Nowy numer 43/2020 Archiwum

Słowa Franciszka owocują

Ojciec Jacek Kiciński jest pierwszym biskupem wrocławskim, który wziął udział w całej Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej.

Karol Białkowski: Pielgrzymowanie dla Ojca Biskupa to nie nowość. Który raz Ekscelencja zmierzał na Jasną Górę?

Bp Jacek Kiciński: To był 12. albo 15. raz. Gdzieś trzy pielgrzymki mi umknęły w pamięci. Pielgrzymka zawsze niesie ze sobą element dziękczynienia i prośby o błogosławieństwo Boże. Będąc na szlaku w ubiegłym roku, postanowiłem sobie, że w kolejnym też pójdę, bo tyle tutaj dobra człowiek doświadcza. Okazało się, że poszedłem jako biskup. Było to dla mnie podziękowanie Panu Bogu za te dary, które otrzymuję na co dzień, za Jego obecność w moim życiu, ale niosłem też prośby – za całą archidiecezję, za naszego pasterza, abp. Józefa Kupnego, bp. Andrzeja Siemieniewskiego, kapłanów, osoby zakonne i świeckie. Bardzo mocno jednak towarzyszyła mi intencja za nowe powołania kapłańskie i zakonne.

Każda pielgrzymka ma jakiś klimat. Jaka była ta konkretna? Dobrze się pielgrzymowało?

Pielgrzymuje się zawsze dobrze. Na pielgrzymce zawsze człowiek jest szczęśliwy, chociaż nie zawsze jest zadowolony. Szczęśliwy, bo idzie do tronu Matki Bożej, a niezadowolony, że czasem musi wstać o 3.15. Tegoroczne hasło brzmi „Miłosierdzie w uczynkach”. To miłosierdzie widać wśród pątników, ale widać również na trasie. Owocują tu słowa papieża Franciszka usłyszane w czasie ŚDM w Krakowie, który zachęcał nas do takiej postawy wytężonego wysiłku miłosierdzia, a nie kanapowego. Doświadczyliśmy namacalnie, że więcej jest radości, ale też dzielenia się wiarą i tym, co mamy. Tak było zawsze, ale w tym roku da się zauważyć większą otwartość na drugiego człowieka. Wszyscy pątnicy mówią też jednogłośnie, że takiej gościnności w miejscowościach, przez które przechodziliśmy, dawno nie było. Mnóstwo ludzi wychodziło na ulice i wynosiło ogromne ilości jedzenia. Zdarzały się, niestety, przykre sytuacje, że... za mało było pielgrzymów, by to wszystko zjeść.

Skoro pielgrzymów jest za mało, to co zrobić, by w przyszłości było ich więcej?

Ci, którzy podążali na Jasną Górę, powinni opowiadać o tym, co tutaj się dzieje, jak odkrywają Pana Boga we wspólnocie, że jest ten czas modlitwy, refleksji. Wiemy, że najlepszą reklamą jest osobiste świadectwo. Mam wrażenie, że często jest tak, że po powrocie z pielgrzymki dzielimy się wrażeniami tylko z najbliższymi. Trzeba jednak wyjść szerzej również do tych, którzy są dalej od Pana Boga. Ojciec Święty Franciszek mówi: „Idźcie na peryferia”. Tam więc trzeba nam pójść i głosić: „Chodź na pielgrzymkę, poczuj ją i doświadcz czegoś wielkiego”. Jeszcze nikt po pielgrzymce nie stał się gorszy. Tutaj jest okazja do tego, by przemyśleć sobie życie, inaczej na nie spojrzeć.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama