Nowy numer 43/2020 Archiwum

Po tym filmie trudno milczeć

Oczyszczenie, wyrzut sumienia, wyzwanie, przełom, wybitne dzieło - tak mówiono o filmie "Wołyń" na wrocławskiej prapremierze. Po pokazie w konferencji wziął udział reżyser Wojciech Smarzowski, aktorzy i znawcy historii ludobójstwa na Kresach.

W Dolnośląskim Centrum Filmowym po raz pierwszy we Wrocławiu wyświetlono długo oczekiwany obraz, przedstawiający historię ludobójstwa na Kresach Południowo-Wschodnich. Na widowni zasiedli samorządowcy, nauczyciele, dyrektorzy szkół, pracownicy oświaty i różnych stowarzyszeń.

Byli także ocalali z rzezi Kresowianie: Szczepan Siekierka, prezes Stowarzyszenie Upamiętnienia ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, Feliks Trusiewicz, autor książek biograficznych i powieści o etnologii i folklorze przedwojennego Wołynia, a także Stanisław Srokowski, główny konsultant filmu „Wołyń”. To właśnie na podstawie jego książki „Nienawiść” powstał scenariusz.

Po ostatniej scenie produkcja został nagrodzona oklaskami i według planu rozpoczęła się konferencja: „Wołyń - budzenie prawdy historycznej”. Wzięli w niej udział: dr Lucyna Kulińska, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Stanisław Srokowski, Wojciech Smarzowski oraz odtwórcy głównych ról: Michalina Łabacz i Arkadiusz Jakubik.

Prelegenci debatowali nad kwestią, czy film otworzy nowy czas, nowe myślenie o tym trudnym fragmencie polskiej historii i nie tylko?

- Pamiętajmy, że tego filmu miało nie być. Zabrakło funduszy na kilka scen przed końcem. Na szczęście, dzięki pomocy narodu, czyli wszystkich darczyńców, udało się go skończyć - zauważył Stanisław Srokowski, który opowiadał o swoich konsultacjach i spotkaniach z reżyserem podczas prac.

Autor książki „Nienawiść” podkreślił, że przeżyliśmy ogromną dziurę w pamięci historycznej, pewien wyłom, który rzutuje do dziś na rozumienie polskich dziejów. Brak porządku w naszej historii powoduje, że jako naród sobie z tym nie radzimy.

- Mam nadzieje, że ten film wstrząśnie sumieniami, poruszy serca, że poczujemy się narodem, który odzyskuje godność, bo ten film przywraca godność, czyli to, czego nie zrobiło państwo, oświata, politycy. To zrobili artyści - stwierdził S. Srokowski.

Zgodnie z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim oświadczyli, że po tej produkcji trudno będzie milczeć, bo w niej wiele zostało głośno powiedziane i nie można już od tej prawdy uciec.

- Ten obraz nas przemienia, przebudowuje nasze życie duchowe. Jestem pod jego ogromnym wrażeniem - mówił ks. Isakowicz-Zaleski. Film zaczyna się od cytatu jego ojca, Jana Zaleskiego: „Kresowian zabito dwukrotnie: raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie”.

- Po 70 latach te słowa są nadal aktualne. Nie mogę zrozumieć, dlaczego przez 27 lat trwania III RP deptano pamięć o ludobójstwie na Kresach. Żadna partia polityczna nie ma usprawiedliwienia. Mówiono o zsyłkach na Sybir, o KL Auschwitz, o Katyniu, a nikt nie miał odwagi powiedzieć o jeszcze jednej zbrodni - oświadczył kapłan.

Dodał, że w imię interesów politycznych próbuje się wymazać pamięć. Obecny nurt w publicznym przekazie kształtuje się wokół milczenia lub określania rzezi na Wołyniu i w innych polskich województwach jako „czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa”.

- Powiem wprost: ten film jest wyrzutem sumienia dla polityków, którzy nie mieli odwagi mówić o ludobójstwie kosztem np. utrzymania dobrych relacji z Ukrainą. Dopóki nie będziemy głośno mówić prawdy, one nigdy nie będą dobre. Bo dziś powszechnie na Ukrainie składa się hołd Banderze, stawia mu się pomniki - mówił ks. Isakowicz-Zaleski.

Zaznaczył, że film nie otrzymał żadnej nagrody na festiwalu w Gdyni, ale otrzyma jeszcze nagrodę społeczną w postaci poparcia. - Order Orła Białego dla tej produkcji to za mało - konkludował kapłan.

Z kolei dr Lucyna Kulińska, mówiąc o oddziaływaniu filmu na przyszłość, stwierdziła:

- To my naszymi nogami, przychodząc do kin, odpowiemy, czy chcemy prawdy, czy dalej chcemy się bawić, oszukiwać się, balować, siedzieć sobie przed telewizorem albo w internecie i udawać, że to tylko spotkało jakichś tam ludzi z przeszłości - skomentowała prelegentka, zauważając, że w sali siedzą świadkowie tego strasznego masowego morderstwa.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama