Gość Bielsko-Żywiecki 49/2020 Archiwum

Największa broń diabła?

Fakt, że ludzie w niego nie wierzą. I przed tym w swoim świadectwie podczas konferencji "Przedsiębiorczość w mocy" ostrzegała Maja Frykowska-Brzezińska, niegdyś znana w całym kraju jako "Frytka".

Popularność przyniósł jej występ w programach reality-show "Big Brother" oraz "Bar". Później szybko stała się częścią polskiego show-biznesu. W 2011 r. przeżyła jednak nawrócenie i jej podejście do życia, a więc i samo życie, kompletnie się odmieniło.

Maja Frykowska-Brzezińska była gościem pierwszej konferencji "Przedsiębiorczość w mocy", którą zorganizowało w Hotelu Jana Pawła II na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu Stowarzyszenie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju. Organizatorzy odpowiadali na pytanie: "Czy w dzisiejszym świecie wiara i prowadzenie biznesu mogą iść w parze?".

Aktorka i piosenkarka przedstawiła swój powrót do wiary w Pana Boga pod hasłem: "Moje największe zwycięstwo!”. - Wywodzę się z rodziny artystów. Wiele lat temu zapragnęłam być sławna, piękna i bogata. Niefortunnie zdarzyło się, że znalazłam się w reality-show. Narobiłam tam dużo głupot, których dzisiaj bardzo żałuję - mówiła Maja Frykowska-Brzezińska.

Stwierdziła, wspominając czasy największej popularności, że nie należąc z wyboru do Boga, należała z automatu do szatana i powielała błędy swoich przodków. - Największy wpływ na nasze życie ma dzieciństwo. To, w jaki sposób jesteśmy kształtowani, daje nam możliwości lub je zabiera. Ja nie wybrałam dobrej drogi: narkotyki, przelotne romanse, dużo imprez. Ciągle byłam w tym amoku, wyszłam z programu kompletnie zmiażdżona - opowiadała aktorka.

To spowodowało, że zaczęła się zastanawiać, dokąd zmierza jej życie. Zauważyła, że tzw. melanże niczego dobrego nie wnoszą, ale nie potrafiła się od tego oderwać i uwolnić. - Moja rodzina wierzyła w Boga, ale w żaden sposób nie praktykowaliśmy tego. Nie chodziliśmy do kościoła, nie czytaliśmy Biblii, nie mówiliśmy o Bogu. Modliłam się jedynie modlitwą „Ojcze nasz”. I pojawiałam się w kolejnych programach, istniałam w show-biznesie, moje życie szło na całkowite zatracenie - oświadczyła M. Brzezińska.

A show-biznes, jej zdaniem, ma wielką ciemną stronę, nawet dosłownie rozumianą. Ludzie z tej branży często zajmują się bowiem czarną magią, bardzo mocno wchodząc w okultystyczne praktyki. - Niejednokrotnie byłam świadkiem takich sytuacji. Oczywiście, oprócz tego narkotyki, seks i rock&roll są na porządku dziennym. Myślę, że tak naprawdę mówimy o zagubionych ludziach, którzy szukają aprobaty i poprzez wszelkiego rodzaju używki dodają sobie pewności, której im po prostu brakuje. Duża presja oraz rywalizacja ich wykańczają. Nie ma tam miejsca na przyjaźń. Liczy się próżna sława, która niczego w życiu nie daje - skwitowała prelegentka.

Jak przyznaje, cały czas szła za pokusami świata, ale wiedziała, że czegoś jej brakuje. Coraz częściej nie dawała rady mentalnie. Gdy wracała z wesela i castingu we Wrocławiu, w samochodzie znajomi przekonali ją, by oddała życie Jezusowi.

- Pędzimy autostradą, a oni mówią: "Chcesz przyjąć Jezusa do swojego serca jako Pana i Zbawiciela?”. Zgodziłam się, przestraszona, i nagle zaczęli się modlić językami. Gdy wróciłam do domu, czekałam na coś spektakularnego. Oczywiście, nic wielkiego się nie zdarzyło. Poczułam ulgę, jakby coś ze mnie zeszło, ale jeszcze wtedy patrzyłam na to wszystko sceptycznie - wspominała aktorka.

Zaznacza przy tym, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, dlatego codziennie sobie powtarza, że wszystko może w Tym, który ją umacnia. - Bardzo ważna okazuje się przemiana naszego umysłu oraz naszego ego na wartości Boże. Jestem nawrócona już 6 lat i ciągle upadam. Piąty, dziesiąty, piętnasty raz. Jednak nie poddaję się i za dwudziestym razem odnoszę zwycięstwo! - wyjaśniała Maja Frykowska-Brzezińska.

Swoją historię opowiada wielu ludziom, których ostrzega przed wróżkami i zabawami z magią. - Nie mają pojęcia o tym, że Boża moc jest większa od tego wszystkiego. A największą bronią diabła jest fakt, że ludzie w niego nie wierzą! I dlatego robi wielkie spustoszenie - podsumowała.

Jak dodaje, przykro jej, gdy spotyka zatwardziałość serca, bo ludzie w nieświadomości idą na prawdziwe zatracenie, a wtedy już nie będzie odwrotu. Sama podkreśla, że od momentu nawrócenia z pełną świadomością wycofała się z show-biznesu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama