Pomysł zrodził się we wrześniu ubiegłego roku po nieudanym ultramaratonie, podczas którego nabawił się kontuzji. Pomyślał wówczas, że chce połączyć sport ze swoją sferą duchową i ofiarować coś od siebie Panu Bogu. Postanowił dać jedną z najcenniejszych rzeczy w swoim życiu – pasję. Religia jest dla niego bardzo ważna, sport także. – Moim zdaniem jedno bez drugiego nie istnieje. Bez wiary w Boga nie ma sportowych sukcesów – mówi Jacek Zapotoczny. 30 czerwca wyruszy z Oławy w podróż, a raczej bieg swojego życia – do Matki Bożej Fatimskiej w Portugalii.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








