Nowy numer 25/2018 Archiwum

Nie zabiorą nam Jezusa

13 listopada obchodzimy, jak co roku, Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. W tym roku poświęcony jest sytuacji chrześcijan w Iraku. Jak pomagać tym, którzy cierpią tysiące kilometrów stąd, mówi ks. Rafał Cyfka z Papieskiego Stowarzyszenia "Pomoc Kościołowi w Potrzebie".

Maciej Rajfur: Dla Polaków temat prześladowań wydaje się dość odległy, bo w naszym kraju nikt nie musi ginąć za wiarę. Niby wszystko u nas jest w porządku, a przecież co 5 minut na świecie ginie chrześcijanin…

Ks. Rafał Cyfka: Ten dzień ma zwrócić naszą uwagę na kraje, w których trwają prześladowania chrześcijan. Rzeczywiście Irak może wydawać nam się odległy, jednak w kontekście wiary nie liczymy kilometrów, liczy się braterstwo, które sprawia, że „gdy cierpi jeden, cierpią wszyscy”. Możemy udawać, że nic się nie dzieje. Możemy zatkać uszy i udawać, że nie słyszymy, czy zamknąć oczy i nie patrzeć na krzywdę drugiego człowieka. Tylko że to nie sprawi, że niesprawiedliwość się skończy i że nasi bracia przestaną umierać przybijani do krzyża czy kamienowani. Stąd ten dzień, by zwrócić uwagę nie tylko wierzących, ale też mediów i rządzących naszym krajem na sytuację chrześcijan w Iraku i na całym Bliskim Wschodzie.

Wielu pyta zatem, dlaczego Bóg na to okrucieństwo pozwala. Ma jakiś cel?

Jakiś czas temu usłyszałem zdanie, które wypowiedział ktoś na Bliskim Wschodzie, że „Bóg dopuścił do powstania islamu, aby był batem na letniość chrześcijan”. Są to mocne słowa, ale coś w nich jest. W kontekście dramatu chrześcijan stawiamy pytanie o naszą wiarę, o naszą relację z Panem. Kim jest dla mnie Jezus Chrystus? W zetknięciu ze świadectwem męczeństwa naszych braci „wstajemy z kanapy i zakładamy buty”, aby dawać czytelne świadectwo naszej wiary. W całym tym dramacie uderza wiara współczesnych męczenników i prześladowanych braci. Jaką trzeba mieć relację z Jezusem, aby straciwszy wszystko, zawołać: „Mogą nam zabrać wszystko, ale nigdy nie zabiorą nam Jezusa”? Jak mocno trzeba doświadczyć miłości Boga objawionej w Jezusie, że męczony człowiek powie: „Kiedyś Chrystus cierpiał za nas, dziś potrzeba, abyśmy cierpieli dla Chrystusa”. Czy to całe cierpienie ma sens? Nie wiem. Jednak odnawia moją relację z Panem i pobudza miłość, która śpieszy z pomocą cierpiącym.

Jak my, Dolnoślązacy, możemy realnie pomóc naszym prześladowanym braciom?

Świadomość tego, co się dzieje, może nas przygnębiać, rodzić niepokój. Nie to jest celem Dnia Solidarności. Jako chrześcijanie możemy działać! Nie ma zła, z którego Bóg nie mógłby wyprowadzić dobra. I my możemy „nieść dobro tam, gdzie panuje zło”. Czyńmy to modlitwą za prześladowanych, ale także za prześladowców. Módlmy się o pokój na Bliskim Wschodzie. Jeśli tam go nie będzie, nie będzie go nigdzie indziej. Zachęcam także do włączenia się w pomoc materialną – na miarę swoich możliwości – w organizowanych w Dzień Solidarności zbiórkach do puszek przy parafiach archidiecezji. Zebrane środki będą przeznaczone na utrzymanie obozów i ośrodków dla chrześcijańskich uchodźców z Mosulu i Równiny Niniwy, którzy mieszkają w Erbilu w Iraku. Chciałbym też wyrazić wdzięczność za otwartość mieszkańców Dolnego Śląska na potrzeby naszych braci, dzięki której Pomoc Kościołowi w Potrzebie przywraca godność tym, którym ją odebrano.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma