Nowy numer 44/2020 Archiwum

Jak się ma Szczepan do Stefana?

O językowym wymiarze Bożego Narodzenia mówił w czasie Wieczoru Tumskiego prof. Jan Miodek.

Św. Szczepan czczony jest w Kościele katolickim 26 grudnia, a św. Stefan 2 września – przypomniał profesor, pytając o językowe relacje między tymi imionami. Okazuje się, że oba pochodzą od jednego greckiego imienia: Stefanos – oznaczającego „koronę”, „wieniec”.

– Jeśli jakiegoś dźwięku nie ma w danym języku, zaczyna się kłopot… Choćbyśmy nie wiem jak buzię wywijali, by osiągnąć „ü”, rodowity Niemiec pozna, że nie jesteśmy Niemcami. Każ Rosjaninowi powiedzieć „cieszyć się”, „czesać się”… Daremne żale, próżny trud! – mówił prof. J. Miodek, wyjaśniając, że i nasi słowiańscy przodkowie znaleźli się w kłopocie z powodu braku w ich języku dźwięku „f”. Musieli zastępować go w razie potrzeby jakimś zbliżonym dźwiękiem. Stąd np. pod Łodzią znajdują się Pabianice, a nie Fabianice, choć ich nazwa pochodzi od Fabiana, a zamiast „konfirmacji” nasi pradziadowie mieli „birzmowanie” (potem przekształcone w bierzmowanie). Podobnie imię „Stefanos” pierwotnie przerobili na „Szczepan”.

– Kiedy kilka wieków później dźwięk „f” został „oswojony”, mogło już utrwalić się także imię „Stefan” – które związaliśmy ze świętym założycielem państwa węgierskiego, wspominanym 2 września – wyjaśniał profesor. I tak z jednego greckiego imienia uzyskaliśmy w języku polskim dwa. Prawidłowo, jak podkreślał J. Miodek, o słynnej świątyni w Wiedniu powinniśmy po polsku mówić „katedra św. Szczepana”, a o tej w Budapeszcie – „katedra św. Stefana”.

Zebrani usłyszeli o dawnej, a do dziś używanej w gwarze śląskiej, nazwie Bożego Narodzenia: „Gody”, lub „Godnie/ Godne święta”. Słowo to wyewoluowało w stronę terminu określającego czas uroczysty, jubileusz – mamy dziś np. złote czy srebrne gody. Co ciekawe, w języku rosyjskim „god” pozostał miarą czasu, a „czasy” to nasz „zegarek”. Profesor wyjaśniał, że słowiański rodowód ma „niebo”, „piekło”, ale mnóstwo określeń związanych z życiem Kościoła przywędrowało do nas z greki, przez łacinę, a dalej przez język staroniemiecki i czeski. Tak się stało ze słowem „kościół”, którego nie wolno kojarzyć z „kośćmi”, lecz z „castellum” (zamek, twierdza) – dalej przeobrażanym w „kasztel”, „kostiel”, by u nas stać się „kościołem”.

Słuchacze dowiedzieli się o pochodzeniu słów „wigilia”, „kolęda”, „mirra”, „adwent” czy „opłatek” (od hostia „oblata” – ofiarowana). J. Miodek wskazał na dzieje wyśpiewywanego w kolędach słowa „truchleje” czy „rąbek” („rąbek z głowy zdjęła”) – oznaczającego chustę, zasłonę, pierwotnie kraj, brzeg płótna, powiązanego nawet z „rąbać”, „rębać”. Przypomniał znaczenie życzeń „do siego roku” – czyli „do tego roku” (obyśmy byli szczęśliwi, zdrowi do tego roku, który nadejdzie).

W części muzycznej spotkania wystąpili z kolędami i pastorałkami Kameralny Zespół Wokalny Pro Arte pod dyr. Stanisława Rybarczyka oraz Wojciech Zipser (tenor).

Jak się ma Szczepan do Stefana?   Wojciech Zipser zaprosił publiczność do wspólnego kolędowania Agata Combik /Foto Gość

 

Jak się ma Szczepan do Stefana?   Kameralny Zespół Wokalny Pro Arte pod dyr. Stanisława Rybarczyka Agata Combik /Foto Gość

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama