Nowy numer 43/2020 Archiwum

Madonna odnaleziona

Matka Boża z miłością przytula Syna. Tej pełnej czułości sceny nie oglądał na zniszczonym obrazie nikt od kilkudziesięciu lat.

Wkrótce zapewne się to zmieni. A to dzięki czujności osób pracujących w katedrze, a także konserwatorowi Piotrowi Pelcowi. Pochodząca z 1627 r. anonimowa kopia gotyckiego dzieła Rogiera van der Weydena (1399/1400–1464), ufundowana przez dziekana kapituły katedralnej Nikolausa von Troilo, znów będzie cieszyć oczy wrocławian.

Perła z kaplicy Mariackiej

– Przy okazji robienia gruntownych porządków w jednym z katedralnych pomieszczeń, odnaleziony został bardzo stary, zniszczony, nieczytelny obraz – mówi proboszcz katedralnej parafii ks. Paweł Cembrowicz. – W świątyni prowadzona jest akurat renowacja epitafium bp. Jerina, na miejscu przebywają więc konserwatorzy. Jeden z nich po obejrzeniu obrazu zwrócił uwagę na to, że znalezisko może okazać się bardzo cenne, i rozpoczął poszukiwania… Konserwator Piotr Pelec podejrzewał, że może to być jeden z obrazów znajdujących się niegdyś w kaplicy Mariackiej. Udało mu się dotrzeć do odpowiednich materiałów i zidentyfikować wizerunek. Jego przypuszczenia zostały potwierdzone przez kolejnych specjalistów. – Fundatorem dzieła był N. von Troilo – bardzo zasłużony dla diecezji – tłumaczy prof. Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu. – Swoją funkcję sprawował w czasie, gdy biskupem był tu Karol Ferdynand Waza, rzadko bywający we Wrocławiu. De facto to właśnie Troilo reprezentował wówczas Kościół katolicki na Śląsku. Czasy były burzliwe. Trwała wojna trzydziestoletnia, Kościół katolicki tymczasem wdrażał w życie reformę trydencką. Troilo – zaliczany do grona wykształconych duchownych, którym na sercu leżała odnowa Kościoła katolickiego – zasłynął w tym okresie jako wytrawny mecenas sztuki.

Świadomy powrót

Zabytek jest interesujący z wielu powodów. – Powstał w 1627 r., ale jest kopią średniowiecznego obrazu Rogiera van der Weydena, klasyka malarstwa niderlandzkiego. Obraz ten zresztą się nie zachował, za to jego kopii mamy kilkadziesiąt. Toczy się nawet dyskusja, czy na pewno jego twórcą był Rogier van der Weyden – wyjaśnia profesor Oszczanowski i zwraca uwagę na rzecz szczególnie godną uwagi: wizerunek powstał w XVII w., wyszedł spod ręki artysty manierystycznego czy wczesnobarokowego, ale odwołano się w nim do wzorca średniowiecznego. Dlaczego? – Myślę, że jest to efekt bardzo świadomej postawy fundatora. Chciał powrócić do typu przedstawienia Madonny, w jego przekonaniu, jak sądzę, najdoskonalszego – mówi. – Można by się spodziewać, że wykształcony człowiek tamtego czasu będzie patrzył z pewną dozą dezaprobaty na „wieki średnie”. Okazuje się, że nie. W tej epoce doszukiwał się pewnych wartości, później, jak uznał, w jakiejś mierze utraconych. Renesans kładł nacisk na piękno kształtów, prawdziwość przekazu, proporcje, perspektywę… Tu natomiast najważniejszy jest element duchowy, mistyczny, boski. Średniowieczny schemat odznacza się wielkim liryzmem, wręcz intymnością.

Świadek dramatu

Dyrektor Muzeum Narodowego podkreśla, że na szczęście istnieje bardzo dobra dokumentacja z lat 30. XX wieku, która pozwala odtworzyć prawdopodobny wygląd zniszczonego obrazu. Muzeum przygotowuje się akurat do otwarcia wystawy „Wrocławska Europa”, której jednym z bohaterów będzie właśnie N. Troilo. Widzowie prawdopodobnie będą mogli zobaczyć nie odnowiony jeszcze obraz Madonny, a także ujrzeć, jak mógłby wyglądać po konserwacji. – Odbijają się w nim dzieje katedry wrocławskiej – zniszczonej, spalonej. Widać ślady mechanicznych uszkodzeń, wody, może ognia – tłumaczy. Być może wizerunek został ukryty tuż po bombardowaniu świątyni na Wielkanoc 1945 r.? Może ktoś miał się nim zająć, ale pośród ówczesnych zawirowań obraz został zapomniany? Na razie dzieło zostało zabezpieczone, trzeba postarać się o środki na konserwację. Co potem? Zapewne obraz wróci do katedry, gdzie zawsze się znajdował. – Dawno pogodziliśmy się z tym, że to jedno z dzieł, które bezpowrotnie utraciliśmy – mówi prof. Piotr Oszczanowski. – Okazuje się, że nigdy nie wiadomo, czy strata jest bezpowrotna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama