GN 47/2020 Archiwum

Budzenie ziarna

Zielone drzewo z ptakami niebieskimi w gałęziach wyrosło w styczniowy weekend we Wrocławiu. – Suche kości, ożyjcie! – wołał o. Antonello Cadeddu.

Powyższe logo rekolekcji odbywających się po raz trzeci w Hali Orbita, ziarna, owoce i zieleń u stóp chrzcielnicy, nasiona gorczycy rozdawane uczestnikom, wyposażone w symboliczne atrybuty i stroje cnoty boskie: wiara, nadzieja i miłość, które pod postacią trzech dziewcząt weszły między ludzi – to wszystko przypominało o skarbach, jakie zostały nam ofiarowane w chrzcie świętym. Jak rozbudzić uśpione ziarna Bożych darów?

Wyjdziemy

– Możesz mieć uszy słonia, oczy martwej ryby, ale na całą wieczność Bóg Ojciec ciebie kocha! Twoje imię jest wyryte na Bożych dłoniach. Jego dłoń jest nad Tobą! – zapewniał o. Antonello, dodając, że każdy, tak bezgranicznie ukochany, wezwany jest do bycia prorokiem. W 600-tysięcznym Wrocławiu w niedzielę na Mszę św. chodzi ok. 27 proc. mieszkańców. Gdzie są pozostali, ponad 400 tysięcy? – Wrocław jest jak dolina pełna suchych kości – zauważył rekolekcjonista, nawiązując do wizji proroka Ezechiela. Czy one mogą ożyć? – Jezus mówi dziś do ciebie: wierz. Twoi przyjaciele, przyjaciółki mogą ożyć, mogą spotkać Jezusa – przez ciebie, jeśli ty będziesz prorokować. Spójrz na tę dolinę, na Wrocław pełen suchych kości, i prorokuj. Duch Pana zstępuje na to miasto, by mogło ożyć! – Przeżywamy te rekolekcje, ale przychodzi czas, że będziemy musieli stąd wyjść – wyjść na rynek, na ulice Wrocławia – żeby dać świadectwo miłości Jezusa, żeby ewangelizować – mówił abp Józef Kupny, który w sobotę przewodniczył Mszy św. w Hali Orbita. – Ładujmy nasze akumulatory, bo przyjdzie taka chwila, że was zaproszę do tego i pójdę razem z wami! Pójdziemy, żeby ewangelizować!

Królowa na służbie

Sekret najpełniejszego otwarcia się na Ducha Świętego i Jego moc? – Oddanie się Maryi – podpowiadał o. Maksymilian Stępień. „Potrzebujemy Jej, jak płuca potrzebują powietrza, serce – krwi i miłości, stopy – oparcia, oczy – światła – przywołał słowa kard. Stefana Wyszyńskiego. – Potrzebujemy Jej, jak potrzebował Jej Syn Boży”. Potrzebna Mu jest nawet w niebie – to przez Nią chce królować. Paulin wyjaśniał znaczenie obchodzonego w tym roku 300-lecia koronacji jasnogórskiego wizerunku. Jego kopię uroczyście wniesiono do hali. – Była to pierwsza w historii Kościoła koronacja obrazu poza Rzymem; akt, który przypieczętował śluby Jana Kazimierza… W 1717 r. Maryja stała się pełnoprawną Królową Polski! – mówił, dodając, że Ona, pośredniczka wszelkich łask, króluje tak jak Jezus: przez służbę, miłość, dar z siebie. Chętni uczestnicy rekolekcyjnego spotkania mogli przyjąć szkaplerz karmelitański oraz dokonać Aktu Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi, Królowej Polski.

Święto życia

W niedzielę o. Antonello zaprosił słuchaczy nad brzeg Jeziora (Morza) Galilejskiego. A morze to symbol świata oddzielonego od Boga. – Jezus każe nam wypłynąć „na środek świata”, bo wie, że z Nim zwyciężymy – mówił. – On kroczy po wodzie! Zanurza się w nasze życie z jego trudnościami. On już je zwyciężył. Kapłan zapewniał, że Jezus wybiera zawsze peryferie. – To nie jest Bóg, który siedzi na tronie – mówił podczas niedzielnej Mszy św. pod przewodnictwem bp. Andrzeja Siemieniewskiego, z udziałem bp. Jacka Kicińskiego. – On idzie tam, gdzie jest twoje życie… Żeby Go spotkać, musisz także kroczyć, a nie siedzieć na wspomnianej przez papieża Franciszka kanapie. Przed Eucharystią uczestnicy rekolekcji wysłuchali katechezy chrzcielnej wygłoszonej przez bp. Zbigniewa Kiernikowskiego. Legnicki biskup nawiązał do sceny z 8 rozdz. Dziejów Apostolskich opisującej nawrócenie eunucha, dworzanina etiopskiej królowej. – Eunuch to ktoś, kto żyje, ale nie daje życia – mówił, tłumacząc, że tekst o cierpiącym i zabitym Słudze Jahwe z księgi proroka Izajasza pewnie wywarł na tym człowieku potężne wrażenie. – Musiało zaświtać mu w głowie światło. Jeśli jest Ktoś, kto został tak potraktowany, ale żyje i daje życie, to i dla mnie jest nadzieja – wyjaśniał. Po przyjęciu Ewangelii i po chrzcie ów człowiek nie musiał odtąd żyć w lęku, choć jego zewnętrzna sytuacja się nie zmieniła. – Sakramenty nie są po to, by nam było trochę łatwiej, ale byśmy mieli moc stawienia czoła każdej trudności… – dodał. – Jeśli korzystam z darów chrzcielnych, to w każdej sytuacji mogę być tym, który cieszy się życiem i który daje życie…Nie stójmy obok pojazdu, którym jest moc działania Boga! Rekolekcjom towarzyszyły nabożeństwa – jak Droga Betlejemska, koncert, radosne uwielbianie Boga tańcem. Trwało święto życia. A okolice Orbity chyba naprawdę się zazieleniły...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama