Nowy numer 44/2020 Archiwum

Smarzowski: Kręcenie błahych historii mnie nie interesuje

Jak Wojciech Smarzowski przed wrocławską publicznością skomentował swój, jak sam stwierdził, najtrudniejszy film? Co powiedzieli odtwórcy głównych ról w "Wołyniu"?

W Dolnośląskim Centrum Filmowym miała miejsce prapremiera produkcji "Wołyń". Po seansie przeprowadzono konferencję „Wołyń - budzenie prawdy historycznej”.

Wzięli w niej udział: dr Lucyna Kulińska, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Stanisław Srokowski, Wojciech Smarzowski oraz odtwórcy głównych ról: Michalina Łabacz i Arkadiusz Jakubik.

- Kręcenie błahych historii mnie nie interesuje. Nie było łatwo, bo w tę historię wpisane są wielkie emocje, ale cieszymy się, że możemy ten obraz państwu pokazać - mówił Wojciech Smarzowski. Dodał przy tym, że najtrudniejszą rzeczą, z jaką zmagał się podczas pracy, były dzieci na planie i przeprowadzenie ich przez to mordercze zło.

- Mieliśmy bardzo dużą ekipę. Ok. 3000 statystów, dzieci i zwierzęta na planie. Zdjęcia nie były łatwe. Oczywiście miałem wiele obaw m.in. czy tego filmu nie wykorzysta propaganda rosyjska, jaki będzie odbiór np. na Ukrainie. Chcę podziękować, że po moim rozpaczliwym apelu w internecie, mnóstwo ludzi pomogło nam dokończyć tę produkcję poprzez pomoc finansową. W pewnym momencie było już krytycznie - stwierdził Smarzowski.

Podzielił się z publicznością refleksją na temat 30 aktorów ukraińskich, którzy wystąpili w "Wołyniu". Jak mówi, część znała historię ludobójstwa na Kresach, inni słabiej, jeszcze inni dowiadywali się ze scenariusza. 

- Każdego z osobna pytałem po obejrzeniu zmontowanego materiału, czy nie czuje się zmanipulowany. Każdy odpowiedział, że nie. Oglądali film i pękały im serca - stwierdził reżyser.

Jego aktorzy z pewnością nie mieli łatwego zadania. Arkadiusz Jakubik, odtwórca roli Macieja Skiby, opowiadał o trudnym brzemieniu, jakie niósł podczas kręcenia zdjęć.

- Moi dziadkowie od strony ojca pochodzili z Kresów i bardzo mi zależało, żeby zagrać w tym filmie. Aktor to emocjonalne zwierzę. Wszystko wraca psychologicznie do głowy i także fizycznie do mięśni. Te obciążenia emocjonalne. Przy jednej scenie się po prostu popłakałem. Musiałem ochłonąć, iść do lasu. Byłem kompletnie rozwalony. Taką mam fatalną przypadłość, że na planie nie potrafię tak łatwo oderwać się od rzeczywistości filmowej, w której gram - dzielił się Arkadiusz Jakubik.

O identyfikowaniu się ze swoją bohaterką mówiła Michalina Łabacz, która zagrała rolę Zofii Głowackiej.

- To był mój pierwszy film i pierwsza taka poważna rola, dlatego każda scena stawała się dla mnie wyzwaniem, szczególnie, gdy trzeba było pokazać matczyną miłość ponad wszystko - opowiadała młoda aktorka, studentka Akademii Teatralnej w Warszawie.

Debiut Michaliny Łabacz na dużym ekranie został doceniony przez jury tegorocznego Festiwalu Filmowego w Gdyni, bo otrzymała nagrodę za najlepszy debiut aktorski.

Warto dodać, że tytuł filmu „Wołyń” jest symbolicznym. Zbrodnie ludobójstwa na Polakach dokonane przez nacjonalistów ukraińskich sięgnęły bowiem nie tylko województwa wołyńskiego, lecz sześciu innych województw na Kresach Południowo-Wschodnich. Wszystko rozpoczęło się w woj. tarnopolskim. Szacuje się, że razem zginęło nawet 250 tys. Polaków.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama