Nowy numer 43/2020 Archiwum

W strumieniach łaski

– Tworzymy jedną rodzinę. To jest święto wspólnoty, prawdziwa Kana Galilejska – mówił bp Jacek Kiciński podczas Mszy św. na Jasnej Górze, witając pątników z obu diecezji.

Uczestnicy pieszych pielgrzymek z Wrocławia i Legnicy dotarli do celu drogi w potokach deszczu, ale z wielką radością. Wrocławskie grupy, na wałach witane uroczyście przez „Orzecha”, najpierw przez jasnogórską Bramę Miłosierdzia udały się do kaplicy Cudownego Obrazu, by potem razem z sąsiadami uczestniczyć w Eucharystii odprawianej w bazylice.

Bp Jacek ukazał im Maryję jako nieustannie pielgrzymującą – do Elżbiety, do Jerozolimy, do Betlejem. – Pielgrzymowała jako kobieta wierząca, kobieta wierna i kobieta wiarygodna – podkreślał, przedstawiając Jej wędrówkę wiary, od zwiastowania po krzyż. – Wiara rodzi się ze słuchania, Maryja była Matką zasłuchaną w słowo Boże. Nie tylko słuchała, ale też rozważała, zachowywała w swoim sercu, z wiarą przyjmowała każdy moment swego życia – wyjaśniał. I ukazał, jak po przyjęciu Słowa w zwiastowaniu poszła do Elżbiety – nie po to, by się pochwalić, lecz aby służyć. Zapewne prała, sprzątała, gotowała. – Uczy nas realizacji wiary w prozie dnia codziennego – mówił, przypominając, jak szła za Panem także w momentach trudnych – bo Bóg „zaskakuje nas swoją miłością, ale i prowadzi tam, dokąd nie chcemy”. Jak Ona mamy być wierni i wiarygodni – to znaczy być świadkami miłości Boga. Matka Boża pokazuje także, jak postąpić, gdy się Jezusa zagubi – co może się stać, tak jak było w Jej życiu, w drodze powrotnej z pielgrzymki. Szukać Go wówczas należy w świątyni, we wspólnocie Kościoła. Bp Kiciński podkreślił, że także tu, w jasnogórskiej Kanie, Maryja nie koncentruje nas na sobie, lecz na Chrystusie, który może „wodę naszego życia” przemienić w wino o szlachetnym smaku. Wspomniał żartobliwie o swoich pielgrzymkowych intencjach. – Pierwszego dnia, gdy człowiek ma zwykle najwięcej sił, pomyślałem: idę w intencji kapłanów. W Trzebnicy miałem pięć bąbli. Drugiego dnia szedłem w intencji sióstr zakonnych – zrobił się jeden bąbel; trzeciego w intencji archidiecezji – odnowiły się wszystkie. Na końcu mówię: Panie Boże, idę w Twoim intencjach – i wszystko było cudownie i wspaniale. Mimo deszczu pielgrzymom nie brakło radości i… fantazji. Salwatoriańska grupa na przykład za pomocą rac „wymalowała” pod jasnogórskim szczytem białe i czerwone promienie – nawiązujące do obrazu „Jezu, ufam Tobie”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama