GN 47/2020 Archiwum

Dlaczego miałabym być martwa?

Nie zasługuję na karę śmierci za winy mojego biologicznego ojca. To nie ja zgwałciłam moją matkę – mówiła we Wrocławiu poczęta w wyniku gwałtu aktywistka pro life.

Zorganizowane przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris spotkanie – które, niestety, nie mogło się odbyć na Uniwersytecie Wrocławskim – zgromadziło w siedzibie „Civitas Christiana” tłum słuchaczy. – Cieszę się, że żyję. Cieszę się, że mogę być w ojczyźnie moich dziadków – powitała ich Rebecca Kiessling. Wyjaśniła, że została adoptowana przez rodzinę żydowską, a jej dziadkowie pochodzili z terenu dzisiejszej Polski. Większość ich krewnych straciła życie w Holocauście. – Stąd moja naturalna potrzeba, by bronić ofiar – mówiła. Dodała, że to babcia, Żydówka o ateistycznym światopoglądzie, jako pierwsza zaszczepiła w niej wartości pro life. Swego czasu nie uległa naciskom, by dokonać aborcji, dzięki czemu dała życie ukochanej przez Rebeccę cioci.

Niegodna, by żyć?

Kiedy dziewczyna jako 18-latka dowiedziała się, że jest dzieckiem poczętym w wyniku gwałtu, jej świat zawalił się. – Miałam poczucie, że muszę wciąż udowadniać, że moje życie ma wartość – wspominała. Kolejny wstrząs przeżyła, gdy jej adopcyjny ojciec wyraził opinię, że zgwałcona kobieta powinna mieć „prawo do wyboru” – a więc do aborcji. – Tato, czy całe moje życie się nie liczy?! – wołała. Zmienił zdanie. Rebecca przeżywała jednak kryzys. Pytała: kim jestem? Jaka jest moja tożsamość, sens życia? Bardzo pragnęła poznać swoją matkę biologiczną. Stała się jedną z pierwszych osób w Michigan, które drogą sądową uzyskały zezwolenie na taki kontakt. Kiedy dodzwoniła się do niej, kobieta opowiedziała jej ze szczegółami, jak doszło do gwałtu. Stało się to w drodze do sklepu. Napastnik, seryjny gwałciciel, wyskoczył z nożem z krzaków. – Gdy dowiedziałam się, że moje poczęcie dokonało się w najgorszy możliwy do wyobrażenia sposób, poczułam się jak śmieć – wspomina. Od matki Joan otrzymała pełen miłości list, doszło do wzruszającego spotkania. Rebecca poczuła się w końcu chciana. Jakież więc było jej zdziwienie, kiedy potem odważyła się zadać matce pytanie o jej stosunek do aborcji i usłyszała: „gdyby wtedy, kiedy byłam w ciąży, aborcja była w Michigan legalna, to bym jej dokonała”. Kobieta wciąż uważała, że powinna była mieć wówczas prawo do aborcji. – Ostatecznie, niezależnie od stanowiska mojej matki biologicznej, odnalazłam poczucie swojej wartości, odzyskałam wewnętrzny spokój. Ale przyszedł taki moment, że i ona dała się przekonać… – mówiła R. Kiessling. Jak dobrze usłyszeć wreszcie od mamy słowa radości z istnienia córki! Stało się to ponad 40 lat po tym, gdy chciała odebrać jej życie.

Spójrz mi w oczy

Ludzie zapominają, że „płód” to zawsze konkretna osoba, a nie teoretyczne pojęcie – zauważa Rebecca. Jeszcze w czasach, gdy była daleko od Boga, frustrowały ją argumenty, że tylko religijni fanatycy są przeciw aborcji. Jako studentka prawa była gotowa stanąć przed kolegami i stwierdzić: – Jeśli mówisz, że jesteś za życiem poza przypadkiem gwałtu, to tak, jakbyś patrząc mi w oczy, powiedział: „uważam, że twoja matka powinna była mieć prawo cię usunąć… Gdyby to zależało ode mnie, byłabyś teraz martwa”. Rebecca z czasem założyła organizację „Save The 1”, która zrzesza osoby poczęte w wyniku gwałtu lub zgwałcone matki, które zdecydowały się dziecko urodzić. – Obrażają się, jeśli nazywa się je bohaterkami. Pytają: „Czy to jest heroizm ze strony matki, że kocha swoje dziecko na tyle, że go nie zabije?” – mówiła. Niedawno skontaktował się z nią także pewien wrocławianin, który ma podobną historię co ona. Zauważyła, że możliwość aborcji promują często ludzie wiele mówiący o prawach kobiet. – Jakie znaczenie dla mnie jako kobiety miałyby te wszystkie prawa, gdybym nie żyła? – pytała. Przypomniała, że o wiele więcej aborcji jest dokonywanych na dziewczynkach – i to nie tylko w Azji, ale i w USA. Zauważyła paradoks działań feministek. Nie domagają się kary śmierci dla gwałciciela, ale dla… dziecka. – Nie jestem jej zwolennikiem, ale tym bardziej dlaczego ma na nią zasługiwać niewinne dziecko poczęte z jego udziałem? Rebecca Kiessling czasem słyszy: w łonie matki, po poczęciu, to jeszcze nie byłaś ty… – Jeśli to nie byłam ja, to kto? – pytała. Podkreślała, że aborcja to zwykle owoc strachu. – Ktoś musi taką zalęknioną kobietę wysłuchać. Usłyszeć, czego się obawia, pomóc jej. Bardzo ważna jest sieć ośrodków konkretnie wspierających kobiety w ciąży. Wiele z nich twierdzi, że wystarczyłoby, gdyby usłyszały: wierzę w ciebie, będziesz wspaniałą matką.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama