GN 31/2020 Archiwum

Co ksiądz sobie pomyśli?

Posprzątać dom, zrobić zakupy, ugotować, usmażyć, upiec... A gdzie czas na przygotowanie duszy? O. Wojciech Delik kilka słów o przedświątecznej spowiedzi.

Często odkładana na ostatnią chwilę. Jak już prawie wszystko gotowe. A co to jest „wszystko”? Wszystko oprócz duszy. Przygotowania duchowe do świąt, czy to Wielkanocnych czy Bożego Narodzenia "wciska się" w dogodny termin, choć w kalendarzu świątecznych obowiązków katolika powinno być zupełnie odwrotnie. Spowiedź na naszej liście znajduje się na szarym końcu.

- Klękam przy kratkach konfesjonału, by spotkać Pana Boga, by przygotować mu mieszkanie w moim sercu. Wszystko zależy więc od podejścia, dlatego warto zadać sobie najpierw pytanie: dlaczego przychodzę, dlaczego wyznaję grzechu i na co liczę? - tłumaczy o. Wojciech Delik.

Przeor wrocławskich dominikanów podkreśla, że przygotowanie do sakramentu pokuty i pojednania bardzo szybko wychodzi w jego trakcie. Warto sięgnąć po warunki dobrej spowiedzi i wykonać porządny rachunek sumienia. Bardzo dokładnie przecież sprzątamy dom, wystrajamy go, pozbywamy się brudu, kurzu, śmieci. Bo przychodzą goście. Serce także trzeba posprzątać.

- My, kapłani, od razu słyszymy, czy ktoś się przygotował do spowiedzi. Człowiek czasem 2 godziny stoi i czeka, a gdy przychodzi jego kolej, nie jest w stanie powiedzieć, o co mu chodzi. U dominikanów za darmo można skorzystać z książeczki z rachunkiem sumienia, która służy jako pomoc. W ten sposób bardzo konkretnie dowiadujemy się, czym obraziliśmy Pana Boga, w czym zgrzeszyliśmy, co nas od Pana Boga oddala - wyjaśnia dominikanin.

Przypomina także świadomość żalu za grzechy, ale nie tego wyrażanego emocjonalnie, lecz poczucia, że zgrzeszyłem i biorę na siebie odpowiedzialność.

- Postanowienie poprawy to odrzucenie naszego grzechu. Powiedzenie sobie i Bogu: chcę inaczej, z całym poczuciem realizmu, nieważne jak jest ciężko, ale oddaję wszystko Tobie, Boże. I tutaj zdarza się delikatna kwestia z osobami, które mogą mieć problem z postanowieniem poprawy, bo żyją w sytuacji grzechu np. funkcjonują w niesakramentalnych związkach - podaje o. Wojciech.

Wówczas radzi, by w takim wypadku pomyśleć, czego oczekuję od spowiedzi. Zdarza się bowiem, że penitent był rok czy dwa lata temu u spowiedzi, nic nie zmienił i nie chce zmienić. Naraża się więc znowu na podobną sytuację, co wcześniej.

- Ksiądz nie ma wyboru i nie ma władzy, gdy u człowieka nie pojawi się pragnienie zmiany. Kapłan chce pomóc penitentowi podjąć dobrą decyzję. Warto się zastanowić, czy ja rzeczywiście pragnę wyjść z tej trudnej sytuacji, zmienić moje życie szczególnie w obszarze grzechów ciężkich - dodaje zakonnik.

Porusza w kwestii spowiedzi aspekt wypowiadania swoich grzechów, czyli konkretnego wyrażania tego, co chcę powiedzieć kapłanowi.

- Ważne, byśmy mówili konkretami.Z drugiej strony kratki zauważamy, że coraz trudniej jest wielu osobom jasno i klarownie formułować swoje grzechy. Wiadomo, że rzeczywistość bywa skomplikowana, ale należy bez lęku, konkretnie wyrazić szczególnie grzechy ciężkie. Dobrze byłoby powiedzieć o okolicznościach, które miały wpływ oraz ile razy miał miejsce grzech ciężki - uczula o. Wojciech Delik.

Zaznacza, że najgorszą rzeczą od strony spowiednika jest zadawanie dodatkowych pytań.

- To bardzo niezręczne, jeżeli spotykamy się z ogólnie rzuconym hasłem, z którego kompletnie nic nie wynika. Spowiedź to nie śledztwo. Oczywiście, kapłan trochę ocenia, musi spojrzeć i analizować to, co usłyszy, ale nie jest śledczym! - komentuje dominikanin.

Spowiednicy szybko zauważają dobre i złe przygotowanie penitenta. Kluczem staje się otwarte serce, bez uprzedzeń w stylu: „co ksiądz sobie o mnie pomyśli”.

- Ksiądz nic nie pomyśli po tylu godzinach spędzonych w konfesjonale. Głowa by mu pękła, gdyby „coś” ciągle myślał - żartuje ojciec przeor w rozmowie z „Gościem Wrocławskim”.

Mówiąc poważnie jednak prosi o to, by ukierunkować nasze myśli i podejście na pragnienie miłosierdzia Boga, pragnienie uleczającego spotkania z Nim.

 - Weźmy pod uwagę okres, w jakim przystępujemy do spowiedzi. Dobrze przeżyty sakrament pokuty i pojednania nie musi być długi. Nie istnieje taka zależność. To ważna informacja dla osób, które nie mogą zebrać, a naprawdę chcą przyjść, bo potrzebują ukierunkowania, pomocy. Te ostatnie dni przed świętami są naprawdę trudne. Nie oczekujmy, że kapłan nad którym wisi kolejka kilkudziesięciu, a nawet więcej osób, poświęci nam odpowiednią ilość czasu. Taką, jaką akurat byśmy chcieli. Prosimy o zrozumienie i rozsądek - apeluje przeor wrocławskiego klasztoru.

W rozmowie porusza też sytuację z "drugiego bieguna spowiedniczego".

- Osoby, które z pobożności chcą wyspowiadać się tylko z grzechów lekkich, proszę o zastanowienie się nad tym krokiem okresie przedświątecznym. Może warto spożytkować ten czas na modlitwę? Poczytać Pismo Święte niż stać 2 godziny w kolejce... A tę przestrzeń zostawić w tych dniach osobom, które przystępują do spowiedzi awaryjnie, rzadko i potrzebują innej uwagi - mówi o. Wojciech Delik.

Podsumowując przypomina o nastawieniu serca, poszukaniu odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego chcę wyznać Bogu grzechy?” i właściwym przygotowaniu. Z równie, a może i większym zaangażowaniem, co przygotowanie świąt w domu.

Skorzystaj z Nocy Konfesjonałów we Wrocławiu! Więcej TUTAJ.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama