretować. Przez nie poganie wyrazili tęsknotę za Tym, który jest wodą żywą, słońcem nie znającym zachodu. Te tęsknoty wypełniły się w Passze Chrystusa – zauważył. I wskazał także św. Hildegardę z Bingen, dla której w akcie stworzenia każdy byt otrzymał swój ton. Wszystkie tony tworzą wspaniałą harmonię kosmosu. Zniszczył ją grzech, lecz Chrystus przywrócił utraconą harmonię.

Zauważył, że święci najlepiej urzeczywistniają ekoteologię: – Dla nich Bóg był na pierwszym miejscu, w związku z tym wszystko było na swoim miejscu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama