Nowy numer 42/2019 Archiwum

Polska Walcząca i Polska… wkurzona

Krótka rozmowa z kobietą uczestniczącą w czarnym proteście wzbudziła we mnie nie tylko irytację, ale i przerażenie. "Oni już się nie obrażą. Większość przecież nie żyje".

Strona, która wzywa do szacunku (głównie do kobiet) i walczy z hejtem, sama nie stosuje się do zasad ze swoich sztandarów. Ja wiem, że Ameryki nie odkryłem, ale dzisiaj na własnej skórze się o tym przekonałem.

Przechodziłem obok czarnego protestu, który miał miejsce 24.10. na wrocławskim rynku. Myślałem, że nic mnie nie zaskoczy. Okrzyki, bębenki, organki, gwizdki, zwolenniczki aborcji dziękujące swoim matkom, żony wykrzykujące, że facetowi nic do ich macic…. Padł nawet zwrot przez mikrofon: „Dziewczyny obu płci!". Niezły odlot.

Ale! Mamy demokrację, protesty dozwolone. W pewnym momencie jednak zauważyłem kobietę trzymającą kartkę papieru z wydrukowanym symbolem Polski Walczącej. Gdzieś wcześniej widziałem w internecie, że feministki wykorzystują go do swoich celów, przerabiając na różne sposoby. Wstyd - co tu długo komentować.

Chciałem jednak, korzystając z okazji, zapytać spokojnie - dlaczego? Podszedłem więc i wtedy zauważyłem napisy na kartce, które z daleka nie były widoczne.

Zagadnąłem właścicielkę mini-transparentu i zapytałem, o co w nim chodzi. Z wielkim uśmiechem na twarzy odpowiedziała: „A wymyśliłam to, żeby ich wkurzyć”. Kogo -dopytywałem. „Wszystkich tych faszystów, co mają z tym znakiem coś wspólnego”.

Wyjaśniła, że chodzi jej o tych młodych ludzi, co to noszą PW na koszulkach, wstawiają sobie na tapety w telefonach, mają przypinki w marynarkach itd. Pomyślałem: " dobra luz, worek pełen stereotypów w głowie, cóż zrobić". Ale to nie koniec.

- Czy jednak nie sądzi Pani, że to nie wypada tak szafować sobie symbolem, który jest bardzo konkretny i odnosi się do trudnej, choć dumnej polskiej historii? Tu chyba nie jest jego miejsce - nie odpuszczałem ciągle uśmiechając się przyjaźnie.

- Ci, których by to dotknęło, akowcy, oni się już nie obrażą. Większość przecież i tak nie żyje - odparła stanowczym głosem około 50-letnia rozmówczyni.

Ściana. Tego już nie potrafiłem zrozumieć. Kompletny brak szacunku. Wiecie, co jest najgorsze w tej sytuacji? Że ta kobieta, jak o sobie potem powiedziała, wyzwolona ze wszelkich uprzedzeń (ale przecież pełno faszystów jest wśród nas…), mówiła to poważnie i bardzo spokojnie. Ona naprawdę tak myślała. Nie robiła nikomu na złość.

Nie ciągnąłem tej dyskusji, bo nie czas i miejsce. Pożegnałem się grzecznie, na co pani do mnie:

- Podoba się panu? Proszę wziąć!

- Nie, dziękuję. Nie będę Pani zabierać, przecież przyniosła sobie to pani na protest. Przyda się jeszcze, bo pewnie będą kolejne.

- Spokojnie, wtedy sobie wydrukuje. Poza tym, mam jeszcze lepsze pomysły.

Nie chcę wiedzieć jakie - to już powiedziałem do siebie w myślach i poszedłem w swoją stronę.

Do moralnego pomieszania z poplątaniem dochodzi hipokryzja i brak hamulców. Czarne protesty nie są pełne haseł wolnościowych (jak się powszechnie uważa), tylko „chciejstwa” pozbawionego odpowiedzialności.

Tyle o szacunku. Teraz o hejcie. Wczoraj ulicami Wrocławia przeszedł VII Marsz Mężczyzn. Zauważyła to nawet Gazeta Wyborcza. Film, wideo, relacja - full wypas. 

Zarówno pod samym tekstem na stronie, jak i pod postem na Facebooku komentarze: „z gęby to jakieś cioty”, „zdesperowani onaniści”, „sami debile”,  „ukryci homosie”, „marsz impotentów”, „j***na banda pedofilii”, „męskie wydanie głupoty”, „marsz ch***ów posranych”. I to nie wszystko.

Gazeta Wyborcza ani myśli interweniować. Pierwsze w Polsce medium przeciwne jakiejkolwiek formie hejtu (tropiące go szczególnie po drugiej stronie politycznej). Co najlepsze, na Facebooku podpisują się po tymi bluzgami i obelgami nie „jakieś anonimy”, tylko ludzie z imienia i nazwiska, ze swoim zdjęciem!

To już naprawdę uchodzi za normalne? Tak, kiedy sami dajemy na to przyzwolenie. Ale tak to jest, jak drzazgę w czyimś oku zauważamy, a belka w naszym nam nie przeszkadza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Gość
    20.09.2017 13:01
    To jest przykład totalitarnego podejścia lewactwa do inaczej myślących a szczególnie tych którzy traktują wiarę poważnie. Jak już jesteś takim ciemnogrodem to sobie wierz ale broń Boże publicznie a zwłaszcza nie stosuj się do zasad wiary. Jest to jawna dyskryminacja!
  • Louie
    20.09.2017 15:15
    (BTW - coś nie tak działa z komentowaniem, bo komentarze pojawiają się pod innym artykułem, niż powinien).

    Wyborcza i tak już dawno przekroczyła wszelkie granice w tworzeniu kłamliwego przekazu - że wspomnimy tu choćby redaktora Jacka Hugo-Badera, który wysmarowany pastą na buty poszedł na Marsz Niepodległości, aby złowić przejawy "nienawiści rasowej" (bo żaden czarnoskóry nie zgłosił nigdy, żeby na MN doznał jakichś nieprzyjemności), a że spotkało go rozczarowanie, to pisał o tym, jaka to "atmosfera" nienawiści wisiała w powietrzu (bo nikt nie chciał jak na złość niczego rasistowskiego powiedzieć ani pana redaktora zaczepić). Czy też wysyłane do redakcji GW fałszywki o brutalnym pobiciu przez kibiców, które GW bez jakiejkolwiek weryfikacji wykorzystywała (bo były "po linii" ideologicznej GW) - o sprawie wiemy, bo autorzy fałszywek później publikowali swoją korespondencję mailową z GW, ujawniając, że owego "pobicia" nigdy nie było.

    Wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby ci "anonimowi oburzeni" istnieli tylko w głowie redaktora GW (niekoniecznie to musi być przejaw szaleństwa, IMO to po prostu wyrachowane działanie, żeby nie daj Boże (a nie, przepraszam, to GW, więc powinno być coś w stylu "Nie daj Leninie") ktoś nie doszedł do konkluzji, że nikomu wśród pracowników nie przeszkadzała ta sytuacja i nie było żadnej presji na uczestniczenie (bądź nieuczestniczenie) we Mszy.
  • E
    20.09.2017 19:46
    Przede wszystkim należałoby skończyć z określeniem " neutralny światopoglàdowo". To jest sprytny zabieg językowy, ale wprowadza uprzywilejowanie dla ateistów. A ateista nie jest neutralny, bo ma pewien poglàd np wierzy że Boga nie ma. Więc co to za neutralność??
  • Pracownik skarbowy
    20.09.2017 20:05
    A czy komentującym przyszło do głowy jak mógłby się poczuć pracownik skarbówki, który nie wierzy w boga, albo wyznaje inną religię? Urząd skarbowy to nie korporacja, gdzie na "dzień dobry" padają pytania o tematy drażliwe. Nie bardzo rozumiem dlaczego nagle taka zmiana ? Tyle lat było neutralnie i nagle hop, ktoś "królika wyciąga z kapelusza". Nie podoba się "królik"? Oj nieładnie, będziemy o tym pamiętać dzieląc kolejne jałmużne premie, czy podwyżki. Jestem pracownikiem skarbówki od 20 lat, czułem niesmak tym co się działo. Zero transparentności, zero neutralności. Przykre to.
    doceń 9

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL